Przejdź do treści
piątek, 9 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

49 lat temu oddany został do użytku Zalew Zemborzycki

Równo 49 lat temu, 16 lipca 1974 roku, został oddany do użytku Zalew Zemborzycki. Prace budowlane rozpoczęto w 1970 roku. Budowę zakończono 4 lata później, w głównej mierze dzięki pomocy i pracy społecznej mieszkańców Lublina.

fot. Arkadiusz Wójtowicz

W niedzielę Zalew Zemborzycki obchodzi swoje 49. urodziny. 16 lipca 1974 roku, lubelski zbiornik oficjalnie został oddany do użytku. Pomysłodawcą utworzenia zbiornika był Kazimierz Bryński, pracownik Katedry Geografii Fizycznej UMCS. O budowie Zalewu zadecydowała głównie powódź, która nawiedziła miasto w 1964 roku.

Pragnienie profesora Kazimierza Bryńskiego było takie, aby mieszkańcy Lublina mogli nad zbiornikiem wodnym odpocząć od hałasu miasta wygrzewając się na piaszczystych plażach, zajadając się rosnącymi tuż obok morelami. Zaś po odpoczynku, mogliby udać się do pobliskiego amfiteatru, aby posłuchać muzyki lub potańczyć na parkiecie. Tym marzeniem profesor zaraził wiele osób i ostatecznie udało się otworzyć zbiornik 16 lipca 1974 roku.

fot. Arkadiusz Wójtowicz

Jak relacjonuje Anna Góra z Lubelskiego Archiwum Cyfrowego, w lubelskim archiwum państwowym znajduje się bladoróżowa teczka z podpisem: „Projekt prof. K Bryńskiego budowy jeziora w dolinie rzeki Bystrzycy – Zemborzyce 1956 r.”. Teczka zawiera wizjonerski plan dotyczący zagospodarowania doliny Bystrzycy. W swoich założeniach profesor zwracał uwagę, że dla zdrowia społeczeństwa trzeba stworzyć minimum podstawowych warunków życiowych. Wśród tych warunków wymienia działanie wody i słońca na organizm człowieka oraz ochronę przed hałasem. Taką właśnie oazą spokoju i wypoczynku miał być zalew w Zemborzycach. Dlatego Bryński podkreślał jego wybitnie dodatni wpływ na zdrowie psychiczne jak i fizyczne obywateli. Jezioro miało rozwiązać nawet problem „szkodnictwa społecznego”. Zajęta sportami wodnymi młodzież, zdaniem profesora porzuciłaby chuligańskie nawyki i wróciła na łono społeczeństwa. Bryński argumentował: „By otrzymać poważne rezultaty musi się zastosować i poważne środki. […] Tu chodzi o poruszenie do głębi istoty ludzkiej. […] o wprowadzenie jakby w nastrój olśnienia […] z balsamicznym powietrzem szerokich przestrzeni leśnych,, z gubiącą się w oddali taflą wody, pełną kolorytu i migotliwych blasków wzbudzającą tęsknotę za czymś odległym, innym, lepszym”.

Jednak głównym zadaniem zbiornika miała być ochrona Lublina przez powodziami, jak również miał on zapewnić zaopatrzenie w wodę lubelski przemysłu. Korzyści miały płynąć również z rybołówstwa. Co ciekawe w projekcie znalazła się również kwiecista aleja, która miała ciągnąć się od centrum Lublina do Zemborzyc. W rejonie zbiornika planowano zasadzić morele, brzoskwinie, orzechy włoskie oraz winorośl.

Co było jeszcze w planach? Otóż w pobliżu Zalewu miał pojawić się przystanek kolejowy „Zemborzyce Jezioro”, do tego baseniki do wylęgu ryb, warsztaty szkutniczo-naprawcze, basen kryty wioślarski, Schronisko PTTK, restauracja, kawiarnia, bar mleczny, altany dla publiczności, muszla koncertowa, parkiet do tańca dla stu par, a nawet rezerwat przyrodniczy.

W celu pozyskania terenów pod lubelski zbiornik na podstawie ustawy z 1958 roku wywłaszczono właścicieli nieruchomości i wykupiono 65 hektarów ziemi. W prace przy budowie zostało włączone społeczeństwo. Czyn społeczny miał być receptą na tanie budowanie zbiornika. Tak też się stało.

fot. Arkadiusz Wójtowicz

Pierwotne założenia uwzględniały usunięcie torfu i oczyszczanie dna przyszłego zbiornika. Ze względu na brak czasu i środków zrezygnowano z tej części planów i ostatecznie zalano wodą podmokłe łąki. Po kilku dziesięcioleciach efektami tamtej decyzji są m.in.: zakwity sinicowe i zaleganie grubej warstwy mułu na dnie zbiornika. Na jakość wody zgromadzonej w jeziorze wpływa także skład chemiczny Bystrzycy, przepływającej przez tereny rolnicze.

Co zostało z wizji profesora Kazimierza Bryńskiego? Niewiele, ale jedno jest pewne, Zalew Zemborzycki co roku przyciąga tysiące osób. To ideale miejsce rekreacji i tak na prawdę nie do końca wykorzystane pod wieloma względami. Najgorszą wizytówką naszego miejskiego jeziora jest jakość wody, z którą od lat nic się nie zmienia. Mimo to, Zalew żyje. Z roku na rok pojawia się coraz więcej obiektów gastronomicznych, w lecie można skorzystać z oferty Słonecznego Wrotkowa, zaś sam zbiornik jest miejscem zmagań sportowych. Do tego organizowane są przeróżne wydarzenia, a mieszkańcy i turyści mogą skorzystać z terenów zielonych i rozpalić tam grilla. Wędkarze również znajdą tutaj oazę spokoju i możliwości złowienia taaakiej ryby. O każdej porze roku Zalew Zemborzycki ma swój urok. Ważne jest jednak, aby odpowiedzialni za ten zbiornik pamiętali o wizji jego założyciela i zaczęli żyć jego marzeniami.

fot. Arkadiusz Wójtowicz

33 komentarze

  1. *
    Odpowiedz

    … podobno „to coś” zachwalają za granicą (pisali na 112) jako atrakcję turystyczną ??? ale to angielskie poczucie humoru

    1. Arek
      Odpowiedz

      To faktycznie może być atrakcyja turystyczna.
      Pareaście lat temu na stacji benzynowej nieopodal Kraśnika niemiecki emeryt w kampetze wypytywał mnie o drogę „nach zalew zembozrycki”?

  2. lublinianin
    Odpowiedz

    Nie polecam Zalewu jako miejsca wypoczynku, kilku debil na skuterach swoimi pseudo popisami zakłóca wypoczynek setkom plażowiczów, kajakarzy itd….Zalew powinien być objęty strefą ciszy.

  3. Jurny Stefan
    Odpowiedz

    A na początku lat 70. można było zagonić młodzież szkolną do wygrzebywania tego torfu gołymi rękami. Taki 60-latek mógłby teraz zabierać wnuki nad Zalew i opowiadać im, dlaczego ma takie zniszczone ręce. Tym torfem można by potem zasypać wąwóz na Czubach i posadzić na tym wrzosy, azalie, rododendrony i borówkę amerykańską. Ewentualnie można by go było zapakować w worki po 50 litrów i sprzedawać działkowcom. Kiedyś ktoś szacował, ile tam tego torfu zalega, jakieś kosmiczne ilości, więc zyski byłyby miliardowe.

  4. Jurny Stefan
    Odpowiedz

    Pominęliście ważny fragment projektu prof. Bryńskiego „Obok sadów morelowych i brzoskwiniowych powstanie ekskluzywna restauracja z kontenerów”.

  5. pt
    Odpowiedz

    Ostatni raz wszedłem do tej wody jakieś 20 lat temu… kiedy dostrzegłem pływające obok gówno to był ostatni raz.

  6. Bleee
    Odpowiedz

    Okrągła czterdziesta dziewiąta rocznica. Lepiej świętować teraz bo nie wiadomo, czy za rok będą sami rządzić.

  7. Wikary
    Odpowiedz

    Jakby tak po 50 latach oczyścić dno tego zlewu to może w końcu odnaleźliby „złoty pociąg”.

  8. Mieszkaniec Miasta Inspiracji
    Odpowiedz

    Najwieksza toaleta Lublina, nic tylko smród i bród już nie wspomnę o padnietych rybach.

  9. LOKO
    Odpowiedz

    SINICE BĘDĄ PÓKI BĘDĄ UKRYTE RURY KANALIZACYJNE Z UL. GRZYBOWEJ

  10. LOKO
    Odpowiedz

    Kiedy zostaną zlikwidowane ukryte rury kanalizacyjne z domków przy ulicy Grzybowej ? Problem sinic będzie mniejszy.

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia