Na piątek, 23 stycznia, rolnicy zaplanowali kolejną akcję protestacyjną. Tym razem ma się ona odbyć w Dołhobyczowie w powiecie hrubieszowskim. Jak nam przekazano, pikiety nie organizują żadne ugrupowania — jest to oddolna inicjatywa samych rolników. Jej celem jest wyrażenie sprzeciwu wobec nadmiernego importu produktów rolnych z Ukrainy. Postulatem protestujących ma być utrzymanie przez Polskę embarga na przywóz zza wschodniej granicy pszenicy, kukurydzy, rzepaku oraz słonecznika.
Początkowo wskazywano, że protestujący zamierzają zablokować polsko-ukraińskie przejście graniczne w Dołhobyczowie. Jak jednak ustaliliśmy, jego funkcjonowanie ma być przez cały czas utrzymane. Urząd Gminy Dołhobyczów otrzymał zgłoszenie dotyczące przeprowadzenia zgromadzenia publicznego. Wynika z niego, że ma w nim wziąć udział około 100 osób, a uczestnicy planują jedynie czasowe przechodzenie po przejściu dla pieszych na drodze wojewódzkiej nr 844.
Wiadomo już, że nad zgromadzeniem czuwać będą policjanci. Sam protest ma mieć charakter stacjonarny — pikietujący zgromadzą się przy ul. Partyzantów, a całość potrwa około godziny. Ta część nie spowoduje utrudnień w ruchu drogowym. Pod sam koniec możliwe jest jednak czasowe zablokowanie drogi. Chodzi o wspomniane wcześniej przechodzenie po przejściu dla pieszych, które ma potrwać zaledwie kilka minut.
We wtorek tysiące rolników z całej Europy zgromadziły się w Strasburgu przed siedzibą Parlamentu Europejskiego. Pikietujący sprzeciwiali się umowie Unii Europejskiej z krajami Mercosur. Protestujący walczą o zablokowanie porozumienia, wskazując, że może ono doprowadzić do upadku wielu gospodarstw, a rynek zostanie zalany żywnością niskiej jakości, produkowaną z wykorzystaniem ogromnych ilości pestycydów, z których wiele jest szkodliwych dla zdrowia. Doszło także do zamieszek i starć z policją, po których zatrzymano kilkadziesiąt osób, w tym dwóch Polaków.
14 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Żywność niewiadomego pochodzenia i jakości wchodzi z Niemiec i nikt tego nawet nie spostrzega. Będzie jeszcze gorzej.