Do redakcji zwrócił się czytelnik, który opisuje problemy na wjeździe do Lublina od strony Jastkowa. Jak relacjonuje, przed remontem kierowcy mieli do dyspozycji dwa pasy prowadzące do miasta. Po zmianach dla samochodów pozostał jeden, a część jezdni przeznaczono na infrastrukturę rowerową.
Według autora zgłoszenia największe utrudnienia występują około godz. 7.30. Podkreśla, że problem dotyczy nowej organizacji ruchu, a nie ograniczeń związanych z trwającymi pracami.
— Przejazd od rejonu ul. Skowronkowej do Al. Generała Władysława Sikorskiego zajmuje obecnie około 15–20 minut — informuje czytelnik.
Zwraca także uwagę na skrzyżowanie Al. Warszawskiej z ul. Czeremchową. Z jego relacji wynika, że kierowcy czekają tam nawet przez cztery lub pięć zmian świateł. Przejazd ma dodatkowo utrudniać kolejna sygnalizacja przy przejściu dla pieszych.
— Zdarza się, że podczas jednej zmiany przez skrzyżowanie nie przejedzie nawet jeden samochód z Al. Warszawskiej, ponieważ chwilę później kierowcy napotykają kolejną sygnalizację świetlną z przejściem dla pieszych — opisuje.
Stanowisko miasta przedstawiła Anna Czerwonka z Biura Prasowego w Kancelarii Prezydenta Miasta Lublin. Jak wyjaśnia, głównymi założeniami zmian były poprawa bezpieczeństwa niechronionych uczestników ruchu w pobliżu szkoły podstawowej oraz połączenie infrastruktury rowerowej od ul. Zbożowej w kierunku centrum.
— W ramach wprowadzonych zmian wykonano azyle na przejściach dla pieszych, umożliwiające bezpieczne pokonywanie jezdni etapami, a także wyznaczono pasy rowerowe w obu kierunkach — przekazuje Anna Czerwonka.
Nowy układ ma również skłaniać kierowców do ograniczenia prędkości na odcinku od ul. Zbożowej do Al. Solidarności, przy którym funkcjonuje szkoła. Przedstawicielka miasta wskazuje ponadto, że taki podział pasów ma kontynuację między Al. Solidarności a rondem Honorowych Krwiodawców, co sprzyja spójności organizacji ruchu w ciągu Al. Warszawskiej.
Miasto prowadzi obecnie obserwacje ruchu, ze szczególnym uwzględnieniem godzin szczytu. Obejmują one także działanie sygnalizacji świetlnej i możliwości jej dalszej optymalizacji.
Z obserwacji przywołanych przez Annę Czerwonkę wynika, że przy największym natężeniu ruchu ostatni samochód w kolejce może pokonać skrzyżowanie z ul. Czeremchową podczas drugiej lub trzeciej fazy zielonego światła. To mniej niż wskazane w zgłoszeniu czytelnika cztery lub pięć zmian świateł.
Jako najczęstsze przyczyny oczekiwania przedstawicielka miasta wymienia zwiększony napływ pojazdów z dróg podporządkowanych, opóźnione reakcje kierowców na zielone światło oraz częste wzbudzanie sygnalizacji przez pieszych.
— Przy czym należy zaznaczyć, że przepustowość tego odcinka ulicy nie uległa zmianie w stosunku do poprzedniej organizacji ruchu — podkreśla Anna Czerwonka.
Czytelnik pyta jednak o podstawy wprowadzonych rozwiązań: wcześniejsze pomiary natężenia ruchu, analizę skutków ograniczenia liczby pasów oraz porównanie długości kolejek i czasu przejazdu przed zmianami i po ich wdrożeniu. Porusza również kwestię wpływu zatorów na zużycie paliwa i emisję spalin.
— Nie chodzi przy tym o kwestionowanie potrzeby rozwijania infrastruktury rowerowej. Chodzi o sprawdzenie, czy obecne rozwiązanie zostało właściwie dopasowane do rzeczywistego natężenia ruchu oraz czy można pogodzić potrzeby rowerzystów, pieszych i kierowców bez tworzenia tak dużych zatorów — zaznacza.
W przekazanym stanowisku miasto nie przedstawiło wyników pomiarów porównujących warunki przejazdu przed zmianami i po ich wprowadzeniu ani analizy wpływu zatorów na emisję spalin. Nie wskazano również, kto podjął decyzję o nowym podziale pasów oraz czy rozważana jest jego korekta. Zapowiedziane obserwacje obejmują natomiast możliwość dalszej optymalizacji sygnalizacji świetlnej.
Źródło: Czytelnik Rafał/UM Lublin