Zakończył się proces 56-letniego Krzysztofa M., który został oskarżony m.in. o wykorzystywanie seksualne małoletnich, dopuszczanie się wobec nich innych czynności seksualnych czy też prezentowanie im treści o charakterze pornograficznym. Sprawa ma swój początek w 1992 roku, kiedy to mieszkaniec Lublina po raz pierwszy miał się dopuścić tego typu czynów. Przez 16 lat molestował trójkę dzieci, dwie dziewczynki i chłopca, ze swojego najbliższego otoczenia.
Mężczyzna przez wiele lat był kuratorem sądowym, pełnił też funkcję komendanta Straży Leśnej w Świdniku. Cieszył się bardzo dużym zaufaniem, miał też dobry kontakt z dziećmi, co nie uszło uwadze jego krewnych. Dlatego też wielokrotnie zostawiali swoje pociechy pod jego opieką. Krzysztof M. zaś przez lata to sprytnie wykorzystywał. Nawet fakt, że z biegiem czasu dzieci słysząc, że jadą do „wujka” reagowały paniką, nie wzbudziło to podejrzeń u ich rodziców .
Sprawa wyszła na jaw dopiero po latach, kiedy to jego ofiary, obecnie dorosłe już osoby, zdecydowały się wyjawić to co ich spotkało. Policjanci zatrzymali Krzysztofa M., a sprawą zajęła się prokuratura. W trakcie śledztwa ustalono, że pierwszą jego ofiarą była 2-letnia dziewczynka. Z kolei chłopca zaczął molestować, kiedy ten miał pięć lat. Kiedy dzieci stały się starsze, jego czyny zaczęły być coraz śmielsze i nie kończyły się jedynie na dotykaniu poszczególnych części ciała. Śledczy zarzucili mu wielokrotne obcowanie płciowe i dokonywanie innych czynności seksualnych.
Krzysztof M. jednocześnie sprytnie manipulował swoimi ofiarami. Zabraniał im opowiadania o tym, co razem robią. Groził, że jeżeli komukolwiek wyjawią tajemnicę, ich rodzice umrą.
W trakcie przesłuchania mężczyzna nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Sugerował, że jest to zmowa, a on jest jej ofiarą. Ze względu na charakter przestępstw, oraz dobro pokrzywdzonych, proces przed Sądem Rejonowym Lublin-Zachód odbywał się za zamkniętymi drzwiami. Zebrany przez śledczych materiał dowodowy, jak też zeznania świadków sprawiły, że sędzia nie miał żadnych wątpliwości co do winy 56-latka. Krzysztof M. został skazany na 9 lat bezwzględnego pozbawienia wolności. Został również zobowiązany do zapłacenia swoim ofiarom po 50 tys. złotych zadośćuczynienia.
Wyrok nie jest prawomocny.
(fot. pixabay – zdjęcie ilustracyjne)
21 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Obciąć jajca tępym nożem!!!!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ludzie tak psioczą na pedofilów, ale przecież nikt tak nie zwalnia samochodem w okolicach szkół jak oni.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
No teraz ” wujek ” będzie dziewięć lat siedział na klozecie i latał po celach w strigach z kitą niczym zajączek .
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Co to za rodzice ? jak dziecko na wiadomość wyjazdu reagowało paniką jakby jechało do dentysty to od razu powinni zareagować , a może doskonale wiedzieli co się dzieje .Przecież matka przy kąpaniu dziecka zauważyłaby ,że cos nie tak
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Mam podobne zdanie na ten temat. Rodzice tych dzieci są współwinni.