Od kilku lat mieszkańcy kamienic zlokalizowanych w rejonie Krakowskiego Przedmieścia oraz ul. Kapucyńskiej walczą o ciszę. W minioną sobotę zadzwonili do nas z prośbą o interwencję, ponieważ są już bezsilni, a dotychczasowe działania miasta i służb nie przyniosły efektu. Po kilkunastu minutach na miejscu pojawił się nasz reporter.
– Proszę pana już prawie dwie godziny czekamy na interwencję straży miejskiej. Zgłosiliśmy, że z głośnika w pobliskim ogródku słychać głośną muzykę. Nie da się przy niej usiedzieć w domu, a musimy jej słuchać do późnych godzin nocnych. Tak jest od lat. Imprezy, śpiewy, krzyki, oddawanie moczu po bramach, karaoke do 2-3 w nocy. Z tym od lat musimy się zmagać. Jesteśmy na skraju wytrzymałości. Nie wiemy już co mamy zrobić, do kogo się udać, aby wyegzekwować nasze prawo do spokoju i ciszy w nocy – mówili nam mieszkańcy.
Jak nam przekazano sytuacja taka trwa od co najmniej trzech lat. Nie pomogły pisma do Urzędu Miasta Lublin, nie pomogły interwencje policji, nie pomogły również interwencje Straży Miejskiej. Mieszkańcy skazani są na słuchanie muzyki z głośników wystawionych poza lokale gastronomiczne lub z urządzeń, które pojawiają się cyklicznie w rejonie deptaka. Niektóre kontrole służb kończą się pouczeniami, inne zaś mandatami i wnioskami do sądu. Tak było w przypadku jednego z mężczyzn, który notorycznie w godzinach nocnych i wieczornych odtwarzał muzykę z magnetofonu i zbierał pieniądze. Teraz czeka go sprawa w sądzie.
Robert Gogola z lubelskiej Straży Miejskiej informuje, że od wiosny 2018 r. do wiosny 2021 r. strażnicy miejscy przeprowadzili na deptaku 30 interwencji związanych z zakłócaniem spokoju. 8 z nich zakończyło się mandatem, zaś 4 wnioskami do sądu. Jak nam przekazano, ostatnia sobotnia interwencja strażników miejskich w lokalu Ostro, gdzie na ogródku był wystawiony głośnik, także zakończy się wnioskiem do sądu.
– Mamy prawo do odpoczynku i spokoju. W kamienicach mieszkają osoby starsze, które mają problemy ze zdrowiem. Nikt się z nimi nie liczy i są skazane na conocne słuchanie śpiewów i głośnej muzyki, która puszczana jest nawet do godziny 4 nad ranem. Zgodnie z przepisami ustawy Prawo o Ochronie Środowiska i Kodeksu wykroczeń taki proceder nie powinien mieć miejsca – mówią mieszkańcy.
Miasto Lublin odpowiada
Z poruszonymi przez mieszkańców problemami zgłosiliśmy się do Urzędu Miasta Lublin. W dużej mierze to od urzędników, jak i od prezydenta miasta zależy, w jaki sposób ten problem zostanie rozwiązany.
– Deptak, czyli wyłączona od 25 lat z ruchu kołowego część ulicy Krakowskie Przedmieście (zrewitalizowany w ostatnich latach), obecnie spełnia przede wszystkim funkcje komunikacyjne dla pieszych i handlowe. Deptak stanowi również jedną z głównych atrakcji turystycznych Lublina, jest miejscem spotkań i kontaktów międzyludzkich. Zwłaszcza w sezonie letnim cieszy się ogromną popularnością zarówno mieszkańców jak i turystów, co można było zauważyć w ubiegły weekend, pierwszy po ponad półrocznym zamrożeniu branży gastronomicznej. System monitoringu miejskiego w chwili obecnej składa się z prawie 300 kamer. W sytuacji, gdy pracownicy Centrum Monitoringu Wizyjnego zauważą niepokojące zachowania lub łamanie obowiązujących przepisów na terenie miasta, w tym również deptaka, informują o zdarzeniach dyżurnych służb odpowiedzialnych za zapewnienie bezpieczeństwa i porządku publicznego tj. Policję i Straż Miejską z prośbą o podjęcie działań. Takie działania prowadzone są na terenie ścisłego centrum miasta na bieżąco. W związku z uruchomieniem ogródków gastronomicznych, a co jest z tym związane zwiększonym ruchem mieszkańców i turystów, operatorzy systemu monitoringu zwracają szczególną uwagę na rejon deptaka i Starego Miasta – tłumaczy Monika Głazik z Biura Prasowego w Kancelarii Prezydenta Miasta Lublin.
Zastrzeżenia do interwencji
W tym miejscu należy dodać, że mieszkańcy mają duże zastrzeżenia, co do interwencji policji i straży miejskiej na deptaku. W sobotę na przyjazd patrolu strażników miejskich czekali 1,5 godziny, zaś policjanci, jak wynika z ich relacji, interweniowali w pierwszym przypadku po pół godzinie, zaś w drugim nieco szybciej. Nie zmienia to faktu, że czas interwencji służb w rejonie reprezentacyjnej ulicy miasta, jest niezwykle długi. Jak wyjaśniają, przy tak dużej ilości osób w tym miejscu, sytuacja ta jest niedopuszczalna. Zarzucają również miejskim służbom brak należytej reakcji na spożywanie alkoholu poza miejscami do tego wyznaczonymi.
Rzecznik prasowy Straży Miejskiej Lublin, Robert Gogola wyjaśnia, że strażnicy w miniony weekend mieli dużo interwencji stąd wydłużony był czas przyjazdu na miejsce.
– W celu sprawdzenia czy w przypadku wymienionych lokali nie doszło do naruszenia zasad i warunków sprzedaży i podawania napojów alkoholowych, pracownicy Wydziału Spraw Administracyjnych prowadzą kontrole tych punktów. Jednocześnie, warto podkreślić, że za pilnowanie porządku na terenie ogródków gastronomicznych odpowiadają podmioty prowadzące ogródki – wyjaśnia Monika Głazik z UM Lublin.
Szansa na ciszę
Wczoraj skontaktowaliśmy się z właścicielem lokalu Ostro. Przedstawiliśmy mu problem, z jakim zgłosili się do nas mieszkańcy. Otrzymaliśmy zapewnienie, że przed lokalem nie będzie się pojawiał głośnik i zapewnił, że dojdzie do porozumienia z mieszkańcami tak, aby muzyka nie była dla nich uciążliwa. Jak powiedział, nie chodzi tu o prowadzenie z kimś wojny, ale o dobre sąsiedzkie stosunki.
W poniedziałek wieczorem mieszkańcy wezwali ponownie strażników miejskich. Tym razem do lokalu ShotBar U-Boot Lublin znajdującego się na placu przed Pedetem. Odbywała się tam muzyczna impreza ze śpiewami i karaoke. Jednak po wizycie funkcjonariuszy muzyka ucichła. Obsługa odmówiła przyjęcia mandatu, sprawa zostanie przekazana do sądu. W rozmowie z nami managerka lokalu stwierdziła, że dopóki nie zostanie wypracowane wspólne rozwiązanie, lokal będzie działał tak, aby nie był uciążliwy dla mieszkańców. Mieszkańcy przekazali nam, że nie odpuszczą i będą walczyć o spokój.
„Nie walczymy z miejskimi imprezami, tylko z hałasem z lokali”
Jak dodają mieszkańcy, nie chodzi tu o głośne miejskie imprezy, które odbywają się cyklicznie w przestrzeni miejskiej, ale o notoryczne głośne puszczanie muzyki z głośników, śpiewy do późnych godzin nocnych, a także brak odpowiedniej reakcji służb miejskich. Od kilku lat zbierają nagrania tego, co dzieje się nocami na deptaku. Z filmów wyłania się obraz miasta „skażonego” hałasem, które pozostawiło swoich mieszkańców samych z tym problemem. Co więcej, sytuacja ta rodzi ogromną frustrację, a nawet problemy zdrowotne. Mieszkańcy ci są gotowi w każdym momencie do rozmów z właścicielami lokali, władzami miasta, odpowiednimi służbami, ale na razie wyrazem ich walki o ciszę są sprawy w sądzie, pisma wysyłane do miejskich urzędów oraz wykonywane w setkach telefony pod numery 112 i 986.
Przepisy prawa są po stronie mieszkańców
Należy zaznaczyć, że w swoich działaniach mieszkańcy opierają się na art. 156 ust. 1 ustawy z dnia 27 kwietnia 2001 r. – Prawo ochrony środowiska. W artykule tym czytamy: 1. Zabrania się używania instalacji lub urządzeń nagłaśniających na publicznie dostępnych terenach miast, terenach zabudowanych oraz na terenach przeznaczonych na cele rekreacyjno-wypoczynkowe.
2. Przepisu ust. 1 nie stosuje się do okazjonalnych uroczystości oraz uroczystości i imprez związanych z kultem religijnym, imprez sportowych, handlowych, rozrywkowych i innych legalnych zgromadzeń, a także podawania do publicznej wiadomości informacji i komunikatów służących bezpieczeństwu publicznemu.
Z kolei kwestie dotyczące zakłócania ciszy i spokoju reguluje przepis ustawy z dnia 20 maja 1971 r. Kodek wykroczeń: art. 54. [Naruszenie przepisów porządkowych] Kto wykracza przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany.
Tematykę tę szeroko poruszył minister klimatu Michał Kurtyka w odpowiedzi do Rzecznika Praw Obywatelskich w 2019 r.
(fot. lublin112.pl)
65 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Mieszkałem przy torze kartingowym było dobrze dopóki ludzie którzy zaczęli kupywać mieszkania przypomnieli sobie że jednak tor przeszkadza
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Kupować
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Tyle lat minęło, a platformerscy zarządcy dalej potrafią tylko palić gł..pa. Strażnicy bacznie wpatrują się w monitory. I co tam zobaczą? Głośnik? A skąd wiedzą, czy włączony? Wypowiedź urzędu miasta w ogóle niemerytoryczna. A mieszkańcom można tylko współczuć. Ile oni płacą podatków czy czynszu dla miasta? A ile płacą podatków, akcyzy czy za różne koncesje restauratorzy? Ilu polityków posiada – jawnie czy przez figurantów – udziały w tych knajpach? Prawo do ciszy nocnej nie ma szans być tam egzekwowane. I tak niech się staruszki cieszą, że kamienice nie są „czyszczone” jak w platformerskiej Warszawie. Tam gdzie państwo sobie nie radzi (albo nie chce radzić) pozostaje tylko wzajemna dobra wola, jakby tak knajpiarze wymienili komuś stare okno wychodzące na deptak na nowe, szczelne i ciche? Ocieplili i wyciszyli ścianę od strony deptaka, chociaż od wewnątrz? Albo bodaj zaprosili z raz na tydzień na obiad? Dla większości starszych mieszkańców byłby to może jedyny ciepły posiłek w tygodniu, i za parę zł zmieniłoby się ich nastawienie. Tymczasem mamy powrót do „normalności”.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
@Pan co Ty bredzisz człowieku. Jakie podatki, jaki czynsz od komunalnego mieszkania. A tak, 150 zł, faktycznie to jest czynsz jaki płaci się za mieszkanie w ścisłym centrum miasta w najdroższej jego części. mhm
Jakie prawo do ciszy nocnej, nie istnieje coś takiego. Jeśli sobie spółdzielnia mieszkaniowa wymyśliła regulamin, w którym jest zapis o ciszy nocnej to obowiązuje on tylko mieszkańców należących do tej spółdzielni, ale nie znaczy to, że jest prawem, tylko regulaminem, policja nie musi go przestrzegać ani bronić mieszkańców.
Dlaczego przedsiębiorcy mają fundować podniesienie stanu mieszkania komuś obcemu. Typowe lewactwo – mój problem, zrobię czyimś problemem, a najlepiej niech on mi płaci za to, żebym nie był niezadowolony”.
Ciekawe, że moi dziadkowie dostają emeryturę i stać ich na życie niemal na poziomie takim jak ja, gdy pracuję. Wielu ludzi ma emerytury pozwalające godnie żyć. Czemu akurat ci ludzie nie mają na jeden ciepły posiłek w tygodniu? Gdzie ich emerytury? Gdzie ich rodziny bo pomóc w trudnej sytuacji, gdy nie ma jedzenia? Zwykłe pier*olenie
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A propos pier*olenia, to zanim coś napiszesz przeczytaj ze zrozumieniem. Dokładnie o to mi chodziło, że ci emeryci płacą niewiele w porównaniu z resteuratorami, więc niestety są obywatelami drugiej kategorii. Zaś co do ciszy nocnej, to pod koniec artykułu masz napisane wyraźnie, na jakich przepisach opiera się jej przestrzeganie, i nie są to regulaminy spółdzielni. Rozumiem jednak, że to dużo czytania, nie na twoją głowę, wystarczy ci nagłówek i co drugie zdanie z czyjegoś komentarza. Koszt wymiany okna czy wyciszenia ściany knajpiarz ponosi raz, i nie robi tego dla emeryta, tylko dla miasta, skoro to mieszkanie komunalne. A przez parę lat mandatów czy grzywien uzbiera się pewnie na większą sumę, ale przez takich szczekaczy ludzie będą się kłócić zamiast rozwiązywać problem. Ciekawe też, gdzie będą twoje dzieci czy wnuki, jak zus w końcu piep..nie i będziesz żarł śrutę sojową z darów. Pewnie dalej będą w twoich spodniach, tak jak obecnie, he he.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Gdy ktoś kupuje lokal mieszkalny w takim miejscu, musi zdawać sobie sprawę, że deptak to miejsce niekończących się nocnych imprez. Spokoju wieczorami tam nie zazna, a próba uciszania deptakowiczów i innych klubowiczów to walka z wiatrakami. Wiedzieli, gdzie się wprowadzają…
Gorzej, gdy ktoś mieszka w tym miejscu od wielu lat, zanim jeszcze Krakowskie stało się miejscem klubów, klubików i libacji pod chmurką. Współczuję, że pomimo wezwań interwencję przeprowadzane są w wyjątkowych okolicznościach – to zmora lubelskiej policji i straży miejskiej. Czasem interweniują, czasem kompletna olewka, bo może nie warto wyjeżdżać z posterunku. Każdy z mieszkańców ma prawo do odpoczynku w spokojnych warunkach – to nadrzędne wobec prawa do imprezowania. Ale wytłumacz to lokalnym biznesmenom, którzy wliczają mandaty w koszty działalności klubu, czy ogródka piwnego, a przede wszystkim podchmielonym krzykaczom, którzy czują się w miejscu publicznym jak w swoim M-3.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
To tak jak, ktoś buduje dom w miejscu, gdzie wg planów zabudowy ma powstać obwodnica, a potem zdziwienie i płacz, że hałas. Nikt by się nie spodziewał, nikt.
Tak, zdecydowanie, zamknąć biznes biznesmenom bo komuś coś przeszkadza. Super pomysł, ale zanim do niego przejdziemy to znajdz mi Polaka, który jest zawsze zadowolony i nie będzie na coś marudził. Trudno? Widać, nie należy się przejmować głosami kilku oburzonych mieszkańców.
Swoją drogą, przez kilka lat mieszkałem przy ul. 3ciego Maja i nie mogłem spać bo pod oknem całą noc jeździły mi samochody (to było znośne) i autobusy (to hałasowało). I co? Poszedłem do Urzędu Miasta by zamknęli ulicę bo spać nie mogę? Nie, kupiłem lepsze okna, problem zniknął.
Jak widać, niektórzy nie umieją rozwiązać własnych problemów dlatego płaczą i takim ludziom nigdy nie dogodzisz.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Powiedz to babci, która tam mieszka od dziesiątek lat. Szkoda słów na takie kreatury jak ty, ale tu zrobiłem wyjątek.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Taka sama sytuacja jest w browarze perła.Przed pandemią huk na całą okolice do białego rana. Też nie miał kto zrobić z tym porządku.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Dla mnie prosta sprawa, wchodzi się do takiego lokalu, psik psik gazem dyskretnie i pozamiatane. Nikt tam nie wejdzie przez dwa dni. Jak nie pomoże to poprawka.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Widzę większość z was ma chyba wrażenie, że centrum miasta to jakieś miejsce wyjęte z pod prawą, gdzie można robić wszystko, co akurat przychodzi do głowy, bo akurat przyjechaliście na piwo. Sprawdz ceny mieszkań w centrum, ew weź pod uwagę, że ktoś tam po prostu mieszka w mieszkaniu komunalnym. Tak ma i już, a że emeryt to już nie ma prawa głosu? Zamień się z kimś na miesiąc i zobacz jak to jest w sezonie, gdy przez 8-10 godzin dziennie jakaś knajpa raczy cię playlista z 30 zapętlonym i kawałkami, albo grajkiem znającym ich 10, wtedy możesz pisać dalej
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
@On, nie wiem czy słyszałeś o takiej technologii, bo w latach 60 jak dostałeś za darmo mieszkanie to jeszcze nie było. Ale można wyciszyć mieszkanie tak by nie dochodziły dźwięki z zewnątrz. Ale po co inwestować, jak można popłakać, że w darmowych mieszkaniach, w najdroższej części miasta jest głośno.
Skandal, kamienice zapuszczone, wyglądają jak świeżo po wojnie, a oni żądają od innych by się ugięli.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Wyciszyć mieszkanie co ty bredzisz.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
I bardzo dobrze. Prawo mieszkańców do życia w ciszy i spokoju jest nadrzędne wobec prawa jakiejś hołoty do schlania się i wydzierania japy. Zresztą, w artykule wyraźnie stoi, że prawo jest po stronie mieszkańców, więc nie wiem, po co w ogóle ta dyskusja w komentarzach.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Taka jest specyfika tego miejsca i jak się wprowadzali to wiedzieli ze w centrum będzie hałas. Jest to trochę podobne jak nowi mieszkańcy skarżyli się na tor wyścigowy przy Zemborzyckiej a kupując mieszkania widzieli że tor jest tam od lat. Na co oni liczą że straż miejska będzie uciszać wszystkich na deptaku to trochę przesada. To jest podobne jak by mieszkańcy czarnego lądu narzekali że cały czas słońce świeci. Niech ci co donoszą przypomną sobie młode lata i czy zawsze zachowywali się bardzo cicho i elegancko nie zakłócając ciszy nocnej.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
To tak jak przy dworcu PKP. Czereśnia się wprowadziła i płacze że pociągi jeżdżą i pyli 😀 a ludzie śmieci nie potrafią segregować, nie mówią dzień dobry sąsiadom, disco polo w nocy na full, auta na skos zaparkowane lub na chodniku 😀 hehe no takie realia mamy.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Beznadziejny i nieobiektywny artykuł. Kilkoro emerytów próbuje terroryzować pół miasta bo im hałasy przeszkadzają. Trzeba wyważyć umiejętnie interes społeczny a to miejsce jest miejscem rozrywki czego pożal się Boże autor artykułu celowo nie zauważa. Artykuł pisany pod zamówienie zgorzkniałych emerytów. Wydźwięk tego artykułu przypomina powiedzenie: mieć pretensje do krowy ze daje mleko. Wstyd dla autora za kompletny brak obiektywizmu.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Wolne media….przykład: plandemia.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Powinni wrócić za miasto. Zebrać się w jednym budynku dla wrażliwych. Będą mieli cicho
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jeszcze raz napiszę, bo do katopisoli nie dociera – powiedz to babci, która tam mieszka od dziesiątek lat.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Dokładnie. Jeśli się nie podoba to proszę zmienić lokal. Tylko jak zmienić skoro ten który zamjują jest dotowany przez miasto. To jest przykład klasycznej roszczeniowej postawy. Daj mi bo mi się należy. Usuńcie te lokale bo mi przeszkadzają. To jest właśnie prawdziwa patologia.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Mnie rozwala to, że te wszystkie stare dziady dostały mieszkania w kamienicach/blokach z lat 60′ za darmo (z wykupem od spółdzielni za jakieś śmieszne grosze typu 800zł za 50 m mieszkanie), siedzą na górze pieniędzy (najbiedniej 360 tys za takie mieszkanko) i jeszcze mają czelność żądać zamknięcia biznesu, który dopiero co się otworzył po pandemii.
Z resztą, jak 3 lata może im sprawa przeszkadzać, skoro ostatnie 1,5 roku lokale były zamknięte.