Protest przeciwko biogazowni w Mojsławicach-Kolonii zakończony porozumieniem. Mieszkańcy wywalczyli wycofanie inwestycji
19:32 29-07-2026 | Autor: redakcja
Protest przeciwko planowanej budowie biogazowni w Mojsławicach-Kolonii odbył się w środę, 29 lipca. O godzinie 8:00 w sąsiedztwie działki, na której miała powstać biogazownia, oraz przed magazynem firmy Szymański przy drodze wojewódzkiej nr 844 Hrubieszów–Chełm zgromadziło się około 60 osób – całe rodziny, dzieci, rolnicy oraz seniorzy. Protestujących wsparł również wójt gminy Uchanie Leszek Czerwonka.
Na czele zgromadzenia stanęli przedstawiciele Stowarzyszenia Eko Sąsiedztwo: prezes Małgorzata Żóraw, sołtys Mojsławic i radny gminy Uchanie Leszek Wojda oraz członek stowarzyszenia Bartłomiej Sulewski. Mieszkańcy spacerowali chodnikiem z transparentami, wyrażając swój sprzeciw wobec planowanej inwestycji. Widoczne były hasła: „NIE dla biogazowni”, „Biogazownia? Nie tutaj!” oraz „Kochasz dzieci, nie pal śmieci”.
Organizatorzy byli przygotowani na dwie doby protestu. Opracowany został szczegółowy grafik dyżurów, obejmujący również godziny nocne. Uczestnicy podkreślali, że wydarzenie ma charakter pokojowy i jest wyrazem obywatelskiego zaangażowania mieszkańców.
Mieszkańcy: „Chcemy, aby nasz głos został usłyszany”
Sprzeciw wobec inwestycji poparło blisko 900 osób, które podpisały petycję wyrażającą brak zgody na lokalizację biogazowni w tym miejscu.
Jak wskazywali organizatorzy protestu, ich celem było zwrócenie uwagi na kwestie środowiskowe, społeczne i przestrzenne, które – ich zdaniem – wymagają ponownej analizy oraz szerokiej debaty z udziałem mieszkańców.
Mieszkańcy podkreślali, że nie są przeciwni rozwojowi gospodarczemu ani inwestycjom jako takim. Ich sprzeciw dotyczył konkretnego przedsięwzięcia i konkretnej lokalizacji.
– Absolutnie nie jesteśmy przeciwko jakimkolwiek inwestycjom – zaznaczali mieszkańcy. – Chodzi o to, aby inwestycje były planowane z uwzględnieniem głosu osób, które mieszkają w ich bezpośrednim sąsiedztwie.
Wśród najczęściej wymienianych obaw pojawiały się kwestie potencjalnych uciążliwości zapachowych, hałasu, zwiększonego ruchu samochodów ciężarowych, wpływu na wodę i gleby oraz możliwego spadku wartości nieruchomości.
Mieszkańcy zwracali uwagę, że planowana inwestycja miała powstać w pobliżu zabudowań, na styku gmin Uchanie, Trzeszczany i Hrubieszów.
Spotkanie, które zmieniło sytuację
Kluczowe okazało się spotkanie mieszkańców z Robertem Szymańskim, które odbyło się 12 lipca 2026 roku w Mojsławicach. Wzięło w nim udział blisko 200 mieszkańców.
To właśnie mieszkańcy zorganizowali zebranie i zaprosili osobę planującą realizację inwestycji. Podczas spotkania przedstawiali swoje obawy i pytania dotyczące przyszłości miejscowości oraz skutków budowy biogazowni.
Jak podkreślali uczestnicy, najważniejsza była możliwość bezpośredniej rozmowy i przedstawienia argumentów obu stron.
Inwestor ogłosił decyzję: biogazowni nie będzie
W środę, podczas rozpoczętego protestu, do mieszkańców wyszedł Robert Szymański. Poinformował, że podjął decyzję o rezygnacji z budowy biogazowni w Mojsławicach-Kolonii oraz że zamierza wycofać dokumenty z Urzędu Gminy Uchanie.
Ta wiadomość spotkała się z reakcją zgromadzonych mieszkańców. Rozległy się brawa.
Protest, który miał trwać 48 godzin bez przerwy, zakończył się po niespełna trzech godzinach.
– Nie będę budował biogazowni wbrew woli mieszkańców – przekazał Robert Szymański. Jak wyjaśnił, decyzję podjął w trosce o uniknięcie konfliktu w lokalnej społeczności.
Podkreślił jednocześnie, że jego zdaniem planowana inwestycja nie stanowiła zagrożenia dla środowiska, a rezygnacja wynikała przede wszystkim z chęci zachowania dobrych relacji sąsiedzkich.
Firma Szymański: „Nie byliśmy inwestorem biogazowni”
Robert Szymański zaznaczył również, że spółka Szymański, przed której magazynem odbywał się protest, nie była inwestorem planowanej biogazowni i nigdy nim nie miała być.
Jak wyjaśnił, pomysł budowy instalacji podjął jako osoba fizyczna.
Według jego stanowiska protest przed siedzibą firmy mógł negatywnie wpływać na jej działalność i renomę, mimo że spółka nie była związana z planowanym przedsięwzięciem.
– Ideę budowy biogazowni, którą podjąłem jako osoba fizyczna, zarzuciłem całkowicie – przekazał Robert Szymański. – Zadeklarowałem mieszkańcom, że nie będę budował biogazowni wbrew ich woli.
Zamiast konfliktu – rozmowa i porozumienie
Po ogłoszeniu decyzji obie strony podkreślały znaczenie dialogu. Mieszkańcy zaznaczyli, że ich działania nie były wymierzone przeciwko Robertowi Szymańskiemu ani jego firmie, lecz dotyczyły wyłącznie planowanej inwestycji w określonym miejscu.
Doszło również do symbolicznego gestu – przedstawiciele obu stron podali sobie ręce. Padły słowa, że właśnie tak powinno wyglądać sąsiedztwo: poprzez rozmowę, wzajemny szacunek i poszanowanie racji drugiej strony.
Eko Sąsiedztwo: „Głos mieszkańców ma znaczenie”
Po zakończeniu protestu Stowarzyszenie Eko Sąsiedztwo przekazało mieszkańcom informację o sukcesie działań.
„To już oficjalne – protest został zakończony!” – poinformowano.
Organizatorzy podziękowali mieszkańcom za obecność, zaangażowanie, udział w spotkaniach oraz wspólne działania.
„Razem udowodniliśmy, że głos mieszkańców ma znaczenie” – podkreślili przedstawiciele stowarzyszenia.
Dla mieszkańców Mojsławic i okolic wydarzenie stało się przykładem tego, że aktywność społeczna, dialog i spokojne wyrażanie swoich argumentów mogą doprowadzić do rozwiązania trudnych lokalnych sporów.
Historia planowanej biogazowni w Mojsławicach-Kolonii zakończyła się więc nie wielodniowym protestem, ale rozmową i kompromisem.