Wczoraj nasza Czytelniczka poinformowała nas o historii kota, który został uratowany dzięki nastoletniemu chłopcu. Dziecko znalazło kota w przydrożnym rowie i zaalarmowało Foondację Felis. Jak napisała Czytelniczka Agnieszka, postawa chłopca, który go uratował, zasługuje na uwagę i mogłaby posłużyć jako przykład dla innych dzieci, a opisanie historii na pewno pomogłoby również zebrać im potrzebne fundusze na leczenie zwierzęcia.
Oryginalny opis zdarzenia:
„Historia zaczęła się od popołudniowego telefonu. – W telefonie dziecięcy głos: w Niemcach (miejscowość 15 km na pn od Lublina) w rowie leży kot ze złamaną łapką. Nie rusza się… czy możecie pomóc… Najpierw odsyłam do tamtejszego weta, który ma umowę z gminą, ale tknięta przeczuciem dzwonię za 10 minut i pytam co i jak… wet dopiero ew. za 2 godziny… Akurat wracam do domu, Niemce mam po drodze…dzwonię znowu. Chłopiec ok. 12 lat, na rowerze, pokazuje mi miejsce. W głębokim rowie przy jezdni leży czarno-biały kot, bez ruchu, twarzą do ziemi. Biorę kontenerek i zjeżdżam po skarpie na dół. – Kici kici… kot podnosi łepek, cały we krwi i cicho pojękuje. Delikatnie pakuje do transporterka i szybko (akurat ! po mokrej ziemi na górę…) do samochodu. Szybko jadę, dzwonie do wetki w Lubartowie, pstrykam na oślep kotu zdjęcia… kot charcze, bulgocze, pojękuje… mam wrażenie, że zaraz udusi się własną krwią. W Lubartowskiej Przychodni Małych Zwierząt dr. Magda od razu stawia diagnozę: kot wpadł pod samochód, dostał prosto w szczękę… żuchwa jest pięknie połamana, język przecięty i częściowo porażony, lewe oko porażone i 1,5 raz większe od prawego, w nosie i pyszczku mnóstwo krzepnącej krwi. Lekkie znieczulenie, druty na żuchwę, nici na język. Kot na rtg, chociaż wydaje się, ze pozostałe kości są całe. Kocurek, niekastrowany, kilkuletni. Widać, że wiejski i niedomowy bo białe futerko jest szaro-brązowe. Miał mnóstwo szczęścia. Że chociaż aż tyle, to jednak Tylko tyle mu się stało. I, że ten chłopiec miał w sobie na tyle wrażliwości, ze wyszukał telefon Foondacji Felis w Internecie i zadzwonił. Kocurek dostał na imię Otis. Został w lecznicy. Przed nim długie leczenie i rehabilitacja.”
Niech ta opisana historia będzie przykładem dla innych dzieci. Chłopiec, który uratował kotka wykazał się dużą wrażliwością i opanowaniem. Nie przejechał bezinteresownie obok zwierzęcia potrzebującego pomocy. Gratulujemy takiej postawy!
Jeśli ktoś z Was zechce wspomóc finansowo akcję leczenia kota oto nr konta – 82 1240 2496 1111 0010 0568 3416 a szczegóły znajdziecie tutaj – http://www.fundacjafelis.org/
2015-04-10 08:01:47
(fot. FF)
32 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Szkoda tylko Patryk że nie wspomniałeś że było was dwóch i to Cyprian pobiegł do weterynarza po telefon do fundacji… i zadzwonił z Twojego telefonu po pomoc… a przed przyjazdem Pani z fundacji musiał pilnie wracać do domu… 🙁 ale też przyczynił się do ratowania kotka…
P.S. Jak dzwonił do fundacji przedstawił się jako Cyprian Kubik
To tak dla wyjaśnienia i sprawiedliwości…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Gdy zadzwoniłem wydawało mi się że ma tylko lewą łapę złamaną… dzięki Patryk że poczekałeś, aż feils przybędzie wielkie dzięki 😀
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Było dwóch chłopców 🙂
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Cyprian od małego kochał zwierzęta…Zawsze uczyłam go wrażliwości wobec drugiego człowieka jak i zwierząt :)) Teraz jestem z niego bardzo dumna:))
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Droga redakcjo, może usuńcie numer telefonu. Internet pełen trolli, szkoda chłopaka.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Patryk,jesteś wielki !!!!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Czy redakcja jest w stanie to zweryfikować?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Zostało to już zweryfikowane. Komentarze pochodzą rzeczywiście od Patryka.
Pozdr
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Nie przyznaje się do tej akcji aby byc sławny robię to żeby ludzie zobaczyli że ktoś taki jest i jestem nazywam się patryk człowiek który jest nielubiany mówią że jestem obojętny i nieczuly leć nie wiedzą kim jestem naprawdę w tym świecie jest miejsce na litość i miłość
Pamiętam kiedy samochód potrącił mojego kolegę Kubę szybko wezwałem jego mamę i karetkę potem wróciłem do domu i zacząłem się modlić żeby przeżył
ma teraz dużą Blizne na nodze a ja pamientam to jakby to było wczoraj a było to 2 lata temu
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
I tak trzymaj człowieku, nie zmieniaj się
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
W sierpniu ubiegłego roku mój kot uległ takiemu samemu wypadkowi.miał wielki krwiak na oku,złamaną żuchwę i roztrzaskane podniebienie.poza tym żuchwa została wybita na zawiasie.Nie wyobrażam sobie by zostawić kota na pastwę losu.trafił na szczęście pod dobrą opiekę miał zdrutowaną żuchwę i podniebienie,krwiak na szczęście zszedł i oko dało się uratować ale szczęka jest przekoszona i musi jeść tylko mokrą karmę.W chwili obecnej jest najbardziej przytulaśnym członkiem rodziny i mimo poniesionych kosztów i czasu jaki musiałam poświęcić na bieganie po domu i wpychanie jedzenia do obolałej paszczki zrobiłabym to samo.wiem ile trzeba czasu i pieniędzy żeby wyprowadzić takiego powypadkowca ale warto
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Dobra postawa
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jakaś dziewczyna przeszła obok mnie i powiedziała zostaw tego kota i tak zdechnie po prostu się wtedy na nią wkuzylem