Właściciele rodzinnego zakładu prowadzą protest głodowy. Za ich problemy ma odpowiadać napływ owoców z Ukrainy
20:10 14-08-2026 | Autor: redakcja
Protest rozpoczął się we wtorek, 11 sierpnia,. Jak podkreśla zarząd w rozmowie z branżowym portalem Sad24, jest to forma zdecydowanego apelu o podjęcie rozmów i znalezienie rozwiązania, które pozwoli uratować przedsiębiorstwo oraz zapewnić dalszy odbiór owoców od lokalnych producentów.
Historia chłodni „JAAK” sięga 1994 roku. Wtedy czterech wspólników założyło spółkę cywilną, którą – jak informuje firma – kieruje do dziś. Przez kolejne lata przedsiębiorstwo inwestowało w rozwój infrastruktury i technologii. W 2004 roku rozbudowano zakład i wybudowano zaplecze socjalne dla pracowników, a w kolejnych latach wdrażano systemy jakości, w tym HACCP i BRC.
W 2019 roku firma wprowadziła technologię przechowywania świeżych owoców w kontrolowanej atmosferze. Obecnie podstawą działalności przedsiębiorstwa są owoce miękkie, przede wszystkim maliny. Około 90 proc. działalności chłodni stanowi skup malin od blisko 400 gospodarstw z regionu. Firma zajmuje się ich schładzaniem, sortowaniem i mrożeniem.
Flagowym produktem są mrożone maliny klasy extra. Chłodnia przetwarza również m.in. truskawki, wiśnie, agrest, borówki oraz porzeczki czerwone i czarne.
Kryzys na rynku malin
Według zarządu poważne problemy przedsiębiorstwa rozpoczęły się w 2022 roku, kiedy doszło do gwałtownego załamania rynku malin. Właściciele wskazują m.in. na napływ tańszych owoców z Ukrainy oraz ograniczenie zakupów polskich malin przez część dużych odbiorców.
Mimo gwałtownego spadku cen chłodnia zdecydowała się kontynuować skup do końca sezonu. Zarząd tłumaczy, że chodziło o zapewnienie rolnikom zbytu dla zebranych owoców.
Decyzja ta miała jednak poważne konsekwencje dla firmy. Zgromadzony surowiec został później sprzedany poniżej kosztów zakupu, co – według właścicieli – doprowadziło do utraty płynności finansowej i powstania zaległości wobec części dostawców.
W ocenie zarządu kryzys chłodni jest więc problemem nie tylko samego przedsiębiorstwa. Ewentualne zakończenie działalności zakładu mogłoby uderzyć również w setki gospodarstw, które od lat dostarczają do niego owoce.
Bezskuteczne starania o pomoc
Właściciele twierdzą, że od trzech lat podejmują próby uzyskania wsparcia finansowego. W 2023 roku spółka miała ubiegać się o pomoc w ramach programu „Linia Owoce 24”, realizowanego przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa. Jak podaje zarząd, zarówno pierwszy wniosek, jak i kolejne próby uzyskania pomocy zakończyły się niepowodzeniem.
O sytuacji przedsiębiorstwa – według właścicieli – informowane były m.in. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Ministerstwo Aktywów Państwowych, KOWR, ARiMR, Krajowa Grupa Spożywcza, władze wojewódzkie oraz parlamentarzyści.
Mimo kierowanych apeli, zarząd uważa, że nie udało się dotychczas wypracować skutecznego rozwiązania.
„Nie prosimy o litość, ale o skuteczną pomoc”
Właściciele chłodni podkreślają, że protest nie ma charakteru politycznego. Jak zaznaczają, jest to przede wszystkim protest w obronie przedsiębiorstwa, jego pracowników oraz rolników współpracujących z zakładem.
– Nie prosimy o litość, ale o skuteczną pomoc – apelują przedstawiciele zarządu.
W przekazanym oświadczeniu podkreślają, że ich firma przez ponad 30 lat funkcjonowała na Lubelszczyźnie, tworząc miejsca pracy i zapewniając odbiorców płodów rolnych lokalnym producentom.
– Chcemy podkreślić, że protest nie jest polityczny, lecz prospołeczny – napisali członkowie zarządu.
Walka o przyszłość zakładu i rolników
Protest głodowy prowadzą członkowie zarządu spółki: Andrzej Banach, Krzysztof Wójcicki i Andrzej Kufel. Jak deklarują, robią to w imieniu pracowników oraz rolników współpracujących z chłodnią.
Ich celem jest doprowadzenie do podjęcia rozmów z przedstawicielami instytucji państwowych i znalezienie rozwiązania, które pozwoli przedsiębiorstwu odzyskać stabilność finansową.
Dla lokalnych producentów stawką jest również utrzymanie jednego z odbiorców ich owoców. Zarząd ostrzega, że upadek chłodni „JAAK” może mieć konsekwencje wykraczające poza samą firmę i dotknąć setek gospodarstw, które od wielu lat opierają współpracę z zakładem na skupie ich produkcji.
Właściciele liczą, że rozpoczęty protest skłoni władze do podjęcia konkretnych działań. Jak podkreślają, po trzech latach bezskutecznych starań uważają go za ostatni, dramatyczny apel o pomoc w uratowaniu rodzinnego przedsiębiorstwa.
wojna, zniszczenia, skażenia stan nieznany a oni to puszczają przez granicę
prawda
To już ostatnie podrygi plantatorów owoców miękkich zostali zniszczeni..!
Politycy którzy dali taka możliwość, to byli dogadania z ukraińskimi niby elitami.
…ale nie za darmo.
A świstak siedzi i zawija je w sreberka.
Jednym słowem wpuszczeni w maliny.
Zakładając biznes należy liczyć się z ryzykiem. Wszystkiego nie przewidzimy, wiadomo, ale przecież do tego służy wehikuł w postaci spółki z oo. Nie ryzykujemy całym prywatnym majątkiem, a jedynie kapitałem wprowadzonym do spółki. Wypłacać zyski zaś można do woli, i myślę że przez te 30 lat wkłady zwróciły się wielokrotnie. Daje do myślenia konsekwentne odmawianie jakiekolwiek pomocy, moim zdaniem państwo nie powinno interweniować w żadnym takim przypadku, ale to tylko moje prywatne zdanie w czasach dopłat do wszystkiego i powodzi pieniędzy z kpo. Na jachty i ekspresy do kawy było, na utrzymanie miejsc pracy już nie. Może trwa zmiękczanie właścicieli i niedługo zgłosi się kupiec gotów przejąć firmę za przystępną cenę? Tak to u nas działa niestety.
Dokładnie tak- chociaż… czasami karma wraca.
ty pierdół isz ,ryzyko ze wschodu uwzględniłeś
Pudełeczko malin na targu 14 zł. Jakieś 200 gramów.
To faktycznie tanio.
No i…? Nie zazdroszczę sytuacji. Niemniej każdy by chciał, żeby mieć biznes ustawiony na całe życie, jak jest dobrze to hulaj dusza, a jak kryzys to „państwo ratuj!”. Jest multum zawodów i branż w nasyzm kraju, które na żadną pomoc liczyć nie mogą. Kończy się popyt na taoje usługi? To albo się przebranżawiasz, albo upadasz.
Państwo jest główną przyczyną podobnych problemów, to niech państwo teraz reaguje. Musi dawać do myślenia sytuacja, że ktoś prowadzi rodzinną, dobrze prosperującą firmę od 30 lat, a tu nagle wojna na Ukrainie (a nie u nas) i polscy rolnicy mają trudności ze sprzedażą swoich płodów. Ciekawe, co? Na Ukrainie ponoć utknęło 40 mln ton zboża, którego tamtejsi nie mogą wywieźć, bo Putin blokuje im Morze Czarne. Eurofederaści nalegają więc, aby kraje członkowskie zniosły embargo na ukraińskie zboże. Rzecz w tym, aby wybierać twardych polityków propolskich dbających o nasz wspólny interes, umiejących w Brukseli walnąć pięścią w stół. Ja rozumiem, że łatwiej jest polskojęzycznym nadzorcom, miękkim fajom z Warszawy potajemnie wwieźć do Polski produkty z Ukrainy, a potem dawać rady naszym rolnikom, że przecież możecie się przebranżowić! Przecież już tak robili.
Albo drogi blokujesz jak rolnicy i górnicy, dwie najbardziej roszczeniowe grupy😡
Najbardziej roszczeniowi są szo szny
Rolnik chce 10zł, to dać mu, chce 20zł też dać, a jak powie 30zł to też dać, a później dziwić się że jest się pod kreską. Wiem jak wyglądały ceny w ostatnich latach i rozrzut był 400% (np czarna porzeczka).
A rolnik to taki osobnik co próg opłacalności ma np 2zł, dasz mu 3zł to mało, dasz 6zł to też mało, a przy 10zł też będzie kręcił nosem. Kto miał styczność ten wie 😉
Nic nie wiesz a się wypowiadasz. Ceny sprzedaży w handlu to nie są ceny dla rolnika.
Nareszcie normalny komentarz,a nie jak reszta,woli zjeść g w n o z upad liby a nie da zarobić polskiemu rolnikowi.
Straszne bzdury Pan wypisujesz :))
Panowie mają rację, Rząd kolejny raz udu..ił polskie firmy na rzecz ukrainy. Co zaś się tyczy owych protestujących: jak to było Panie Banach, Wójcicki z ustalaniem w kilku ostatnich latach, cen skupu maliny? 😉 Jak to było z zakupem skupu od Spółdzielni Ogrodniczej? Teoretycznie wszyscy zrzeszeni w Spółdzielni producenci byli właścicielami…. ile kosztował ów biznes? Nie ujmując oczywiście ogromowi pracy włożonej w rozkręcenie biznesu – nie mniej jednak… Pan Jan nie głoduje???
Ggłosują na sprzedajny PSL to niech im pomoże. Traktorami kolorowymi ich Unia kupiła to niech im pomoże. A Lepper ostrzegał przed zagrożeniami to nie słuchali.
A co na to ich przedstawiciele w polityce ? Hetmany, tygryski i inne Kołodziejczyki?
Ostatnio chcieli wepchnąć 20 ton miłych malin ukraince, szkoda że wylapany jeden a sto wpływa w porcie