Zakończyła się akcja, w której poszukiwano zaginionego w Zalewie Zemborzyckim wędkarza. Mężczyźni, ojciec z synem, w wieku 59 i 37 lat udali się w piątek 6 grudnia na ryby. Wędkarze zwodowali rower wodny w rejonie Mariny i wypłynęli na akwen. Następnego dnia policjanci zostali powiadomieni o ich zaginięciu.
W trakcie sprawdzania zbiornika wodnego, natrafiono na przewrócony rower wodny. Kilkadziesiąt metrów od niego, w wodzie, znajdowało się ciało jednego z mężczyzn. Nie udało się jednak odnaleźć drugiego. Dlatego też w ciągu kolejnych dni przeczesywano zarówno brzegi zalewu, jak też sprawdzano sam akwen.
Działania nie należały do łatwych, gdyż do przeszukania był rozległy teren, dodatkowo przez pierwsze dni poruszanie się po tafli zalewu utrudniał pojawiający się lód. Początkowo w poszukiwaniach brali udział głównie strażacy ze specjalistycznej grupy ratownictwa wodnego Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie oraz policjanci.
W kolejnych dniach policjanci wykorzystywali też drona, do akcji poszukiwawczej włączyła się również Państwowa Straż Rybacka. Za pomocą niezwykle czułego sonaru sprawdzano dno zalewu, a każde miejsce, które wydało się podejrzane, oznaczane. Potem sprawdzali je dokładniej strażacy, czy to za pomocą bosaka, czy też schodząc pod wodę. W działaniach brali również udział strażacy z Sokołowa Podlaskiego. Była to grupa wodno – nurkowa, dysponująca bardziej zaawansowanym technologicznie sonarem, niż ten na wyposażeniu lubelskich strazaków.
W sobotę nad Zalew Zemborzycki przyjechała Grupa Specjalna Płetwonurków RP. Jej członkowie zajmują się najtrudniejszymi poszukiwaniami, często wkraczają tam, gdzie zawiodły inne, standardowo wykorzystywane metody działań. Brali udział m.in. w poszukiwań Ewy Tylman czy też innych, głośnych sprawach w całym kraju. O ich włączenie do poszukiwań zaapelowała do Wojewody Warmińsko-Mazurskiego żona zaginionego wędkarza.
– Determinacja żony zaginionego zmieniła w naszym zespole plany. W domu dwójka małych dzieci czekała na rozwiązanie tej przykrej sprawy. W nocy, kiedy mężczyźni wędkowali, wiał silny wiatr, chwilami podmuchy osiągały 11m/s. Przewrócony rower zdryfowało w kierunku tamy. Ci ludzie w nocy walczyli wszystkimi silami o życie i próbowali dopłynąć do brzegu. Ojciec trzymał się roweru, a syn próbował płynąc do brzegu. Utonęli z powodu lodowatej wody, czyli głębokiej hipotermii. Nie mieli kombinezonów asekuracyjnych, które dawałyby ogromne szanse na przeżycie – wyjaśnia Maciej Rokus z Grupy Specjalnej Płetwonurków RP.
Płetwonurkowie zanim przystąpią do działań, zbierają dane meteorologiczne, kierunki wiatrów, informacje o występujących na akwenie falach, gdyż wszystko to jest pomocne w wyznaczeniu obszaru, na którym należy skupić akcję poszukiwawczą. Swoje działania na wodzie rozpoczęli w niedzielny poranek, po południu zlokalizowali zaś ciało zaginionego wędkarza.
(fot. lublin112, Grupa Specjalna Płetwonurków RP/nadesłane)
33 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
kazdy niby wedkarz co lowi ryby o tej porze z łódki nie ma nawet kamizelki , wpadniecie do wody to na 100% smierc, wez sobie załóż kutrke spodnie swetry i wpadnij do wody w zimie , w lecie nie doplynie a co zimą
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Żal, tragedia. R.I.P.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Skoro odgrodzili taśma od strony Bosmana to sprawa jasna.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
No i w ktorym miejscu zostaly znalezione zwloki, czy sami nie wiecie
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
to faktycznie najważniejsze, w którym dokładnie miejscu. przez 3 tygodnie ciało mogło się przemieścić kilkaset metrów. nawet między jednym a drugim dniem poszukiwań nurt być może je przenosił w miejsca wcześniej sprawdzane. utonął w Zalewie, znaleźli go w Zalewie – tyle Cię powinno interesować. wyrazy współczucia dla rodziny.
niech to będzie także przestrogą dla innych – bo pomysł wypłynięcia jesienią/zimą rowerkiem wodnym po zmroku, bez żadnych kapoków, nie był zbyt mądry. przewróconego rowerka z wody się nie odwróci, a przy tej temperaturze trzeba być wybitnym pływakiem i jednocześnie morsem, by dopłynąć do brzegu…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
w zalewie nie ma zadnych nurtow ani prądow no chyba ze kolo mostu jak rzekawpada do zalewu
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
no żadnych pływów nie ma, a rowerek się sam wywrócił. wiem, pewnie pomyśleli, że fajnie by było rozbujać łajbę, zrobić sobie survival i spróbować uniknąć śmierci z wyziębienia w środku nocy w grudniu
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
rowerek sie wywrocil bo stanal na burcie sie wy…kac po tylu godzianch a mozecos pili , byl mroz zamarzala woda na rowerze ktora chlapali lowiac ryby jeden wpadl do wody drugi go wciagal rower obciazony z jednej strony i sie wywalil obaj w wodzie zero szansy w tej temp i w ubraniu doplynac do brzegu i cala tajemnica.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A co cię to interesuje? Znaleziono to znaleziono.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Bo przykro by było zamoczyć nogi a tam jakiś palec zapomniany sobie popływuje.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Swieczke chcialem postawic napinaczu spod lubelskiej wsi
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
W połowie między wariatka a molem na marinie. Postawisz świeczkę?