510 kilometrów w powietrzu. Gołębie ruszą w najtrudniejszy lot sezonu z Pomorza na Roztocze
23:28 15-09-2026 | Autor: redakcja
W malowniczej okolicy pomiędzy Szczebrzeszynem a Zamościem, w sąsiedztwie Zalewu Nielisz, znajduje się miejsce znane wielu miłośnikom gołębi pocztowych. Międzynarodowy Wspólny Gołębnik w Kulikowie prowadzą Helena i Adam Braszko. Oni też są organizatorami wyjątkowych zawodów. Dla osób, które nigdy wcześniej nie zetknęły się z gołębiarstwem sportowym, zasady mogą być zaskakujące. Gołębie pocztowe są hodowane i trenowane właśnie po to, aby potrafiły wracać do swojego gołębnika z miejsc oddalonych nawet o setki kilometrów.
W przypadku Wspólnego Gołębnika rywalizacja wygląda nieco inaczej niż w tradycyjnych zawodach hodowców. Ptaki należące do różnych hodowców trafiają do jednego, wspólnego gołębnika. Tam są przygotowywane i trenowane, a następnie biorą udział w kolejnych lotach. Na czas zawodów ptak nie musi więc wracać do domu hodowcy, który go zgłosił. Jego celem jest powrót do wspólnego gołębnika, który znajduje się na Roztoczu.
Organizatorzy podkreślają, że mimo wymagającego terenu ptaki dobrze adaptują się do tego miejsca. Właśnie tutaj młode gołębie mają okazję pokazać swoje możliwości i przygotować się do kolejnych, coraz trudniejszych lotów. Nie bez znaczenia jest też pobliski Zalew Nielisz jako charakterystyczny element krajobrazu, który może pomagać im w orientacji podczas powrotu z lotów.
W tym przypadku gołębie zostaną wypuszczone w Małkowie w województwie pomorskim. W linii prostej jest to odległość 510 kilometrów. I taki właśnie dystans czeka do pokonania gołębie. Ptaki będą musiały odnaleźć właściwy kierunek i pokonać trasę samodzielnie. Liczy się nie tylko to, czy wrócą, ale również jak szybko tego dokonają.
– Lotem finałowym będzie odległość 510 km. To będzie już siódmy lot, kończący tegoroczny sezon. Wszyscy hodowcy, którzy biorą udział, na ten lot czekają. Wyłoni się w nim najlepszy gołąb ze Wspólnego Gołębnika – wyjaśnia nam Adam Braszko. Dodaje, iż lot na takim dystansie z założenia ma być wymagający i ma sprawdzić przygotowanie, kondycję oraz charakter ptaków. Dla młodych gołębi jest to prawdziwy maraton, zwłaszcza że będą leciały pod wiatr. Spodziewamy się, że przy obecnej aurze część z nich dotrze jeszcze tego samego dnia. Następne dolecą w kolejnych dniach. Te, które wrócą pierwszego dnia, to naprawdę wybitne ptaki.
Dzień wcześniej odbywa się koszowanie, a więc umieszczanie gołębi w specjalnych koszach transportowych. Następnie przez całą noc będą jechały do miejsca startu. Tam, rano, między 7 a 8, wzbiją się w powietrze. W tym przypadku będzie to około 550 gołębi. Jak nam przekazano, będą one leciały z prędkością około 40–60 km/h. Dla porównania, lecąc z wiatrem, średnia prędkość wynosiłaby około 120 km/h. Choć zarówno organizatorzy, jak i hodowcy liczą, iż każdy z nich wróci, zazwyczaj części z nich zabraknie wytrwałości i zatrzymają się gdzieś po drodze.
Początkowo planowano, że ptaki wystartują w środę. Jednak na przeszkodzie stanęła pogoda. Prognozowany wiatr na znacznym odcinku trasy ma być niekorzystny dla kierunku lotu. Analiza prognoz oraz konsultacje z osobami zaangażowanymi w organizację i przebieg finału sprawiły, iż ten został przełożony na sobotę.
Z uwagi na to, iż jest to ostatni lot w tym roku, okres zimowy zostanie przeznaczony na przygotowania do kolejnego sezonu. A ten, jak zapewniają właściciele Wspólnego Gołębnika, będzie również niezwykle atrakcyjny dla miłośników oraz właścicieli tych wyjątkowych ptaków.
– Nasz gołębnik ma 51 metrów, w środku są woliery, a ptaki mają doskonałe warunki. Prowadzimy międzynarodowe zawody, gdyż mamy uczestników nie tylko z Polski, lecz także z różnych krajów. W okresie od 15 marca do 15 czerwca przekazują oni nam swoje gołębie, tak jakby do hotelu. Mają one wówczas 40 dni. Następnie trwa okres aklimatyzacji, podczas którego gołębie muszą się tu przyzwyczaić do tego miejsca i uznać, że to jest ich dom – wyjaśnia nam Helena Braszko.
Należy też pamiętać, że za każdym takim lotem stoją nie tylko gołębie, ale przede wszystkim ich hodowcy. Miłośnicy gołębi pocztowych poświęcają swojej pasji mnóstwo czasu – dbają o ptaki, ich kondycję, odpowiednie przygotowanie i formę przed kolejnymi zawodami. Dla wielu z nich hodowla to nie tylko sportowa rywalizacja, ale wieloletnia tradycja, sposób na życie i ogromna więź z tymi niezwykłymi ptakami.
Loty na setki kilometrów są dla hodowców wyjątkowym przeżyciem. Emocje zaczynają się już w chwili wypuszczenia gołębi, a później pozostaje oczekiwanie na ich powrót i sprawdzenie wyników. Każdy przylot to dla właściciela powód do dumy, niezależnie od miejsca zajętego w klasyfikacji.
– To jest pasja. Z miłością do tych pięknych, a także niesamowitych ptaków trzeba się urodzić. Tego nie da się nauczyć – uśmiecha się Adam Braszko.
Gołębie pocztowe potrafią mieć również bardzo dużą wartość. Cena ptaka zależy m.in. od jego pochodzenia, wyników osiąganych w lotach oraz renomy hodowli. Najlepsze osobniki, wywodzące się z utytułowanych linii, mogą kosztować od kilku do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. W światowych aukcjach zdarzały się jednak przypadki sprzedaży wyjątkowych gołębi za kwoty liczone w setkach tysięcy, a nawet milionach euro.
Galeria zdjęć