Przed kilkoma dniami informowaliśmy o sytuacji w rzekach, w których to wody ubywa niemal z dnia na dzień. Jest jednak w województwie lubelskim miejsce, w którym problemy z wodą są szczególnie widoczne. Mowa o miejscowości Wieprzów Tarnawacki w powiecie tomaszowskim. To właśnie w tych okolicach przepływająca przez nasz region rzeka Wieprz ma swoje źródła.
Do lat 60-tych ub. wieku znajdowało się tam również Jezioro Wieprzowe. Było ono dość okazałym zbiornikiem wodnym mającym ponad 5 hektarów powierzchni. Jednak wykonana wówczas melioracja okolicznych terenów sprawiła, że zaczęło ono ulegać coraz większej degradacji. Z biegiem lat praktycznie przestało istnieć. Całkowicie zarosło sitowiem, trzciną i tatarakiem, przez co próżno było szukać tam lustra wody. Jednak zbiornik ten cały czas pozostawał w pamięci lokalnego społeczeństwa.
Jak wyjaśniał kilka lat temu Piotr Pasieczny, wójt gminy Tarnawatka, mieszkańcy cały czas wspominali lata świetności zbiornika, składali też wnioski o jego odtworzenie. Jednak problemem były zarówno pieniądze, potrzebne na zrealizowanie tej inwestycji, jak też sprawy własności gruntu. Przez dawne jezioro przebiega bowiem granica gmin Tarnawatka i Tomaszów Lubelski. O ile tarnawacka część należała do Wspólnoty Gruntowej wsi, która postanowiła nieodpłatnie przekazać ten teren, tak tomaszowska strona znajdowała się w prywatnych rękach, a właściciel nie zamierzał się pozbywać gruntu.
W końcu jednak postanowiono, że jezioro zostanie odtworzone, ale w nieco innym kształcie. Prace objęły tylko część znajdującą się w gminie Tarnawatka. Udało się pozyskać na ten cel kwotę 1,2 mln zł ze środków Rządowego Funduszu Polski Ład, gmina dołożyła 630 tys. zł i podpisano umowę z wykonawcą.
Dzięki temu powstało jezioro o powierzchni 4,6 ha, na którym znajdują się dwie wyspy o powierzchni 720 i 498 m2. Wybudowano także groblę i prowadzący na jedną z wysp drewniany pomost o długości blisko 50 m i szerokości 2,5 m. Na wyspie ustawiono zaś altankę ze stołem i ławkami oraz betonowym grillem. Jest też siłownia pod chmurką, plac zabaw oraz ścieżki spacerowe. Miejsce to miało służyć do rekreacji i wypoczynku zarówno mieszkańców gminy, jak też stanowić atrakcje dla turystów. Choć od realizacji inwestycji minął już rok, tak się jednak nie stało. W jeziorze brakuje bowiem wody, a jego teren zaczyna zarastać.
Jak wyjaśnię wójt gminy, w rozmowie z Kroniką Tygodnia, wszystko z powodu ma.in. braku opadów deszczu. Fizycznie w gruncie nie ma wody, jej poziom spadł także w ujęciach. W tym roku nie było również śnieżnej zimy, a deszczu jest za mało. Panuje susza i to jest skutek. Pomimo tego władze gminy cały czas mają nadzieję, że sytuacja się odmieni, a w Wieprzowym Jeziorze woda w końcu się pojawi.
Z powstaniem tego miejsca związana jest niezwykle ciekawa legenda. Mianowicie dawno temu, w czasach państewek plemiennych, teren ten porastał sosnowy las, pośrodku którego pośrodku którego znajdowała się polana. W jej pobliżu stała chata, w której mieszkał biedny kmieć z żoną i synem. Pewnego dnia potomek po śniadaniu udał się do zagrody i wypędził świnie na polanę. Jedno ze zwierząt oddaliło się od stada i zaczęło ryć w ziemi.
W pewnym momencie chłopak usłyszał przeraźliwy kwik i dostrzegł uciekającego wieprzka. Kiedy poszedł sprawdzić, co go tak wystraszyło, dostrzegł, że z miejsca, gdzie ryło zwierzę, wypływa struga wody. Wówczas chłopak zamyślił się, widząc w wyobraźni malutkie źródełko, z którego wypływała woda o kolorze nieba, wydobywając przy tym piękne dźwięki. Następnie powstaje z niej pełna ryb i ptactwa piękna rzeka wijąca się między dolinami.
Nagle usłyszał jednak przeraźliwe dźwięki wydawane przez stado świń. Otrząsnął się i wówczas zobaczył, że stoi po kolana w wodzie. Okazało się, że bijąca spod ziemi woda szybko zalała pobliskie tereny, a świnie uratowały chłopakowi życie, gdyż gdyby nie ich kwiczenie, utonąłby w rozlewisku. Powstały w ten sposób akwen nazwano Jeziorem Wieprzowym.
28 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Brawo PO nawet jezioro potraficie popsóć
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
„Piotr Pasieczny, wójt gminy Tarnawatka” – członek PiS…
Zero przyjemności w oraniu tępych pisiorów.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Kolejna kompromitacja rzondu rudej wrony, zniszczyli jezioro, wodę pompowali nocami do zbiorników na przyczepach i wywozili do Niemiec. Na Republice był reportaż na ten temat