Cała Polska słucha „dissu na raka”. Zebrano już miliony
11:20 25-04-2026 | Autor: redakcja
Piosenka, która stała się początkiem wielkiej mobilizacji
W polskim internecie trwa akcja charytatywna, która w ciągu kilku dni przerosła pierwotne założenia i stała się jednym z najgłośniejszych przedsięwzięć pomocowych ostatnich lat. Wszystko zaczęło się od utworu „Ciągle tutaj jestem (diss na raka)”, nagranego przez Bedoesa 2115, Maję Mecan oraz Fundację Cancer Fighters. Piosenka miała premierę w połowie kwietnia i od początku była czymś więcej niż muzycznym projektem. Jej celem było skierowanie uwagi na dzieci i młodzież chorujące onkologicznie oraz na realne potrzeby osób, które mierzą się z nowotworami.
Maja Mecan, 11-letnia podopieczna fundacji, zmaga się z ostrą białaczką szpikową. Jej udział w nagraniu nadał utworowi szczególną siłę. To nie jest klasyczny „diss” wymierzony w innego artystę, lecz symboliczny głos sprzeciwu wobec choroby. W tekście wybrzmiewają emocje, złość, nadzieja i determinacja, które wielu chorych oraz ich bliskich zna z codziennej walki. Utwór szybko zaczął żyć własnym życiem, a jego przekaz został podchwycony przez internautów.
Łatwogang i dziewięć dni streamu na YouTube
Do akcji dołączył Patryk „Łatwogang” Garkowski, popularny twórca internetowy i tiktoker. 17 kwietnia rozpoczął na YouTube dziewięciodniową transmisję pod hasłem „Słucham 9 dni dissu na raka, żeby pomóc dzieciom z Fundacji Cancer Fighters”. Założenie było proste: przez cały czas trwania streamu w tle odtwarzany jest utwór Bedoesa i Mai, a widzowie mogą wpłacać pieniądze na rzecz fundacji. Początkowy cel zbiórki wynosił 500 tys. zł, ale został przekroczony błyskawicznie.
Transmisja szybko zamieniła się w internetowe wydarzenie o skali ogólnopolskiej. W mieszkaniu Łatwoganga pojawiają się kolejni goście, a stream śledzą tysiące osób. W akcję włączyli się przedstawiciele świata muzyki, sportu, internetu i rozrywki. Wśród osób wspierających przedsięwzięcie wymieniano m.in. Dodę, Bedoesa 2115, Roberta Lewandowskiego oraz innych popularnych twórców. Obecność znanych nazwisk pomogła zwiększyć zasięg zbiórki, ale jej najważniejszą siłą pozostają pojedyncze wpłaty internautów.
Licznik przekroczył 35 mln zł
Skala akcji okazała się bezprecedensowa, zebrana kwota przekroczyła już 35 mln zł. To wynik, który pokazuje, jak ogromny potencjał ma połączenie muzyki, internetu i jasno określonego celu społecznego. Jeszcze kilka dni wcześniej mówiło się o kilku milionach złotych, później o kilkunastu, a następnie o przekroczeniu kolejnych barier. Dynamika wpłat sprawiła, że stream stał się nie tylko zbiórką, lecz także symbolem masowej mobilizacji wokół pomocy chorym dzieciom.
Pieniądze mają trafić do Fundacji Cancer Fighters, która od 2015 roku wspiera osoby chorujące onkologicznie i ich bliskich. Organizacja pomaga m.in. w finansowaniu leczenia, rehabilitacji, profilaktyki oraz doposażaniu oddziałów onkologicznych. W praktyce oznacza to wsparcie zarówno medyczne, jak i emocjonalne. Fundacja od lat działa przy pacjentach i ich rodzinach, a obecna akcja znacząco zwiększy możliwości niesienia pomocy.
Dlaczego ta akcja tak mocno poruszyła internautów?
Fenomen „dissu na raka” polega na połączeniu prostego przekazu z bardzo osobistą historią. Internauci nie oglądają abstrakcyjnej kampanii, lecz widzą twarz konkretnej dziewczynki, słyszą jej głos i poznają historię walki z chorobą. To sprawia, że przekaz jest bardziej bezpośredni i trudny do zignorowania. Akcja nie opiera się na patosie, ale na energii, wspólnocie i poczuciu, że nawet niewielka wpłata może stać się częścią czegoś większego.
Istotna jest również forma. Dziewięciodniowy stream, w którym przez cały czas powraca ta sama piosenka, jest internetowym wyzwaniem, ale też symbolicznym gestem wytrwałości. Tak jak choroba nie znika po jednym dniu, tak transmisja trwa dalej, przyciągając kolejnych widzów i darczyńców. Nietypowa konwencja sprawiła, że o akcji mówią nie tylko fani rapu czy obserwatorzy Łatwoganga, lecz także osoby, które na co dzień nie śledzą podobnych inicjatyw.
Pomoc, która nie kończy się na jednym streamie
Choć największe emocje budzi obecnie licznik zbiórki, znaczenie tej akcji jest szersze. „Diss na raka” przypomina, że choroba nowotworowa dotyka nie tylko pacjentów, ale całe rodziny. Wymaga pieniędzy, czasu, opieki, rehabilitacji i wsparcia psychicznego. Publiczna mobilizacja wokół Fundacji Cancer Fighters może przełożyć się nie tylko na jednorazową pomoc, lecz także na większą świadomość społeczną.
Historia Mai, Bedoesa, Łatwoganga i tysięcy darczyńców pokazuje, że internet potrafi być przestrzenią realnego wsparcia. Tym razem popularność piosenki, zasięgi twórców i reakcje widzów przełożyły się na konkretną kwotę, która może pomóc w walce o zdrowie i życie.
Tutaj znajdziecie więcej informacji o fundacji – https://cancerfighters.pl/fundacja/
Co to jest 35 milionów czy nawet 200 od Jurka wobec 4 miliardów przeznaczonych na TVP w likwidacji? A miało iść na onkologię dziecięcą.
Redaktorek pilnuje komentarzy jak oka w głowie nie da nic złego napisać napisać na słońce peru oj nie da mimo, że to czysta prawda.
Ucz się rudzielcu a nie roztrwaniasz setki miliardów złotych!