2,74 mln zł dla lekarza. Rekordowe zarobki w publicznym szpitalu w Zamościu
18:01 19-08-2026 | Autor: redakcja
W Polsce trwa gorąca dyskusja o zarobkach lekarzy i innych medyków zatrudnianych w publicznej ochronie zdrowia. W ostatnich miesiącach uwagę opinii publicznej przyciągały informacje o lekarzach, którzy w ciągu roku otrzymywali 1,5 czy nawet 1,8 mln zł. Okazuje się jednak, że są przypadki jeszcze bardziej spektakularne.
W 2025 roku najwyższe wynagrodzenie w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Wojewódzkim im. Papieża Jana Pawła II w Zamościu wyniosło dokładnie 2 741 513,36 zł. Taką informację placówka przekazała dziennikarzom Interii. Rekordzistą okazał się specjalista radiologii i diagnostyki obrazowej. To kwota, która robi wrażenie nie tylko w skali roku. Po podzieleniu jej na 12 miesięcy daje średnio około 228 tys. zł miesięcznie.
Kolejni lekarze również zarobili ponad milion
Nie był to jednak jedyny przypadek siedmiocyfrowego wynagrodzenia w zamojskim szpitalu. Drugie miejsce pod względem wysokości wypłaty zajął specjalista okulistyki. W ciągu 2025 roku otrzymał 1 186 279,39 zł. Niewiele mniej przypadło lekarzowi specjalizującemu się w anestezjologii i intensywnej terapii. Jego ubiegłoroczne wynagrodzenie wyniosło 1 113 163,40 zł.
Skala różnicy między pierwszym a kolejnymi miejscami jest znacząca. Rekordzista otrzymał ponad 1,5 mln zł więcej niż drugi najlepiej opłacany lekarz.
Trzeba przy tym podkreślić, że przedstawione kwoty nie powinny być automatycznie utożsamiane ze stałą pensją. Szpital nie przekazał szczegółowego zestawienia pokazującego, jaka część pieniędzy pochodziła z etatu, a jaka z dodatkowych świadczeń, dyżurów lub pracy wykonywanej na podstawie kontraktu.
Skąd tak wysokie wypłaty?
Zamojski szpital tłumaczy, że wysokie wynagrodzenia są związane przede wszystkim z liczbą realizowanych świadczeń. Dyrektor placówki Adam Fimiarz w rozmowie z Interią zwrócił uwagę, że jest to szpital wysokospecjalistyczny, który obsługuje pacjentów nie tylko z samego Zamościa, ale również z całego regionu.
Według dyrektora liczba świadczeń wykonywanych przez najlepiej zarabiających lekarzy znajduje potwierdzenie w danych przekazywanych Narodowemu Funduszowi Zdrowia.
W przypadku radiologa ma mieć to szczególne znaczenie. Diagnostyka obrazowa obejmuje m.in. badania tomografii komputerowej oraz rezonansu magnetycznego. Szpital otrzymuje za realizację takich świadczeń środki z NFZ, a część pieniędzy przeznaczana jest następnie na wynagrodzenia osób wykonujących pracę przy tych procedurach.
Mechanizm rozliczeń może więc sprawić, że lekarz, który opisuje bardzo dużą liczbę badań, osiąga znacznie wyższy dochód niż medyk otrzymujący wyłącznie wynagrodzenie etatowe.
Ekspert: trzeba policzyć, ile lekarz przynosi szpitalowi
Tak wysoka wypłata rodzi jednak pytanie o opłacalność takiego modelu zatrudnienia. Dr Jerzy Gryglewicz, ekspert zajmujący się zarządzaniem w ochronie zdrowia, zwraca w rozmowie z Interią uwagę, że przy ocenie takich przypadków nie można patrzeć wyłącznie na kwotę wypłaconą lekarzowi. Kluczowe jest ustalenie, jakie przychody specjalista generuje dla szpitala i jakie koszty ponosi placówka w związku z wykonywanymi przez niego świadczeniami.
Innymi słowy: lekarz może otrzymywać bardzo wysokie wynagrodzenie, ale jeżeli jednocześnie generuje dla szpitala jeszcze większe przychody, sytuacja wygląda inaczej niż w przypadku, gdy jego wynagrodzenie pochłania znaczną część pieniędzy otrzymywanych za dane procedury.
I właśnie w tym miejscu pojawia się kwestia wyceny świadczeń przez NFZ.
Czy NFZ płaci za dużo?
Jeżeli określona procedura jest finansowana ze środków publicznych, jej cena powinna uwzględniać wszystkie koszty związane z jej wykonaniem. Dr Gryglewicz wskazuje, że rekordowe zarobki mogą być jednym z sygnałów pokazujących, że warto przyjrzeć się wycenie niektórych świadczeń.
W przypadku radiologii sytuacja jest o tyle specyficzna, że kontrakty lekarzy często są powiązane z liczbą opisanych badań. Im więcej procedur zostanie wykonanych i opisanych, tym większa może być wypłata specjalisty.
Z kolei rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Piotr Pisula zwraca uwagę, że radiologia należy do dziedzin, w których świadczenia są stosunkowo dobrze wyceniane. W praktyce część umów funkcjonujących poza etatem może opierać się właśnie na rozliczeniu za wykonany opis.
To pokazuje, że problem nie sprowadza się wyłącznie do tego, ile chce zarabiać lekarz. Równie istotne jest to, jak skonstruowany jest system finansowania świadczeń.
Ministerstwo Zdrowia chce zmienić zasady
W tle dyskusji o rekordowych zarobkach trwają prace nad zmianami w przepisach. Ministerstwo Zdrowia przygotowało projekt nowelizacji ustawy dotyczącej świadczeń finansowanych ze środków publicznych. Jednym z jego celów jest ograniczenie możliwości łączenia wielu miejsc pracy i pobierania bardzo wysokich wynagrodzeń w publicznym systemie.
Planowane przepisy przewidują, że łączny czas pracy medyka u wszystkich świadczeniodawców nie będzie mógł przekraczać równowartości dwóch pełnych etatów. Jednocześnie lekarz miałby wskazać podstawowe miejsce zatrudnienia. W jednej placówce posiadającej kontrakt z NFZ musiałby pracować co najmniej na pół etatu. Podjęcie dodatkowego zatrudnienia w innym podmiocie również wymagałoby spełnienia określonych warunków.
Jedną z najważniejszych zmian ma być także odejście od wynagradzania pracowników medycznych poprzez ustalanie ich wypłaty jako części wartości wykonanej procedury. W przypadku kontraktów maksymalna stawka godzinowa ma wynosić równowartość 1/20 minimalnego wynagrodzenia. Według przedstawionych założeń daje to obecnie 240 zł za godzinę. Limit może być zwiększony w przypadku lekarzy wykonujących również dodatkowe obowiązki, np. związane z kierowaniem oddziałem.
Maksymalne wynagrodzenie ma wynosić do 16-krotności minimalnej płacy, czyli 76 800 zł brutto miesięcznie. Ograniczenie miałoby obejmować zarówno umowy o pracę, jak i kontrakty.
Kuźwa, grabież na grubo. A spróbujcie podnieść składkę zdrowotną, złodzieje.
Każdy nowy rząd chce „uzdrowić” służbę zdrowia podniesieniem składek.
114 tysięcy – tyle kosztuje widoczny na bilboardach w Lublinie chiński SUV. Ten lekarz może sobie kupić w miesiąc takich dwa…
By żyło się lepiej..:)
Jak widać, nie trzeba grać w Lotto, żeby być milionerem i wieść błogie życie. Nic tylko być lekarzem. Powiedzieć patologia, to jak nic nie powiedzieć…
To jest skandal i złodziejstwo, skutek braku nadzoru i niekompetencji urzędników NFZ, którzy rozliczają dochód szpitali i ustanawiają stawki za procedury medyczne. Zapewne też skutek jakiejś pisowskiej ustawy.
Nieudolnosc władzy za pisu było to samo tylko że tam swoich lekarzyki obsadzali to ziobro i romanowski ukrecali sprawie łeb a teraz szambo się wypali powinni to wszystko oddać i oddalić takie kary że się niepozbieraja ,zarobki max 10000zl miesięcznie zero prywatek i
I to są zarobki z jednego miejsca. A taki obrotny lekarz potrafi pracować w 2 szpitalach, 3 przychodniach i jeszcze przyjmować prywatnie. Już nie wspomnę o „jałmużnach” z kopert.
Czyżby wszyscy pracowali też w ZUS-ie,bo tam notuje się najwięcej cudownych ozdrowień? W takim razie należy się stosowne wynagrodzenie.
K…. Ale to mafia! Państwo za rządów Tuska całkowicie nie funkcjonuje! Wtrącają do więzienia rolnika co zaorał asfalt na swoim polu, a białe kołnierzyki wesoło hasają, opływając milionami z grabieży podatków Polaków.
Jak to nazwać? NFZ okrada się sam ze składek obywateli i daje gigantyczne prezenty finansowe pracownikom opieki zdrowotnej. Co za glupcy. Widocznie sami za dużo zarabiają.
… trza sie było uczyć