W minioną sobotę, 24 października, do jednego z mieszkań w budynku przy ul. Jaskółczej w Lublinie weszło dwoje zapłakanych dzieci. Chłopiec i dziewczynka w wieku 5 i 9 lat byli w bardzo złym stanie emocjonalnym. Nie mieli na sobie butów. Jak przekazali, uciekli z domu, ponieważ matka miała się nad nimi znęcać.
O sprawie zaalarmowano policję. Funkcjonariusze podjęli interwencję i zatrzymali 44-letnią kobietę. Z ustaleń poczynionych podczas prowadzonych czynności wynika, że miała ona stosować wobec swoich dzieci przemoc fizyczną. Według przekazanych informacji szarpała je i wykręcała im ręce.
Dzieci trafiły pod opiekę ratowników medycznych, natomiast kobietę przewieziono na komisariat. Małoletni zostali następnie przekazani pod opiekę ojca.
Jak ustaliliśmy, policjanci nadal prowadzą czynności w tej sprawie. Kobieta ma w najbliższym czasie usłyszeć zarzuty.
Zatrzymana 44-latka to prezes spółdzielni mieszkaniowej
Sprawa budzi dodatkowe emocje, ponieważ zatrzymana kobieta jest prezesem Spółdzielni Mieszkaniowej „Felin” w Lublinie. Stanowisko objęła w maju ubiegłego roku, jednak jej wybór od początku wzbudzał kontrowersje.
Niedługo po powołaniu na funkcję prezesa pojawiły się informacje medialne, że prokuratura podjęła czynności mające na celu ustalenie, czy kobieta spełniała wymagania stawiane kandydatom w konkursie. Wątpliwości dotyczą między innymi jej wykształcenia oraz dokumentów potwierdzających staż pracy.
Jedna z firm wskazywana jako były pracodawca kobiety miała zaprzeczyć wystawieniu jej świadectwa pracy, a uczelnia nie dysponować danymi, które miałyby potwierdzać jej wykształcenie.
Sama prezes spółdzielni utrzymywała, że przedstawione dokumenty są oryginalne. Twierdziła również, że cała sprawa ma charakter pomówienia i jest próbą zdyskredytowania jej oraz podważenia jej pracy.
Mieszkańcy nie kryją oburzenia
Informacja o sobotniej interwencji szybko rozeszła się wśród mieszkańców osiedla. Wiele osób nie kryje poruszenia, zwłaszcza ze względu na wiek dzieci i okoliczności, w jakich szukały pomocy.
– Sytuacja ta budzi ogromne poruszenie oraz sprzeciw wśród lokalnej społeczności – zarówno ze względu na dobro i bezpieczeństwo małoletnich dzieci, jak i z uwagi na publiczny charakter funkcji sprawowanej przez tę osobę. Niewyobrażalne jest, jak można dopuścić takiego człowieka do pełnienia funkcji kierowniczych i powierzyć mu odpowiedzialność za pracowników – przekazuje nam jeden z mieszkańców.
Na razie nie wiadomo, jakie działania w związku z tą sprawą podejmą członkowie Spółdzielni Mieszkaniowej „Felin” i czy prezes zostanie odwołana ze swojej funkcji. Sprawa ma charakter rozwojowy.
1 komentarz
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Intratne stanowisko to ktoś wpływowy musiał jej to załatwić. Konkurs to tylko wymóg. A wiadomo że jeszcze przed konkursem nieliczni widzą kto ma ten konkurs wygrać.