Środa, 21 lutego 202421/02/2024
690 680 960
690 680 960

Walka mieszkańców z wiatrakami. Teraz ktoś wystawił je na Allegro

Mieszkańcy od wielu miesięcy walczą o rozbiórkę dwóch wiatraków, które stoją w Wierzbówce i Jasionce. Niedawno pojawiły się też oferty sprzedaży całej elektrowni wiatrowej jak też samej turbiny.

Nie ustaje walka mieszkańców podparczewskich miejscowości o dwa potężne wiatraki, które stanęły w Wierzbówce i Jasionce. Kontrowersje budzą niejasne okoliczności, w jakich zostały wydane pozwolenia na ich budowę. Mieszkańcy twierdzą, że postawiono je z naruszeniem przepisów prawa. W połowie ubiegłego roku skierowali do Prokuratury Rejonowej w Parczewie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez przedstawicieli Urzędu Gminy Parczew i Starostwa Powiatowego w Parczewie. Pod koniec roku rację mieszkańcom przyznał Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie, który orzekł, że uchwała parczewskiej Rady Miejskiej z dnia 3 września 2010 jest nieważna. Powodem miał być brak konsultacji społecznych z mieszkańcami.

-Nikt od nas nie wiedział, że coś takiego planują postawić. Urzędnicy wszystko sobie uzgodnili z przedsiębiorcą, nie informując o planowanej od lat inwestycji. Zorientowaliśmy się dopiero wtedy, gdy na plac zjechał ciężki sprzęt i zaczęto stawiać pierwszą wieżę. Od razu zaczęły się protesty, jednak wyjaśniano nam, że wszystko jest zgodnie z planem i już za późno na jakiekolwiek odwołania. Co więcej dowiedzieliśmy się, że w tej okolicy chcą postawić sporą farmę wiatrową a te dwa wiatraki to dopiero początek – tłumaczy nam jeden z mieszkańców.

Po wybudowaniu obu wiatraków, inwestor, firma Eko Farm wpadła w kłopoty finansowe i kontakt z jej przedstawicielami się urwał. Inwestor nie uregulował bowiem swoich zobowiązań wobec firm, które zajmowały się pracami związanymi z budową obu wiatraków. Nie uregulowana została w całości także należność za wiatraki zakupione u niemieckiego producenta. Wierzyciele usiłowali również złożyć do sądu wniosek o upadłość firmy Eko Farm, dzięki czemu mieli by możliwość odzyskania należnych im pieniędzy. Oficjalnie firma przyznaje, że ma do spłaty ponad 400 tys. złotych, jednak rzeczywiste zaległości mają wynosić ponad milion złotych.

Wiadomo już, że mieszkańcy, choć częściowo, mogą zacząć spać spokojnie. Mianowicie firma nie dostała z Urzędu Regulacji Energetyki koncesji na wytwarzanie energii elektrycznej z odnawialnych źródeł. Oznacza to, że wiatraki nie mogą pracować. Gdy we wtorek byliśmy w Wierzbówce, urządzenia były wyłączone. -Owszem, obecnie się nie kręcą, ale był czas, że normalnie pracowały a firma nie robiła sobie nic z tego, że nie ma pozwoleń – usłyszeliśmy. Teraz wszyscy liczą, że oba maszty zostaną rozebrane. Jeżeli dojdzie to do skutku, będzie to pierwszy taki przypadek w Polsce.

Z kolei w ubiegłym tygodniu w serwisie aukcyjnym opublikowano ofertę sprzedaży podparczewskiej elektrowni wiatrowej. Cenę określono na 1 180 000 złotych. W opisie ogłoszenia nie ma jednak żadnego kontaktu do sprzedającego. Kolejna oferta, jaką można znaleźć na branżowych portalach, dotyczy sprzedaży samej turbiny Vestas V80 o mocy 2 MW. Jak podaje sprzedający jej rok produkcji to grudzień 2003 rok. Cena łącznie z kosztami transportu ma wynosić 275.000 Euro zaś bez transportu 245.000 Euro. Właściciel wiatraków wyjaśnia, że on niczego nie wystawiał na sprzedaż, i jest to albo żart albo też nieuczciwe działanie producenta turbiny.

55
50
(fot. lublin112, allegro)
2017-03-15 19:22:09

32 komentarze

  1. Czy ja jestem zacofana czy autor tekstu był śpiący pisząc ten artykuł? ” Cena łącznie z kosztami transportu ma wynosić 275.000 Euro zaś bez transportu 345.000 Euro. ” Serio?

  2. Onanis Samokopulos

    Wystarczyło dołożyć jedno „śmigiełko” i po sprawie – krzyż w Polsce jest nie do ruszenia… 😉

  3. Jak kiedyś postawię wiatrak będzie nosił nazwę jakiegoś świętego to rozwiąże problem. Jakoś elektrowni „A” nikt nie chce oprotestować 40 lat użytkowania, a 90lat procesu wyłączania i dopiero po takim czasie można tam wszystko zalać betonem.

  4. mieszkam obok wiatraków

    Każdy ma swoje zdanie na temat wiatraków i nikt go nie zmieni ale jako że mieszkam blisko takich wiatraków mogę z powodzeniem napisać że słychać to, że one tam są… to tak jak by cały czas latał wam samolot wysoko nad głowami. W nocy i nad ranem jest jeszcze gorzej… Mnie osobiście to strasznie drażni. Chodź są dni, że ich nie słychać . Dodatkowo są problemy z budową nowych domów w promieniu (chyba) 1,5 km od najbliższego wiatraka w lini prostej i ceny ziem spadają. W dodatku ceny prądu jak narazie nic nie spadły a farma wiatrowa działa już od przeszło roku.

Z kraju

Polityka i społeczeństwo