Banaszek odniósł się do wypowiedzi polityków koalicji rządowej, którzy — jak relacjonuje w swoim wpisie — sugerują, że sprawa upamiętnienia UPA jest rosyjską prowokacją wymierzoną w stosunki polsko-ukraińskie. Prezydent Chełma sprzeciwia się sprowadzaniu dyskusji wyłącznie do działań dezinformacyjnych Rosji.
— Obudźmy się i zacznijmy rozmawiać o faktach. Polityczne fikołki nie rozwiążą problemu — napisał Jakub Banaszek.
Okoliczności inicjatywy wymagają wyjaśnienia
Według Banaszka inicjatywa została zapowiedziana już w lipcu przez polityka związanego z partią Poroszenki, kierującego przedsiębiorstwem prowadzącym legalne prace poszukiwawcze w Polsce. Prezydent Chełma wskazuje również, że na czele Lwowskiej Rady Obwodowej stoi polityk związany z ugrupowaniem Zełenskiego.
— To konkretne okoliczności, które wymagają wyjaśnienia, a nie sprowadzania całej dyskusji do rosyjskiej dezinformacji — podkreślił.
W jego ocenie rozmowa o odpowiedzialności za takie przedsięwzięcia nie powinna być odkładana ze względu na bieżącą sytuację polityczną i wojenną.
Pomoc Ukrainie a pamięć o polskich ofiarach
Banaszek jednoznacznie opowiedział się przy tym za dalszym wspieraniem Ukrainy w walce z rosyjską agresją. Powiązał tę pomoc z interesem bezpieczeństwa Polski.
— Ukraina musi wygrać wojnę z Rosją. Polska powinna ją wspierać, ponieważ leży to również w naszym interesie bezpieczeństwa. Rosja pozostaje zagrożeniem dla Polski i prowadzi przeciwko nam działania hybrydowe — zaznaczył.
W dalszej części wpisu prezydent Chełma określił swoje stanowisko wobec upamiętniania organizacji odpowiedzialnych za zbrodnie na Polakach.
— Ale wsparcie Ukrainy nie oznacza rezygnacji z własnej pamięci historycznej, godności i prawa do stanowczego sprzeciwu wobec gloryfikowania organizacji odpowiedzialnych za zbrodnie na Polakach — napisał.
Banaszek krytycznie ocenił odsuwanie spraw historycznych na kolejne etapy: po zakończeniu wojny, odbudowie kraju, rozwiązaniu problemów wewnętrznych czy w związku z integracją europejską.
— Zawsze znajdzie się argument, że to nieodpowiedni moment — stwierdził.
Jako przykłady przedsięwzięć, na które — według niego — znajdują się na Ukrainie czas i środki, wymienił inicjatywy upamiętniające UPA, odbudowę muzeum Romana Szuchewycza oraz tworzenie narodowego panteonu. Zestawił je z nierozstrzygniętą kwestią pamięci o polskich ofiarach.
— Równocześnie kwestia godnego upamiętnienia polskich ofiar nadal pozostaje przedmiotem sporów — ocenił.
Wpis zakończył apelem:
—Czas się obudzić.
Tłem wypowiedzi Jakuba Banaszka jest decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej z 20 października 2026 r. o ustanowieniu 2027 roku rokiem UPA, jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz działacza OUN Ołeha Olżycza. Projekty tych upamiętnień znalazły się w porządku obrad komisji kultury już 6 lipca.
Decyzje wywołały sprzeciw IPN i przedstawicieli polskich władz. W dyskusji pojawiły się również sugestie dotyczące możliwej rosyjskiej prowokacji, formułowane zarówno przez wiceministra spraw zagranicznych Marcina Bosackiego, jak i rzecznika prezydenta RP Rafała Leśkiewicza. Bosacki poinformował 21 października, że współpracownicy Wołodymyra Zełenskiego zapewnili stronę polską, iż decyzja dotycząca roku Szuchewycza nie wejdzie w życie. Według wiceministra informacja o uchwale zniknęła ze strony rady, co jednak samo w sobie nie potwierdza jej formalnego uchylenia.
Źródło: Jakub Banaszek
3 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
To już nie jest plucie,to jest szczanie i robienie tego co czerwony marszałek robił w polu na nas
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Moj bohater z ukrainy to Bohdan Staszyński.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
To faktycznie nie oznacza rezygnacji z pamięci historycznej. To tylko oznacza rezygnację z własnej godności, ale Polakom ona nie jest przecież do niczego potrzebna.