Sobota, 18 maja 202418/05/2024
690 680 960
690 680 960

Tragiczny wypadek z udziałem policjanta. Prokurator zadecydował o zatrzymaniu 19-latka kierującego BMW (zdjęcia)

W piątek w miejscowości Stróża doszło do tragicznego wypadku z udziałem 44-letniego policjanta z Komendy Powiatowej Policji w Kraśniku. W wyniku zderzenia z BMW kierujący jednośladem odniósł poważne obrażenia ciała i zmarł w szpitalu. Decyzją prokuratora, 19-letni mężczyzna kierujący BMW został zatrzymany.

107 komentarzy

  1. ,.,.,.,.,.,.,.,.,.fsb

    Na autostradzie co spalił troje ludzi żywcem we fiacie panda.Ci spaleni i tak mają szczęście, że nie mają sprawy w sądzie za to , że jechali za wolno, jadąc 280 km/h ,by żyli,a jechali tylko 140 km/h ,ich wina bo tamten jechał 315km/h

  2. Kochani motocykl pokonał 100 metrów w 3 sekundy w terenie zabudowanym tak wynika z monitoringu.Ciekawe czy to też uwzględni sąd i policja a mają to nagranie.

    • Uwzględni, ale wina jest zdecydowanie po stronie zajeżdżającego drogę. Wjedziesz na czerwonym, wyjedziesz z podporządkowanej, to jesteś sprawca wypadku i prędkość ma drugorzędne znaczenie, chyba, że była na tyle duża, iż nie byłeś w stanie zauważyć zbliżającego się pojazdu. Tutaj mamy prosty odcinek drogi i jedyne co usprawiedliwia tego młodego kierowcę, to słońce nisko nad horyzontem utrudniające obserwację drogi. Z drugiej strony zabrakło też wyobraźni u doświadczonego kierowcy, że jadąc w takich warunkach ze słońcem trzeba zwolnić, bo ktoś może nie zauważyć w porę motocykla.

      • Prędkość wcale nie ma drugorzędnego znaczenia.

        Kilkanaście lat temu w Gdyni był koszmarny wypadek, w którym zginęło trzech nastoletnich braci. Kierowany przez najstarszego z nich samochód wyjeżdżał (skręcając w prawo) z ulicy podporządkowanej na główną, został uderzony z lewej strony przez samochód jadący tą główną (czyli mający pierwszeństwo) i rozpadł się na kawałki.
        Kierujący samochodem „z pierwszeństwem” za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym dostał maksa, czyli 12 lat więzienia. Załapał się wprawdzie na wszystkie okoliczności obciążające (był pod wpływem alkoholu i narkotyków, chyba w ogóle nie podjął działań dla uniknięcia zderzenia), ale za sprawcę wypadku został uznany dlatego, że w terenie zabudowanym w porze nocnej grzał ok. 140 km/h. Uniemożliwiając tym samym prawidłową reakcję wyjeżdżającemu z drogi podporządkowanej.
        Wyobraź sobie – dojeżdżasz do skrzyżowania z zamiarem skrętu w prawo, włączasz migacz, spoglądasz w lewo, widzisz gdzieś w oddali światła jadącego w twoją stronę samochodu, i zaczynasz manewr skrętu w prawo, powracając wzrokiem do kierunku, w którym jedziesz. I w tym momencie dostajesz strzała z lewej, bo ten samochód, który widziałeś i był naprawdę daleko, zamiast przepisowych 14 m/s robił 40 m/s.

        Druga sprawa to specyficzna „własność” motocykla z pojedynczym światłem mijania, a właściwie percepcja takiego obiektu.
        Jest empirycznie stwierdzonym faktem, że ludzie mają problemy z oszacowaniem prędkości, z jaką zbliża się obiekt, który „nie ma” sylwetki i z daleka widoczny jest wyłącznie jako jedno światło.
        I w takiej sytuacji drogowej, jak ta, którą komentujemy, kierujący samochodem rozpoczynają manewr skrętu w lewo nie dlatego, że nie widzą zbliżającego się motocykla, ale dlatego, że widząc go mają wrażenie, że jest on wystarczająco daleko i nie jedzie zbyt szybko.
        I dlatego doświadczeni motocykliści instalują na gmolach (czyli głównie w turystykach/adventure’ach) pary świateł przeciwmgłowych i jadąc świecą wszystkim, co mają, niezależnie od pogody. Dodatkowe punkty świetlne służą wtedy jako obrysówki powiększające optycznie sylwetkę i ułatwiają innym użytkownikom drogi ocenę prędkości, z jaką porusza się motocykl.

        • Widziałem obraz z kamery monitoringu Stokrotki i rzeczywiście motocykl z impetem uderza w prawie stojące BMW. Bardzo dziwnie to wszystko wygląda, auto skręca na zatokę przystankową po lewej stronie drogi, za BMW prawie na zderzaku jedzie jakieś inne auto i w momencie uderzenia przejeżdża obok zatrzymując się kilkadziesiąt metrów dalej, czyli BMW hamowało już na lewym pasie, inaczej to „inne auto” nie przejechało by z taką prędkością obok zderzenia. Dziwne to wszystko… tuż obok skrzyżowanie, przejście dla pieszych, a tu taka prędkość motocykla i jakby brak reakcji. Dziwny też manewr tego młodego kierowcy BMW, zjeżdża na lewy pas… w zatokę ? Jadący z tyłu za BMW mógł być zasłonięty, ale dwie, trzy sekundy przed zderzeniem było widać, że motocykl idzie na czołówkę, a tu taka opieszałość w hamowaniu, jakby też nie widział tego motocykla…

Dodaj komentarz