Niedziela, 04 października 202604/10/2026
690 680 960
690 680 960

Miał tylko „rozliczyć się” z kolegą syna, oblał go benzyną i podpalił. 25-latek nie żyje

Oblał kolegę syna benzyną i podpalił, a później kijem bejsbolowym odganiał tych, którzy próbowali ratować płonącego 25-latka. Wiadomo już, że zarzut usiłowania zabójstwa będzie musiał zostać zmieniony. Ofiara zmarła w szpitalu.

Dobiega końca śledztwo w sprawie zdarzenia, jakie miało miejsce pod koniec maja w Podzamczu koło Łęcznej. W niedzielny wieczór na jednej z posesji przebywało dwóch kolegów. Jakub W. i Mateusz R. zajmowali się naprawą samochodu. W pewnym momencie za nimi stanął 47-letni ojciec Mateusza. W ręku trzymał kanister z benzyną. Po chwili oblał nią Jakuba W. i podpalił.

Mężczyzna nie pozwalał również nikomu podejść do płonącego 25-latka. Nawet swojego syna, który ruszył na pomoc przyjacielowi, miał odganiać, wymachując kijem bejsbolowym. W końcu wywiązała się szarpanina, a agresor uciekł. Pokrzywdzony doznał rozległych obrażeń obejmujących około 70 procent powierzchni ciała i w krytycznym stanie trafił do szpitala.

Niebawem Czesław R. został zatrzymany. Podczas przesłuchania przyznał się do wszystkiego. Prokurator przedstawił 47-latkowi zarzuty usiłowania zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem oraz kierowania gróźb karalnych wobec własnego syna. Wiadomo już jednak, że te zarzuty będą musiały zostać zmienione.

Jak ustalił „Fakt”, pomimo starań lekarzy nie udało się uratować życia 25-latka. Zlecona została już sekcja zwłok, a po uzyskaniu opinii biegłego 47-latkowi ma zostać przedstawiony zarzut zabójstwa. On sam zapewniał, że owszem, podpalił kolegę swojego syna, jednak nie chciał pozbawiać go życia.

Mężczyzna pracował w kopalni Bogdanka oraz służył w Wojskach Obrony Terytorialnej. Decyzją dowódcy 2 Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej natychmiast zwolniono go ze służby wojskowej. Podkreślano wówczas, że nie ma miejsca na zachowania godzące w dobre imię Sił Zbrojnych RP, munduru wojskowego oraz wartości, które powinny cechować żołnierza.

Jeżeli zaś chodzi o przyczynę całego zdarzenia, to, jak tłumaczył Czesław R., jako wojskowy widział w armii także przyszłość swojego syna. Dlatego, kiedy dowiedział się, że Jakub W. zniechęca go do nauki w szkole podoficerskiej, postanowił się z nim rozliczyć. Wsiadł do samochodu, podjechał na stację paliw, tam kupił kanister benzyny i ruszył na posesję, gdzie przebywali jego syn z kolegą.

Wiadomo, że 47-latek w chwili ataku był nietrzeźwy. Obecnie przebywa on w tymczasowym areszcie. Grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności.


Ustaw lublin112.pl jako preferowane źródło w Google

8 komentarzy

  1. Też go podpalić

  2. Ocena: 9

    Tak skromnie zapytam.
    Jakie dożywocie?
    Zrobić mu to samo.
    Oko za oko.
    Kara śmierci powinna być przywrócona.

  3. Proboszcz że sosnowca
    Ocena: 4

    Bo to tępy ryl ,dożywocie to za mało, dałbym to zelenskiemu

  4. zutylizować jak w stanach

  5. Dyż.oddz.zam.w.m.Choroszcz
    Ocena: 1

    Bardzo ładnie ich tam szkolo

  6. W Łęcznej I okolicy bardzo źle mówią o chłopaku który zmarł i podpalenie było z całkiem innego powodu ( tak mówią nie wiem nie znam nikogo z tej grupki) I żeby nie było nie bronię typa który to zrobił ale pisanie farmazonów że spalił człowieka bo ten mówił żeby szedł do innej szkoły jego syn jest przegięciem pałki( nawet w psychiatryku takich bajek nie opowiadają) dziękuję,dobranoc

  7. To się rozliczył.

Dodaj komentarz

Z kraju

Lubelski biznes

Biznes i handel

Polityka

Społeczeństwo

Zdrowie i styl życia

Nauka i technologia