Ptasi problem w Świdniku. Miasto znów będzie walczyć z gawronami
21:43 19-01-2017 | Autor: redakcja
Po raz kolejny władze Świdnika przymierzają się do walki z gawronami, które opanowały miejskie tereny zielone. W wyniku tego chodniki są pełne ptasich odchodów, ławki zabrudzone, zaś kiedy robi się gorąco, wokół unosi się trudny do opisania fetor. Przechodzące pod drzewami osoby, co chwila spoglądają ze strachem w górę, obawiając się zabrudzenia ubrań. Mieszkańcy od kilku lat interweniują w sprawie tysięcy gawronów okupujących drzewa, miasto zaś stara się wszelkimi sposobami je wypłoszyć.
Walka z gawronami rozpoczęła się już kilka lat temu, jednak przynosi ona różny skutek. Często wypłoszone z jednej części miasta ptaki, potrafią przenieść się zaledwie kilkaset metrów dalej. W 2014 roku zakupione zostało urządzenie, które odstraszało znienawidzone przez mieszkańców gawrony w Parku Miejskim. Za pomocą odtwarzanych dźwięków nękanych i wystraszonych ptaków, które wydobywały się z głośników, większość gawronów opuściła teren parku. Jednak za to pojawiły się w innych częściach miasta.
Teraz władze Świdnika planują odstraszyć ptaki z miejsc, gdzie utworzyły one największe kolonie. Chodzi głównie o tereny przy ulicach: Słowackiego, Kopernika, Niepodległości, 3 Maja, Czereśniową oraz w pobliżu Przedszkoli nr 2 i 6. Zarezerwowano na ten cel blisko 30 tys. złotych. Tym razem jednak usuwane będą gniazda tych ptaków. W ten sposób zniechęcano gawrony do osiedlania się już w ubiegłym roku i efekty okazały się bardzo dobre. Cała akcja ma ruszyć w lutym.
(fot. lublin112 – archiwum)
2017-01-19 21:32:29
Ewidentne gowna mieszkancow
„przymierzają się do wali z gawronami”- kto to napisał?
też do redakcji: „Ptaki te po wycięciu lasu pod lotnisko”…?!? a mnie się zdawało że trochę jeszcze tego lasu zostało…. Panowie trochę rzetelności dziennikarskiej, nie zaszkodziło by zadzwonić do jakiegoś ornitologa to by wam wyjaśnił dlaczego gawrony to gatunki synantropijne… i dlaczego woli tereny okołomiejskie…
przepraszam miało być: „dlaczego gawron to gatunek synantropijny i co to są gatunki synantropijne i dlaczego wolą one tereny okołomiejskie…
No i w czym masz problem? Wycięto setki hektarów lasu w bezpośrednim sąsiedztwie miasta.
Ja nie mam, to redakcja ma problem z ustaleniem przyczyn problemu z gawronami.. a ty z szacunkami… Powiadasz „setki” hektarów lasu a dokładnie jedną setkę i 42 ha (142 ha to jest kwadrat o bokach nieco ponad 1 km). Fakt to sporo ale zważając że zostało w pobliżu Świdnika nadal ponad 700 ha lasu (ok 225 przy obwodnicy i ok 480 za lotniskiem to armagedonu nie było zwłaszcza dla gawronów…
Oczywiście szkoda drzew ale jak zgłębić temat synantropijnego gatunku gawrona to jedno z drugim nie ma wiele wspólnego a tak sugeruje tytuł komentowanego artykułu…
Zwróciłem ci uwagę że samemu sobie przeczysz pisząc że gawrony to gatunek synantropijny i okołomiejski, a jednocześnie upierasz się że wycinka hektarów lasu w BEZPOŚREDNIM sąsiedztwie miasta nie ma na te gawrony wpływu. Lasy w pobliżu o których piszesz są znacznie oddalone, a drogę do tego większego zagradza ptakom lotnisko, na którym jak powinieneś wiedzieć ptaki są systematycznie wypłaszane.
Kurcze w Lublinie nic nie wycięto, a ostatnio Gawrony, Wrony czy temu podobne oblegały Czechów. Hmmm przypadek. Całych kilka nocy się darły, czemu pomyślmy, zawsze nocują w pobliżu , czasem lasek na poligonie, park saski itp. inne skupiska leśno parkowe. Ale w przypadku okresów zimowych, ludzie bardziej pomagają zwierzętom, wyrzucając pokarm przez okna , co w Świdniku widać to bardziej. Ptactwo zziębnięte, nie musi lecieć kilka km , by znaleźć pożywienie, wiedząc że zaraz z rana coś przez okno wyleci, lub czesto takie procedery robi się póxnym wieczorem i rano, ale ptaki wtedy jeszcze lub już siedzą na drzewach. A więc, kto pierwszy , ten lepszy, więc nie oddalają się do lasów , tylko siedzą przy karmniku. Jeżeli będzie brakowało wody, to każdy gatunek, w tym ludzki, będzie osadzał się tam , gdzie ta woda jest, tak samo z pożywieniem, przecież pod śniegiem, na polach nie wydzióbie sobie ptak robaka, czy czegoś innego zjadliwego. Każde skupiska są tam, gdzie jest woda i żywność, widiał ktoś wielkie skupiska na pustyni? Każda aglomeracja powstaje przy rzekach i innych wodach pitnych . gdzie można uprawiać coś do jedzenia i się napoić, a jeżeli jest już to wszystko, to gatunki , takie jak gawrony, wrony, sroki rybitwy, skupiają się w tych miejscach, bo jest tam co jeść!!
Po za tym , zdjęcie wczesno jesienne , teraz też jest tyle kup wszędzie, bo ja tego jakoś nie zauważyłem!! Ludzie widzą problem , tam gdzie go nie ma. Są ptaki to źle, a jak by nie było, to by narzekali , że przez lotnisko wszystie uciekły. Podły naród!!
literówka —nie czepiać się!!!!
Wiatrówki w rece i do dzieła.
Nawet jak ktoś wiatrówkę ma to wcale nie znaczy, że jak z niej strzeli to trafi.
Po za tym polskie prawo zabrania strzelania do zwierząt i ptaków.
Nawet myszy, czy szczura nie wolno ci uszkodzić, chyba, ze chcąc sprawdzić czy śrut już wyleciał z lufy i zaględając w nią uszkodzisz sobie własne oczko.
Pamiętacie? Kilka dni „nazad” był taki jeden – zajrzał, wiatrówkę mu zabrali, a po wyleczeniu przed sad go zawloką za posiadanie „broni”.
Lublin ma ten sam śmierdzący problem, np w lecie w Ogródzie Saskim śmierdzi jak w kurniku
Zgadzam się w Ogrodzie Saskim dzisiaj tj piątek 20-go stycznia chmara ptactwa kraczącego nieznośnie pojawiła się ponownie. Wiosna idzie czy co.??
one tam są codziennie, więc jedynie odstrzał może populacje zredukować
I dopada Cię trauma z dzieciństwa?
Wystrzelać , pozbierać , zakopać – proste .
Byli już tacy, co tak robili wobec ludzi – teraz zbrodniarzami ich nazywają.
A kruki są ponoć chronione
Złe porównanie .
Uważasz ,że należy chodzić z kijem ze szmatą i tym wymachiwać. Pieprzenie się dalej z latającymi gównami i ptasią grypą do niczego nie prowadzi. Poczekamy może narobią np. Dudusiowi na głowę przy kolejnej wizycie to wyda rozkaż egzekucji tej zarazy.
gawrony to nie kruki ignorancie
Ważne jest aby nie dokarmiać wszelkiego ptactwa, bo właśnie to powoduje że to ptactwo osiedla się tam gdzie jest łatwo o pożywienie. W Nałęczowie w parku też przez sanatorujne dokarmianie, wystawianie na parapety tego co nie zjadło się a wzięło do pokoju ptactwo obficie obsrało alejki. I to ptactwo będzie wracać do stołówki, bez wysiłku, ale ostatecznie utraci zdolnośc samodzielnego wyszukiwania pożywienia. Także dokarmianiem nie robimy dobrze zwierzątkom , ale przyczyniamy się utraty ich samodzielnosci
Na miasteczku akademickim jest nielepiej. Proponuję przejść się Radziszewskiego spacerkiem
To studenty też paskudzą okolicę? Toż to chluba i przyszłość narodu. Wprowadzić obowiązkowe kursy z zakresu korzystania z toalety.
Proponuję moim skromnym zdaniem przyzwyczaić się, żyć w zgodzie z naturą, sprzątać i się cieszyć , że krowy nie latają. Oj było by gorzej.
Z czego tu się cieszyć ? Z Abramowic cię wypuścili – tam też wrony srajo wiec to lubisz — wracaj tam i sam , dobrze się nadstaw to ci narobio na maówkę
No widzisz dobrze, że wypuścili, bo z takim podejściem i nerwami jak Ty to by nie wypuścili.
Tez artykuł to stek bzdur dezinformujący czytelników!!!
To może konkrety, a nie jedno zdanie. Pozdrawiamy