Przed Sądem Okręgowym w Lublinie zakończył się proces 39-letniej Moniki S., oskarżonej o zabójstwo swojego 10-letniego syna. Sprawa dotyczy głośnego zdarzenia, jakie miało miejsce pod koniec listopada 2019 roku w jednym z hosteli w centrum Lublina. Wtedy to, w godzinach popołudniowych, pracownicy w pokoju hostelu znaleźli zwłoki dziecka. Ciało chłopca leżało na łóżku przykryte kołdrą.
O wszystkim powiadomiona została policja. Szybko ustalono, że 10-latek od kilku dni przebywał w hostelu wraz ze swoją matką. Natychmiast rozpoczęły się poszukiwania Moniki S. Zatrzymano ją następnego dnia w jednym z puławskich hoteli. Kobieta planowała targnąć się na swoje życie.
W trakcie śledztwa ustalono, że kobieta podeszła do łóżka, na którym spał jej syn. Siadła na nim, następnie zawiązała na szyi chłopca ręcznik, po czym udusiła dziecko. Prokuratura dowiodła, że kobieta działała z bezpośrednim zamiarem pozbawienia życia syna, co więcej w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie.
Biegli lekarze wydali opinie, że Monika S. w momencie popełniania czynu była świadoma swojego zachowania, dlatego też może odpowiadać za to co zrobiła. Przyznała się również do zarzucanego jej czynu.
Proces 39-latki odbywał się za zamkniętymi drzwiami. Wyłączenie jawności argumentowano dobrem i ważnym interesem prywatnym rodziny dotkniętej tą tragedią. Sąd nie znalazł żadnych okoliczności łagodzących i skazał kobietę na karę 25 lat pozbawienia wolności. Wyrok jest nieprawomocny.
Przeciwko Monice S. toczy się również proces przed Sądem Rejonowym Lublin-Zachód. Odpowiada ona za przywłaszczenie ponad 200 tys. zł z kasy Bractwa Miłosierdzia im. Św. Brata Alberta. Jak ustalili śledczy, pieniądze znikały z konta organizacji pomagającej ubogim i bezdomnym od czerwca 2017 r. do listopada 2018 r.
Jak wynika z akt śledztwa, kobieta pełniąc wówczas funkcję prezes bractwa, w różnych odstępach czasu przelewała pieniądze z konta stowarzyszenia na własny rachunek lub też swojej matki. Prokuratura zarzuca Monice S. także działania związane z wyłudzaniem bankowych kredytów. W tym przypadku miała ona wystawiać fałszywe zaświadczenia o zatrudnieniu i zarobkach.

(fot. TVP, policja)
23 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Dlaczego wszyscy domagają się kary śmierci?
Nie miała odwagi aby pozbawić się życia to teraz państwo miałoby jej w tym pomóc?
Kilka a może kilkanaście sekund cierpienia i to miałaby być kara?
W Polsce nie ma kary śmierci.
Podobnie jak bezwzględnego dożywocia.
Ale to właśnie kara bezwzględnego dożywocia byłaby najlepsza.
Na koszt podatnika?
No i co z tego?
Siedziałaby ze świadomością, że nigdy już nie zobaczy normalnego świata, który do tej pory znała.
Ze świadomością dzieciobójczyni.
Nawet gdyby chciała o tym zapomnieć to z pewnością inne kobiety odsiadujące różne wyroki by jej o tym przypominały.
Śmierć jest najszybszą formą ucieczki.
Ona powinna żyć i w tym życiu cierpieć i ponosić karę.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Urwać głowę na żywca
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Wieszaj się!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Pewnie do kościoła chodziła
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Synagogi
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Chodziła nawet kółko różańcowe prowadziła. Pierwsze słowa ludzi z jej wsi: Co niedzielę w kościele była….
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
I po co to coś błędnie nazywane „matką” trzymać przy życiu, choć nie jestem za karą śmierci ta w takich przypadkach głęboko się zastanawiam ?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Za mała kara własne dziecko zabić, dla takich ludzie powinna być kara śmierci A wykonanie jej powinno się odbywać w taki sam sposób jak ona to zrobila
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Czy kara śmierci dla tego zwierzęcia ludzkiego byłaby niesprawiedliwa?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ale się sąd w Lublinie popisał
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ale tylko w ten sam sposób