Prokurator żąda dożywocia.. Koniec procesu w sprawie zabójstwa ratownika medycznego
21:02 24-09-2026 | Autor: redakcja
W czwartek, 29 września, przed Sądem Okręgowym w Siedlcach zakończył się proces Adama Cz., oskarżonego o zabójstwo ratownika medycznego oraz usiłowanie zabójstwa drugiego z ratowników. Chodzi o głośne zdarzenie, jakie miało miejsce 25 stycznia ub. roku. Jego ofiarą stał się Cezary Lotkowski z Białej Podlaskiej.
Feralnego ratownicy udali się do 57-latka, który sam do siebie wezwał karetkę. Poinformował on dyżurnego, że leczy się na serce, ma problem z oddychaniem oraz uraz głowy. W trakcie udzielania pomocy pijanemu mężczyźnie, ratownicy poinformowali go o konieczności przewiezienia do szpitala. Wtedy ten zaatakował 62-letniego ratownika wbijając mu nóź w okolice serca. Drugi z ratowników ruszył koledze na pomoc, został poraniony w ręce.
Adamowi Cz. przedstawiono zarzuty zabójstwa i czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego. W trakcie przesłuchania mężczyzna przyznał się do winy, jeżeli zaś chodzi o wyjaśnienia, nie złożył ich twierdząc, że nic nie pamięta. Przed sądem mężczyzna stwierdził jednak, że do niczego się nie przyznaje. Oświadczył, iż doznał „całkowitej amnezji”, która najprawdopodobniej została wywołana połączeniem alkoholu z lekami na serce.
Przebieg tragicznej w skutkach interwencji zrelacjonował za to ratownik, któremu udało się ujść z życiem. Jak zaznaczał, Adam Cz. działał w taki sposób, aby jego również pozbawić życia. Mianowicie używając dwóch noży kilkukrotnie go atakował usiłując zadać mu kolejne ciosy.
-Początkowo nic nie wskazywało, iż pacjent nas zaatakuje. Jego agresja pojawiła się nagle i była całkowicie nieprzewidziana. W pewnym momencie po prostu zadał on cios nożem Cezaremu. Następnie odwrócił się i ruszył w jego kierunku. Widząc co się dzieje ratownik usiłował unieruchomić dłonie napastnika, w których znajdowały się noże. Ten jednak się nie poddawał i wciąż atakował.
W końcu udało mu się wytrącić mężczyźnie noże. To sprawiło, iż ten na chwilę się uspokoił. Wtedy poszkodowany zajął się swoim rannym kolegą, jednocześnie wzywając pomocy. Odgłosy usłyszeli sąsiedzi którzy po pewnym czasie pojawili się w miejscu zdarzenia. Bulwersuje jednak zachowanie jednej z kobiet, która jako pierwsza weszła do mieszkania. Widząc całą sytuację powiedziała, że… śpieszy się na pociąg i wyszła.
Dopiero kolejne osoby udzieliły pomocy. Jeden z mężczyzn, który obezwładnił agresora relacjonował, że ten zaczął się szarpać chcąc się wyrwać. Nagle zaczął krzyczeć „Wy kur.y, wszystkich was pozabijam”.
Proces mężczyzny ruszył na początku maja. Adam Cz. przez cały czas nie przyznawał się do winy. Na wszystkie pytania związane ze zdarzeniem wskazywał, iż nic nie pamięta. Biegli, których zadaniem było wydanie opinii psychiatryczno – psychologiczna nie mieli wątpliwości, że mężczyzna stanowi zagrożenie dla społeczeństwa. Wskazali jednoznacznie, iż w związku z uzależnieniem od alkoholu zachodzi wysokie ryzyko ponownego popełnienia przez niego podobnych czynów.
Prokurator w mowie końcowej przypomniał, iż ratownicy przyjechali aby pomóc mężczyźnie. Ten zaś ich zaatakował. Dlatego zażądał dla oskarżonego dożywotniego pozbawienia wolności wskazując, że jest to jedyna rozsądna kara za tą zbrodnię. Adam Cz. zabrał głos, jednak w dalszym ciągu negował swoją winę. Natomiast adwokat oskarżonego przypomniał, że jego klient jest człowiekiem. Sugerował też, iż mógł on stracić nad sobą panowanie. Miał też za złe społeczeństwu jego wzburzenia tłumacząc, że opinia społeczna jest taka, gdyż ludzie widzą tylko skutek, a nie przyczynę.
Wyrok w tej sprawie ma zapaść 5 października.
i na kogo koszt będzie utrzymywany sędzino z twojej pensji ?
Człowiek traci wiarę w sensie pomagania potrzebującym…
Może lepiej stanąć z boku j poczekać aż wytrzeźwieje lub zejdzie
Jakby był ukrem to by to wysłali za granicę na 5 lat