Przejdź do treści
sobota, 10 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Rusza proces w sprawie zastrzelenia 16-latka w Kluczkowicach. Sprawcy grozi nawet dożywocie

Podjechał pod sad, wyciągnął broń myśliwską, następnie strzelił. Kiedy usłyszał krzyki, uciekł. Po zatrzymaniu nie przyznał się do winy. Zapewnia, iż sądził, że pomiędzy drzewami znajduje się dzik. Zabił 16-latka.

W czwartek, przed Sądem Okręgowym w Lublinie, rozpocznie się proces Marcina B. oraz Dariusza Ch., którzy odpowiedzą za zastrzelenie nastolatka oraz nieudzielenie pomocy. Chodzi o głośną sprawę z 1 listopada ub. roku, kiedy to w szkolnym sadzie w Kluczkowicach zginął 16-latek z Kazachstanu.

Feralnego dnia trzech nastolatków mieszkających w miejscowym internacie poszło do sadu na jabłka. W pewnym momencie w pobliżu zatrzymał się samochód, z którego padł strzał. Kula ugodziła jednego z chłopaków. Imanali N. przewrócił się, zaś towarzyszący mu koledzy zaczęli krzyczeć. Wtedy auto odjechało.

Poszkodowany miał uszkodzoną nerkę, wątrobę, płuca i twarz. Pomimo przeprowadzonej akcji reanimacyjnej, jego życia nie udało się uratować. Niebawem policjanci zatrzymali Dariusza Ch. Posiadał on legalnie broń, gdyż był myśliwym, członkiem jednego z kół łowieckich. Jak wyjaśniał, był przekonany, iż celuje do dzika. Nie przyznał się do winy, jednak złożył obszerne wyjaśnienia.

Towarzyszący mu 42-letni Marcin B. początkowo usiłował kryć kolegę, zapewniając, że nie było ich w tej okolicy. Ostatecznie jednak wobec zgromadzonych dowodów wyjawił prawdę. Przed sądem odpowie za nieudzielenie pomocy rannemu chłopcu, jak też za utrudnianie postępowania. Chodzi o pomaganie sprawcy zabójstwa, poprzez przede wszystkim uzgadnianie wersji zdarzeń nie odpowiadającej faktycznemu przebiegowi.

Dariuszowi Ch. zarzucono, że działając z naruszeniem warunków dopuszczalności polowania i bez dokładnego rozpoznania zwierzyny, oddał strzał z broni myśliwskiej w kierunku 16-latka, w wyniku czego spowodował u niego obrażenia ciała, które skutkowały śmiercią. Co więcej, śledczy w chwili oddania strzału miał przewidywać i godzić się na to, że obrany przez niego cel może być człowiekiem.

Mężczyźnie grozi do 25 lat pozbawienia wolności lub nawet dożywocie. Marcin B. może trafić za kratki na maksymalnie 5 lat.

(fot. archiwum)

28 komentarzy

  1. .
    Odpowiedz

    tylko 10 miesięcy na rozpoczęcie procesu o zabójstwo. 10 lat trzeba było poczekać.

  2. AnnaM.
    Odpowiedz

    Niech dostanie dożywocie, będzie to przestroga dla innych ” myśliwych”

    1. Franio
      Odpowiedz

      Dożywocia to na pewno nie będzie, bo zamiaru zabicia człowieka tutaj nie było. Jeżeli dostanie kilka lat bezwzględnego to będzie to najwyższa kara jakiej się spodziewam. A obawiam się, że na zawiasach się skończy. Czyli de facto na braku kary.
      Niestety, ale nazywając coś „wypadkiem” można łatwo zmyć odpowiedzialność za spowodowanie cudzej śmierci. Tak jakby ten „wypadek” sam się spowodował.

      1. Witold Janusz
        Odpowiedz

        Hm.To tak,jakby samochód potrącił/rozjechał/zranił/zabił kogoś na przejściu… czyli winny jest samochód?

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia

Nauka i technologie

Eksperci: zanim zapytasz AI, pomyśl sam

Sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki zdobywamy wiedzę, podejmujemy decyzje i rozumiemy świat. Chatboty wyszukują informacje, piszą teksty, tworzą obrazy