Policjanci zakończyli działania przy drodze ekspresowej S12/17 w Świdniku, gdzie po południu znalezione zostały tajemnicze pakunki. Jak już informowaliśmy, około godziny 13 na ogrodzeniu ekspresówki na węźle Felin zauważono podejrzany przedmiot. Był on w kształcie tuby i przytwierdzono go taśmą montażową. Jak informują policjanci, podczas oględzin funkcjonariusze zauważyli diody oraz przewody elektryczne. Niebawem dostrzeżono kolejne, podobne pakunki, łącznie było ich sześć, każdy z nich znajdował się co ok. 50 metrów.
Z uwagi iż istniało ryzyko, że w środku mogą znajdować się materiały wybuchowe, natychmiast wszczęte zostały odpowiednie procedury. Wyznaczono obszar bezpieczeństwa, konieczne też okazało się zamknięcie dla ruchu drogi ekspresowej. Ruch skierowano objazdem przez Świdnik w kierunku Piask i przez Lublin w stronę Warszawy. Na miejsce wezwano zaś antyterrorystów z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.
Za pomocą specjalnego robota policjanci zdejmowali pakunki jeden za drugim i dokonywali ich neutralizacji. Całość działań zabezpieczali strażacy i zespół ratownictwa medycznego. Okazało się, że były to atrapy, jednak zostały one tak przygotowane, aby do złudzenia przypominać faktyczny niebezpieczny dla życia i zdrowia ludzi ładunek wybuchowy.
Jak wstępnie ustalono, tuby powieszono kilka dni temu. Policjanci prowadzą teraz intensywne czynności mające na celu ustalenie osoby odpowiedzialnej za wywołanie fałszywego alarmu bombowego. Zabezpieczono nagrania monitoringu ze znajdującego się w pobliżu budynku, dokładnie analizowane są również same pakunki. Jak nas poinformowano, wszystko wskazuje na to, że sprawę można łączyć ze zdarzeniem z początku grudnia, gdzie podobną tubę ujawniono na szlaku kolejowym.
Wtedy to pakunek doczepiony był do słupa trakcji kolejowej w rejonie wiaduktu, pod drogą ekspresową. Cylindryczny przedmiot przypominający ładunek wybuchowy zaczepiono metr nad ziemią. Całość była zaś owinięta szarą taśmą. Na czas akcji wstrzymano ruch pociągów. W środku nie ujawniono żadnych materiałów wybuchowych.
Sprawcy obu alarmów grożą m.in. znaczne konsekwencje finansowe. W tego typu akcje zaangażowane są dziesiątki osób, jeżeli do tego dochodzi wstrzymanie ruchu kolejowego, spore straty ponoszą również przewoźnicy. Dlatego też mowa o sumach od kilkunastu nawet do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Praktycznie za każdym razem sądy nakazują sprawcom zwrot kosztów akcji oraz wynikłych z tego powodu strat.
(fot. lublin112.pl)
28 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A jak to obcy wywiad testuje nasze sluzby ?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Może to były jednak znaki sygnalizacyjne dla jakiegoś trefnego ładunku.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Zapewne jakiś szajbus że Świdnika, jak widać to miasto jest stanem umysłu.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
No zabłysnąłeś, widać że nadmiar brokatu mama na święta kupiła.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
i jeszcze nogi z du…y powyrywać….będzie do kompletu…
a pijani kierowcy nie dostają kasy z polisy ani z OC ani z AC….i masz rację za akcję ratunkową też powinni zapłacić
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Czy ktoś zadzwonił i powiedział, że jest bomba? Sami sobie wymyślacie ataki bombowe i straszycie ludzi. Po co komuś ataki bombowe w Polsza i do tego w Polsza B.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Dokładnie, wymyślają sobie że to może być bomba bo się naoglądali zagranicznych TV
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
zwrot kosztów akcji ratowniczej również powinni ponosić pijani kierowcy którzy spowodowali zdarzenie drogowe jak i inni którzy umyślnie wjeżdżają na skrzyżowanie wymuszając pierwszeństwo prowadząc do kolizji.