Przejdź do treści
środa, 14 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Przed laty w Lublinie wybuchały bomby, nie brakowało strzelanin i gangsterskich porachunków. Prym wiedli „Ciolo”, „Pierzo” i „Zwierz” (wideo)

Patryk Szulc, twórca kanału Podejrzani, w którym przedstawia sylwetki najgroźniejszych polskich przestępców z przełomu XX i XXI wieku, w swoim najnowszym filmie skupił się na ówczesnych gangsterach z Lublina. Mowa o liderach trzech grup, które działały wówczas w stolicy naszego regionu. Jak nam zapowiedział, to nie ostatni materiał na temat przestępczości z naszego regionu.

W latach 90 i potem na początku lat dwutysięcznych Lublina nie ominęła szybko rosnąca w siłę, dzięki przemianom ustrojowym i rozwojowi przedsiębiorczości, przestępczość zorganizowana. W Lublinie konkurowały ze sobą grupa LSMiaków, grupa staromiejska oraz grupa Zwierza, zajmujące się m.in. kradzieżami samochodów, wyłudzaniem odszkodowań i kredytów, handlem środkami odurzającymi, napadami rabunkowymi, porwaniami dla okupu czy wymuszeniami haraczów. Nie obyło się też bez brutalnych porachunków, dochodziło wtedy do wybuchów bomb, pobić, strzelanin i zabójstw.

W 1991 roku na Osiedlu Piastowskim doszło do zabójstwa, którego ofiarą padł 24-letni Adam W., zginął on w wyniku postrzału. Jak się okazało, podczas szarpaniny stanął w obronie swojego kolegi, przed agresywnym i niespełna 18-letnim Andrzejem P., który zyskał później złą sławę jako „Pierzo”. Andrzej P. miał pretensje do kolegi Adama W. o to, że ten rzekomo porysował jego białe BMW. „Pierzo” przez miesiąc się ukrywał, namierzono go w mieszkaniu kolegi. Ze względu na swój wiek został skazany jedynie na 10 lat pozbawienia wolności. W praktyce często wychodził jednak z zakładu karnego na przepustki i dzięki temu realnie spędził za kratkami 4,5 roku.

Po tym co zrobił, zyskał poważanie wśród kolegów i drobnych przestępców. Bez problemu zebrał kompanów, z którymi zaczął kraść samochody, sprzedawane potem z przebitymi numerami lub na części, a także wyłudzać kredyty na firmy słupy. W ten sposób powstał gang obwołany potem przez media gangiem LSMiaków. Nazwa pochodziła od dzielnicy, z której wywodził się „Pierzo”. LSMiacy z biegiem lat mieli nawiązać współpracę z podwarszawską grupą pruszkowską, a ich lider, czyli Andrzej P., stawał się coraz bardziej bezwzględny.

Rzecz w tym, że w podobny sposób na Starym Mieście miała wykreować się grupa staromiejska, z którą powiązany był pochodzący z dzielnicy Bronowice Robert K. ps. Ciolo. Na początku był to drobny przestępca, potem stał się co najmniej tak samo bezwzględny i brutalny jak „Pierzo”. „Ciolo” i kilku jego kompanów skupiało się na napadach rabunkowych. W sierpniu 1992 roku przy ul. Wylotowej w Lublinie „Ciolo” postrzelił dyrektora lokalnej hurtowni Krzysztofa S., który miał przy sobie torbę z gotówką. W sumie było w niej 600 milionów starych złotych. Mężczyzna miesiąc później zmarł w szpitalu, a Robert K. po latach i kilku procesach usłyszał za ten czyn wyrok 25 lat pozbawienia wolności.

Po zbrodni wyjechał jednak z kolegami do Niemiec, aby z jednej strony ukryć się przed polskimi organami ścigania, a z drugiej zarabiać na kolejnych napadach. 12 września 1992 roku „Ciolo” i jego dwóch kompanów, w tym jego brat Bogdan K., napadło na dom Romów mieszkających w niemieckim Mannheim. Plotka głosiła, że synowie właścicieli posiadłości to cygańskie książęta. Pana domu uduszono, a panią domu torturowano. Choć sąd miał potem problem z ustaleniem, kto faktycznie dokonał zabójstwa, dla Romów było to jasne, że zabił „Ciolo” i za to wydano na niego wyrok śmierci.

W Niemczech banda Roberta K. miała zabić jeszcze 91-letniego kolekcjonera i jego żonę w Solingen, a także napaść w Mannheim na mieszkanie dwóch kobiet, podczas którego jedna z nich została uduszona. Z rąk „Ciola” zginął też jego wspólnik Krzysztof R., który sugerował partnerce Roberta K., aby ta go zostawiła. „Ciolo” zwabił mężczyznę w ustronne miejsce, zastrzelił, a potem zaciągnął na pole, gdzie ciało owinął szmatami i podłożył pod nie ogień.

Po niespełna roku zagranicznych skoków, gang wrócił do Polski i tym razem zaatakował w podwarszawskich Markach. Na miejscu skuto kajdankami ochroniarza, byłego policjanta, obezwładniono też gospodynię i pomoc domową. Tą pierwszą przypalano żelazkiem, aby powiedziała gdzie trzyma kosztowności. Kobieta po kilku miesiącach zmarła. Przebieg zdarzenia ujawnił dopiero w 2010 roku Sławomir S. ps. Piecia, przyjmując status świadka koronnego. „Piecia” brał udział w napadzie razem z „Ciolem”, Krzysztofem B. ps. Krzywy i Andrzejem Z. ps. Bebol.

W marcu 1994 roku do Roberta K. zgłosili się pracownicy hurtowni cytrusów z okolic Słupska. Byli skonfliktowani ze swoim szefem i chcieli się go pozbyć. Gangsterzy dokonali napadu na dom przedsiębiorcy w Wytownie, zabili na miejscu mężczyznę i jego 81-letnią matkę, która stała się przypadkową ofiarą. Przestępcom nie udało się dostać do sejfu, ukradli jednak sporą ilość gotówki, luzem trzymanej w domu. Po tej zbrodni Ciolo zapadł się pod ziemię.

Jeszcze tego samego roku wpadł jednak w Dniepropetrowsku na Ukrainie. Do dziś skazano go kilkukrotnie na dożywocie, a także na karę 25 lat więzienia. Ostatni wyrok zapadł w 2015 roku. Procesy Roberta K., które odbywały się w Niemczech, na żywo transmitowała tamtejsza telewizja. Nic w tym dziwnego, gdyż w pewnym momencie „Ciolo” miał być tam ponoć przestępcą poszukiwanym bardziej, niż podejrzani o terroryzm. W 2019 roku natomiast warszawski sąd skazał ostatniego żołnierza „Ciola” Andrzeja Z. ps. Bebol na 20 lat pozbawienia wolności m.in. na podstawie zeznań świadka koronnego Sławomira S. ps. Piecia.

Wracając jednak do wydarzeń na ulicach Lublina, 12 lutego 1995 roku w zaparkowanym przy ul. 1 Maja samochodzie marki Audi wybuchła bomba. W środku znajdowało się dwóch mężczyzn, obaj zginęli na miejscu. Ich szczątki można było znaleźć na chodniku kilkadziesiąt metrów dalej, a nawet na drzewach. W okolicznych budynkach wyleciały wszystkie szyby, a strażacy do późna oczyszczali miejsce zdarzenia. Co jednak istotne, najprawdopodobniej nie był to zamach, gdyż wiele wskazuje na to, że ofiary planowały wykorzystanie ładunku w porachunkach, jednak nie były wystarczająco ostrożne i doprowadziły do eksplozji we własnym aucie.

Podczas gdy „Ciolo” był już od kilku lat za kratkami, w mieście narastał konflikt między gangiem LSMiaków a grupą niejakiego Andrzeja Z. ps. Zwierz. To on miał stać za zamachem na „Pierza” w marcu 1998 roku. Wtedy to pod mercedesem Andrzeja P., w okolicach rury wydechowej, zamocowano granat. Ktoś jednak uprzedził o tym „Pierza” i ten uciekł z samochodu. Mówiono potem, że ponoć zostawił w pojeździe dziecko.

Zwierz to kolejna barwna postać lubelskiego półświatka. Jego grupa działała w latach 1996-1999 na terenie całego kraju fałszując pieniądze, wyłudzające odszkodowania i kredyty, kradnąc samochody, czy też handlując środkami odurzającymi, czerpiąc korzyści z cudzego nierządu, porywając dla okupu, ale także dokonując zabójstw.

Więcej na ten temat w poniższym filmie:

(wideo Patryk Szulc)

37 komentarzy

  1. moze
    Odpowiedz

    Sami eksperci widzę w komentarzach.

  2. Grabarz z czerniejowa palacz zwłok
    Odpowiedz

    I tym jak sie rozpisalisciw , powtórzyliście bajeczki znane od dawna. Powielone, koloryzowane. Wlasciciel popularnej siłowni, albo wlasciciel wielu gruntów i kamienic w miescie , samochodowy biznesmen itd. Oni byli grubymi rybami ale o nich nikt nie napisze. Ciolo itd to byli żołnierze ale wyrywni, psychopaci… niszczyli gangsterski spokoj na miescie i budzili grozę ale przez ich porywczy charakter. Oni nie myślelitylko zabijali. Byli wariatami.. Lublin wbrew pozorom miał prawdziwych gangosow z klasa. Żyli w cięciu Pruszkowa czy Pomorza ale robili biznes nie mały. Dowodem jest majatek i firmy starej gwardii… . Dzis maja firmy znane na rynku, dochodowe, duzo kamienic, stacje benzynowe, udziały w spółkach , powiązania z władzami miasta , deweloperka, kluby, siłownie , itd….

    1. moze
      Odpowiedz

      Jak tyle wiesz to idź na policję, albo wstawaj bo zaspałeś do szkoły

      1. Jola
        Odpowiedz

        A czemu, „grabarzowi” każesz iść „gdzie trzeba”, idź sam, wykorzystaj informacje jakie tu nabyłeś.
        Nie czekaj na gotowca, wykaż się…

        1. Sodomita
          Odpowiedz

          Dlatego, bo ma problemy z językiem polskim, więc to to dla jego dobra.

  3. Krzysztof Ochota
    Odpowiedz

    Fajna bajeczka na dobranoc…. to jakiś narybek mafijny zaledwie. Prawdziwi BOSOWIE są nietykalni i nikt nie odważy się ich tknąć na całym Świecie.

    1. Grzecho
      Odpowiedz

      Filmów sie naoglądałeś

  4. Mix
    Odpowiedz

    Pierzo już na wolce

  5. Skazi
    Odpowiedz

    Na Rzeckiego i Brzeskiej była dobra ekipa w połowie 90-tych. Pozdro dla kumatych.

    1. KKK
      Odpowiedz

      Najlepiej łapali pokemony?

  6. zakrzep się
    Odpowiedz

    Teraz rządzi omiktron. I jego mafia.

  7. Lechooo
    Odpowiedz

    Myślałem, że Ciolo jest na wolności. Podobnego do niego człowieka swego czasu można było często spotkać na Narutowicza przy skrzyżowaniu z Konopnicką. Może brat jakiś.

  8. Ja
    Odpowiedz

    Najlepsze jest to, że to (1) wszystko to łby mocne w grupie, które po prostu nie boją się pójść siedzieć i nie mają sumienia; jakby skrzyknęli się renciści z nożami to też byłby z tego „gang” (2) policja zna wszystkich z imienia i nazwiska tylko jakoś dziwnym trafem nie siedzą tylko chodzą tacy na wolności… Śmiechu warte. Ale to jak w każdej firmie – mało komu chce się na prawdę pracować, niewiele osób umie też zająć się profesjonalnie powierzonym tematem.
    Dotyczy to tego co było kiedyś i jest obecnie.

  9. podpis jest wymagany
    Odpowiedz

    Gangsterzy co dziadków mordowali.

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia

Nauka i technologie

Eksperci: zanim zapytasz AI, pomyśl sam

Sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki zdobywamy wiedzę, podejmujemy decyzje i rozumiemy świat. Chatboty wyszukują informacje, piszą teksty, tworzą obrazy