W za ciasnej klatce, bez jedzenia i wody, za oknem na parapecie. Tak wyglądało życie królika (foto)

14115034_1106041359466017_4480622340473810056_o

Niektórzy ludzie niestety zapominają, że zwierzę jest najlepszym przyjacielem człowieka. Dzięki reakcji sąsiadów udało się uratować królika trzymanego w za ciasnej klatce, bez jedzenia i wody, na parapecie jednego z mieszkań w Lublinie.

 

Fundacja Na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt Ex Lege odebrała jednej z mieszkanek Lublina królika, który pozostawiony w za małej klatce na parapecie, bez jedzenia i wody przesiedział tak wiele dni. Dzięki reakcji sąsiadów zwierzę udało się uratować. Jak relacjonują wolontariusze fundacji królik musiał jeść własne odchody aby przeżyć.

Te najmniejsze i ciche zwierzęta są najbardziej zależne od swojego opiekuna. Widoczny na zdjęciu królik, zamknięty w ciasnej klatce, zaledwie dwukrotnie dłuższej od długości własnego ciała, był pozostawiony w mieszkaniu bez opieki, jedzenia i wody na wiele dni. Tak przynajmniej twierdzą świadkowie.

Właścicielka zwierzęcia pojawiała się w mieszkaniu nieregularnie. – Prawdopodobnie przeszkadzał jej niemiły zapach z nieposprzątanej od dawna klatki, dlatego wpadła na pomysł, aby wystawić ją na zewnętrzny okienny parapet, nie zabezpieczając nawet przed możliwością spadnięcia z 3 piętra – informują wolontariusze Fundacji Ex Lege.

Według relacji świadków, królik przesiedział w ten sposób kilkanaście dni. Dzięki reakcji innego mieszkańca bloku, zwierzę zostało zdjęte z parapetu. Jednak tym razem królik pozostał sam, bez opieki, na 5 dni zamknięty w mieszkaniu.

– W czasie naszej interwencji, zwierzątko siedziało w brudnej klatce, bez jedzenia i kropli wody, wychudzone i osłabione. Zwierzę zostało niezwłocznie przewiezione do kliniki. Po podaniu wody, mimo otrzymania w klinice płynów nawadniających, przez długi czas królik nie przestawał pić. Paradoksalnie, pobyt na parapecie zewnętrznym, w pełnym słońcu, w deszczu i podczas chłodnych nocy, prawdopodobnie uratował mu życie, ponieważ wrażliwi na krzywdę zwierząt sąsiedzi dowiedzieli się o jego istnieniu i cierpieniu, starając się mu pomóc – wyjaśnia Marta Włosek z Fundacji Ex Lege.

Zwierzę jest już w dobrych rękach, a sprawa została zgłoszona odpowiednim służbom. Pamiętajmy, że zwierzę to nie zabawka, zamknięte w klatce nie potrafi samo o siebie zadbać. Pozostawione bez wody i jedzenia skazane jest na rychłą śmierć.

2016-08-24 06:46:40
(fot. Fundacja Na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt Ex Lege)