Niedziela, 16 czerwca 202416/06/2024
690 680 960
690 680 960

Ul. Bernardyńska: Honda ścięła żeliwne słupki i zatrzymała się na budynku

W czwartek około godziny 22 na ul. Bernardyńskiej w Lublinie kierujący hondą stracił panowanie nad pojazdem i zatrzymał się na budynku.

Do zdarzenia doszło na ul. Bernardyńskiej, na wysokości kościoła. Kierujący hondą, jadący od strony centrum w kierunku ul. Zamojskiej, na łuku jezdni stracił panowanie nad pojazdem, auto wpadło na chodnik i ścinając kilka żeliwnych słupków zatrzymało się na budynku.

W zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Na miejscu jest policja. Jeden pas ruchu w kierunku centrum jest nieprzejezdny.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierujący pojazdem nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze.

2013-12-26 22:42:15
(fot. lublin112.pl)

Autor: redakcja

26 komentarzy

  1. Gdybyś „stracił” najlepszego przyjaciela, z którym codziennie rozmawiasz, o którego codziennie dbasz, który był Twoim największym szczęściem, też miałbyś Krzysiu łzy w oczach. Ale Twoją pasją jest pewnie zbieranie znaczków, i polowanie nowych rurek na wyprzedaży poświątecznej. Facet nie płacze dla tego, że jest słaby, tylko dla tego, że za długo był twardy.

  2. nie ma powodu do płaczu.. o jedną padline mniej na drogach....:) szkoda tylko słupków

    szrot…

  3. to ja dodam od siebie leciał na ręcznym już od Dolnej Panny Marii tak to jest jak się gejowozem chce driftować i lansować pod Czekoladą

  4. bezpodstawna jest dyskusja z ludźmi dla których samochód to tylko 'padlina’ 'szrot’ , którzy wsiadają jadą do celu i mają w dupie czy jest obita, czy rdzewieje itd.
    więc się nie wypowiadajcie bezmózgowce jak kogoś nie znacie i przede wszystkim nie wiecie jak było w rzeczywistości.

    Hania odrodzi się jak Feniks z popiołu ; ) !

  5. Szkoda, bo fajna była, często widziałem jak dumnie stała na m. majdanka, mam nadzieję, że nie pójdzie na szrot, tylko da się jeszcze odratować.

  6. patrząc na uszkodzenia to nie wiem,czy da się odratować, ale to oceni właściciel.
    Kierowcy nic się nie stało?
    Nie oceniajcie. Nie pomyślał i rozbił. Zdarza się. Następnym razem będzie uważniej jechał (mam taka nadzieję). A co do płakania nad samochodem to na jego miejscu też bym płakała, bo samochód to coś więcej niż tylko troche blachy z silnikiem.
    Pozdrawiam! I trzymam kciuki, żeby udało się albo wyklepać albo kupić równie ładną. 😉