Poniedziałek, 27 maja 202427/05/2024
690 680 960
690 680 960

Radzyń Podlaski: Poszedł na chwilę do apteki, stracił auto AKTUALIZACJA

Wtorek 11 marca okazał się pechowy dla właściciela volkswagena golfa, który zostawił auto przed apteką. Kierowca pojazdu poszedł tylko na chwilę kupić leki. Gdy wyszedł auta już nie było przed budynkiem.

Do zdarzenia doszło we wtorek 11 marca, kilkanaście minut po godzinie 22 na ul. Ostrowieckiej w Radzyniu Podlaskim. Kierujący volkswagenem podjechał pod aptekę i zostawił auto z kluczykami w stacyjce z włączonym silnikiem. Liczył, że zakupy nie potrwają długo więc pozostawiał auto na tzw. „chodzie”. Dodatkowo w aucie mężczyzna włączył światła awaryjne i poszedł pośpiesznie do apteki. Jako, że okazja czyni złodzieja, tak też się stało w tym przypadku. Ktoś wsiadł do samochodu i ruszył spod apteki. Właściciel przez okno zauważył, że pojazd odjeżdża. Niestety nie zdążył zapobiec kradzieży.

Natychmiast o zajściu została powiadomiona radzyńska policja. Funkcjonariusze niezwłocznie przystąpili do poszukiwań auta.

Sprawcę zdarzenia uwiecznił miejski monitoring, a dzięki pomocy funkcjonariusza Straży Miejskiej, policjanci ustalili personalia mężczyzny. Okazał się nim, 55- letni mieszkaniec gm. Kąkolewnica.

W trakcie prowadzonych czynności ustalono że, ten sam mężczyzna kilka godzin wcześniej spowodował kolizję drogową. Wówczas wjechał w ogrodzenie jednej z posesji w miejscowości Olszewnica. Po tym zdarzeniu został doprowadzony do komendy. Kiedy po wykonanych czynnościach opuścił budynek Policji postanowił wrócić do domu. To właśnie wtedy wsiadł do zaparkowanego auta i odjechał. Sprawca porzucił samochód kilka kilometrów od miejsca swojego zamieszkania.

Następnego dnia po zdarzeniu został zatrzymany do wyjaśnienia w policyjnym areszcie. Wczoraj 55-latek usłyszał zarzuty i przyznał się do winy. O jego dalszym losie zadecyduje sąd.

O fakcie jako pierwszy poinformował serwis www.iledzisiaj.pl.

Radzyń Podlaski: Poszedł na chwilę do apteki, stracił auto AKTUALIZACJA

2014-03-13 22:50:32
(fot. lublin112.pl)

7 komentarzy

  1. 😀 Nie no głupota ludzka nie zna granic… I pewnie dowód rejestracyjny tez był w samochodzie… 😀

  2. Oby się nie znalazł , kretyni na piechtę .

  3. Co tu się dziwić, że „Volkswagen przepadł jak kamień w wodę”.
    Od tygodnia szukają sporo większego od VW, samolotu, który też przepadł jak kamień, tylko w większą wodę.
    Pomyśleć: XXI wiek – GPS’y, satelity, radary, a tu: kamień w wodę.
    Tak, czy inaczej, właścicielowi owej „igły w stogu siana” gratuluję głupoty

  4. okazja czyni złodzieja? w każdym innym kraju na zachód czy północ jest większe prawdopodobieństwo, że zgubisz kluczyk w kieszeni niż że ktoś odjedzie pozostawiwszy kluczyk w stacyjce. popierdolona polska mentalność, ktoś coś zostawił więc trzeba zajebać. to jest dopiero objaw debilizmu.

    • dokładnie. to jest POLSKA!!! nawet jak się nie przyda i zaraz to coś co zajebane można wyrzucić ale trzeba… bo jest… prosty przykład – fiat który stoi na polu od stycznia w Dominowie…

  5. I pomyśleć, że każdemu z nas przytrafiło się nie raz zostawić w ten sposób swój samochód….Ten pan miał po prostu pecha. Pewnie w tym momencie golfik jest rozkręcany na części w jakimś okolicznym garażu. Dla właściciela polecam śledzić portale aukcyjne…może pozna swoje autko po częściach.

  6. W artykule jest napisany finał tej historii. Półnagłówkowi komentatorzy hehehe 😀