W grudniu 2025 roku wojewoda lubelski wydał Zezwolenie na Realizację Inwestycji Drogowej dla 18,5-kilometrowego odcinka trasy S17 Zamość Południe – Tomaszów Lubelski Północ. Niedługo później Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przekazała wykonawcy plac budowy, a pierwsze roboty w terenie rozpoczęły się jeszcze zimą. Budowa w pełnym zakresie miała natomiast ruszyć wraz z nadejściem wiosny.
Za realizację odcinka odpowiada turecka firma Kolin Insaat. To jej oferta okazała się najkorzystniejsza. O kontrakt walczyło osiem firm. Pozostałe to: Budimex, Stecol Corporation, Mota-Engil, Przedsiębiorstwo Usług Technicznych Intercor, Aldesa Construcciones, a także konsorcja Mostostal Warszawa z Acciona Construcción, Unibep, Budrex i Value oraz NDI, SP Sine Midas i Fabe. Oceniano zaoferowaną cenę, okres gwarancji oraz termin realizacji.
Mamy październik, jednak wykonawca przez ponad pół roku zrobił niewiele. Do tej pory nie rozpoczęły się nawet prace ziemne. Zaawansowanie prac wynosi zaledwie 9 proc. Przy czym w ostatnim czasie, jak alarmują mieszkańcy oraz kierowcy, na placu budowy już nic się nie dzieje.
– Przed wakacjami to jeszcze pracowali. A teraz, od kilku miesięcy, to już nikogo tutaj nie ma. Czasami przejedzie jakieś auto, ale nawet nie wiem, czy to tych robotników, czy z jakiejś kontroli – mówi nam jeden z mieszkańców.
Rzeczywiście, teren, na którym powstaje droga, wygląda na opustoszały. Przejechaliśmy w kilka miejsc, nigdzie jednak nikogo nie zastaliśmy. Udaliśmy się więc do miejscowości Tarnawatka, gdzie zlokalizowane jest zaplecze budowy oraz tzw. kampus dla załogi. Kontenerowe miasteczko jest zamknięte. Pilnuje go pracownik ochrony.
Jak wyjaśnia nam Łukasz Minkiewicz z lubelskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, wykonawca złożył roszczenia. Pierwsze dotyczyło wydłużenia terminu realizacji inwestycji z uwagi na długotrwałą procedurę wydawania pozwolenia na budowę. Zostało ono rozpatrzone pozytywnie, a nowy termin zakończenia prac ustalono na drugą połowę 2028 r. Jeżeli zaś chodzi o roszczenie finansowe, to jest ono w dalszym ciągu analizowane.
– Dotychczasowe tempo prac nie jest dla nas satysfakcjonujące. Pozwolenie na budowę zostało wydane w grudniu 2025 r. i mimo powiadomień i wezwań ze strony GDDKiA wykonawca nie poczynił znacznych postępów na placu budowy. Na bieżąco monitorujemy realizację kontraktu i podejmujemy wobec wykonawcy kolejne działania przewidziane w umowie. Jako inwestor nie możemy tolerować sytuacji, w której jedna z kluczowych inwestycji w regionie nie jest realizowana – dodaje Łukasz Minkiewicz.
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wyznaczyła Turkom 28-dniowy termin na wywiązanie się ze zobowiązań kontraktowych. Jak nam przekazano, jeżeli Kolin Insaat się do niego nie zastosuje, wówczas może to skutkować odstąpieniem od umowy z przyczyn leżących po stronie wykonawcy.
Co ciekawe, firma Kolin realizuje też odcinek S19 pomiędzy Malewicami a Chlebczynem w województwie podlaskim. Tam również występują problemy. Pierwotnie zakończenie robót miało nastąpić w maju 2025 r., ale pojawiły się roszczenia wykonawcy. Drogowcy przedłużyli termin, lecz Turkom również nie udało się dotrzymać nowego terminu. GDDKiA także tam próbuje mobilizować wykonawcę, gdyż opóźnienie wstrzymuje otwarcie sąsiednich, gotowych już odcinków trasy.
4 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
ale najtaniej
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Czy w Polsce nie mamy sprawdzonych wykonawców?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Pogonić tych szmaciarzy. Turcy nie nadają sie do żadnej pracy, to śmierdzące lenie i brudasy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Z najtańszą ofertą mamy do czynienia w tedy kiedy, pracownicy i firma wydaje zarobione pieniążki w kraju. We wszystkich krajach Europy Zachodniej to standard – chyba że już nie mają miejscowych, to wezmą coś z zewnątrz.