Sobota, 01 sierpnia 202601/08/2026
690 680 960
690 680 960

Rakieta zniszczyła plantację rzepaku. Ubezpieczenie nie pokryje strat rolników

400 kilogramów materiału wybuchowego, blisko sto kilometrów lotu nad Polską i pole rzepaku zamienione w pobojowisko. Rakieta pozostawiła po sobie zniszczoną uprawę i dziesiątki tysięcy złotych strat. Rolnicy z Tarnawy-Kolonii czekają teraz na odpowiedź, kto zapłaci za szkody, których nie obejmuje żadna polisa.

Sprawa rakiety, która nad ranem w czwartek, 30 lipca, spadła w miejscowości Tarnawa-Kolonia w powiecie biłgorajskim, wywołała szereg emocji. Trudno się dziwić – wszak obiekt posiadający ok. 400 kg ładunku wybuchowego przemierzył nad Polską blisko sto kilometrów. Gdyby spadł na teren zabudowany, skutki mogłyby być opłakane.

Na szczęście rakieta uderzyła w pole. Pozostawiła po sobie ogromny krater. Służby wskazywały, że miał on 10 metrów średnicy i kilka metrów głębokości. Innego zdania byli okoliczni mieszkańcy, z którymi rozmawialiśmy na miejscu. Mówili o 15, a nawet 20 metrach średnicy. Faktem jest jednak, że rakieta spowodowała znaczne straty. Spadła na pole rzepaku, który właściciel miał zebrać dosłownie za kilka dni.

Redakcja „Tygodnika Poradnika Rolniczego” skontaktowała się z Moniką i Markiem Frankowskimi, właścicielami gospodarstwa rolnego. Pole, na które spadła rakieta, ma powierzchnię 3,2 ha. Co ważne, oprócz leja powstałego po wybuchu cały okoliczny teren został dosłownie zdeptany przez żołnierzy poszukujących elementów rakiety. Były ich setki i leżały w promieniu nawet ponad 100 metrów od miejsca wybuchu. Następnie na pole wjechał ciężki sprzęt, aby zasypać lej. Tym samym o jakichkolwiek zbiorach nie ma już mowy.

– Rzepak, który miał trafić na sprzedaż, jest cały zadeptany, wszystko się osypało. Służby zjeździły uprawę ciężkim sprzętem. Koparkami wykopywali szczątki pocisku, a potem zasypali doły. Dopiero dziś rano mogliśmy wejść na pole i jako właściciele zobaczyć, co się tam stało – tłumaczą właściciele w rozmowie z TPR.

Jak szacują rolnicy, cała sytuacja spowodowała stratę rzędu 30–40 tys. zł. Podkreślają, że była to jedna z najładniejszych plantacji rzepaku, jakie mieli. Czekali, aż w pełni dojrzeje, dlatego wcześniej kosili słabsze działki. Monika Frankowska wskazuje wprost, że nie ma szans, aby zakład ubezpieczeń pokrył poniesione straty.

Trudno nie przyznać jej racji. Sam grunt nie jest przedmiotem ubezpieczenia w żadnej standardowej polisie. Ubezpieczyć można uprawy, jednak ochrona dotyczy wyłącznie zdarzeń wyszczególnionych przez ubezpieczyciela. Są to m.in. grad, przymrozki, powódź czy susza. W niektórych polisach znajdziemy również upadek statku powietrznego. Trzeba jednak zaznaczyć, że chodzi o samoloty czy szybowce, a nie wojskowe rakiety.

Zaraz po zdarzeniu minister rolnictwa wskazał, że resort przyjrzy się tej sprawie. Chodziło przede wszystkim o oszacowanie rozmiaru strat oraz o to, aby rolnik nie pozostał z problemem sam. My zapytaliśmy, jak sytuacja wygląda od strony służb. Policja poinformowała, że czynności prowadzą wojsko i prokuratura. Śledczy zaznaczyli, że prowadzą jedynie postępowanie, natomiast właściwym organem jest Żandarmeria Wojskowa. Ta z kolei poinformowała, że lej został zasypany, a pole przekazano właścicielom.

Wczoraj wiceminister rolnictwa Małgorzata Gromadzka podczas spotkania z poszkodowanymi gospodarzami złożyła deklarację, że otrzymają oni wsparcie finansowe. Teraz pozostaje jedynie mieć nadzieję, że nie dojdzie do nawarstwienia procedur, które wydłużą wypłatę pomocy o wiele miesięcy, a może nawet lat. Rolnik po sprzedaży rzepaku otrzymałby pieniądze już za kilka dni.

7 komentarzy

  1. bo przecież ubezpieczyciel jest od składek dlaczego miał by wypłacać co kolwiek 🙂

  2. Firmy ubezpieczeniowe powinny zrobić zrzutkę mieli by reklamę bez pompowania kasy w producentów reklam.

  3. Dziura zasypana i co niema problemu?A przed kamerami śmiecie się zarzekaly że pieniądze zaraz wypłaca, tfu

  4. Ocena: 3

    Na utrzymywanie Ukraińców mają. Na pomoc dla nich też mają. Więc skarb państwa może pokryć straty. Nie w ciągu kilku miesięcy czy lat. Tylko natychmiast tak jak to jest w przypadku sprzedaży. Proste i logiczne.

  5. Niech się cieszą, że nie dostali faktury za zasypanie dziury!

  6. Ocena: 1

    decyzja o wpuszczaniu każdego do Polski kilka lat temu, była z dnia na dzień, a tutaj trzeba nad czymś myśleć? Polakowi, który płaci podatki nie można dać? A, tamtym wszystko dawać i oddawać na zawołanie „dej dej dej”?

  7. Ciekawe czy ubezpieczyciele wpadną na pomysł, aby do swojej oferty włączyć ofertę ubezpieczenia na wypadek szkody wyrządzonej szkodą wynikającą z działań wojennych ale z „haczykiem”, że kraj nie jest w stanie wojny.

Dodaj komentarz

Z kraju

Lubelski biznes

Biznes i handel

Sport

Polityka

Społeczeństwo

Zdrowie i styl życia

Nauka i technologia