Niedziela, 16 czerwca 202416/06/2024
690 680 960
690 680 960

Tragiczne potrącenie na Al. Kraśnickiej. Nie żyje ok. 50-letni mężczyzna

Zablokowany przejazd al. Kraśnicką w Lublinie. W rejonie ul. Wojciechowskiej miał miejsce tragiczny wypadek.

Do wypadku doszło w poniedziałek około godziny 18:30 na al. Kraśnickiej w Lublinie. W rejonie skrzyżowania z ul. Zana pod kołami samochodu osobowego zginął pieszy. Jak wstępnie ustalili funkcjonariusze lubelskiej drogówki, kierujący peugeotem mężczyzna, wyjeżdżając z ul Wojciechowskiej w stronę Kraśnika, na wysokości przystanku komunikacji miejskiej potrącił pieszego.

Na miejscu interweniowała straż pożarna, pogotowie ratunkowe oraz policja. Niestety pieszego nie udało się uratować. Ok. 50-letni mężczyzna zmarł na miejscu w wyniku ciężkich obrażeń ciała. Jak wyjaśniał kierujący pojazdem, gdy wjechał już na prawy pas al. Kraśnickiej, nagle poczuł, że po kimś przejechał.

W miejscu wypadku pracują funkcjonariusze policji, którzy pod nadzorem prokuratora ustalają okoliczności zdarzenia. Zablokowany jest przejazd al. Kraśnicką w kierunku Węglina. Samochody osobowe kierowane są na objazd przez ul. Wojciechowską a potem Bohaterów Monte Cassino. Autobusy oraz ciężarówki przepuszczane są jednym pasem w kierunku Kraśnika.

Informację o wypadku otrzymaliśmy od Czytelników – DZIĘKUJEMY!

(fot. lublin112)
2014-12-29 19:42:30

Autor: redakcja

49 komentarzy

  1. Mam pytanie. W jakim celu została wezwana straż pożarna ? Rozumiem pogotowie i policja. Kto o tym decyduje, że strażaków wzywa się do potrącenia pieszego i co tam robili, poza staniem ? Mam wrażenie, że nasze służby ratunkowe są ostatnio wysyłane całymi stadami bez logicznego wytłumaczenia. Czy ktoś nad tym czuwa ?

    • a kto sprzątnie płyny z asaltu chociażby ? straż ma odpowiedni sprzęt i materiały.

      • Słuszna uwaga „ktosiu”. Nie każdy o tym wie, że każdy rozjechany człowiek, chcąc czy nie chcąc, ale popuszcza w majcioszki, które nie są w stanie pomieścić zawartości i ktoś to musi posprzątać. A niejako z urzędu i z braku Przedsiębiorstwa Oczyszczania Miasta zajmuje się tym nasza bohaterska Straż Pożarna

    • A ja mam wrażenie, że trzeba było podnieść Peugeota by wyjąć spod niego ofiarę

    • czasem w takich sytuacjach straż pożarna jest potrzebna, żeby wydobyć ciało spod auta.

    • Straż pożarną ostatnimi czasy zwykło się wzywać do każdego zdarzenia… pewnie dlatego żeby jakiś „poszkodowany” histeryk nie mógł później przed sądem oskarżyć kogokolwiek o „zaniedbanie”… a my za to wszystko płacimy ciężkie pieniądze

  2. Dokładnie tak, PSP przyjechało na miejsce celem wydobycia osoby potrąconej spod pojazdu, sprzątaniem miejsca wypadku zajął się jeszcze ktoś inny. Ofiara miała 46 lat.

  3. czekajmy na oświadczenie policji ale informacja o tym że ktoś leżał jest o kand pupy potłuc.
    Ruszając w prawo mógł pieszego zdjąć na przejściu przy niskiej prędkości, w takiej sytuacji osoba nie leci na maskę tylko kładzie się wciągana pod samochód, a kierujący jak połowa na tym krzyżowaniu patrzył pewnie w lewo i przeciągną go z 15 m zanim wciągnęło człowieka pod koła i coś poczuł…
    Przypomnijcie sobie rowerzystów wciągniętych pod samochód na zatoczce Koncertowej, tam pomogła szybka reakcja innych uczestników którzy wskoczyli do samochodu i go zgasili, jeśli kierująca ruszyłaby dalej sytuacja skończyła by się tragicznie jak tutaj zamiast poparzeń i złamań…
    Więc powtórzę swoją mantrę skręcając w prawo z drogi podporządkowanej należy zachować szczególną ostrożność i zatrzymać się przed przejściem celem przepuszczenia pieszych / upewnienia się że nikogo tam nie ma !!!! jeśli kierowca trzymałby się kodeksu to nie ma takiej możliwości żeby nie zauważyć nawet kogoś leżącego… tyle w temacie i skończcie pieprzyć głupoty o winie ofiar na przejściach z sygnalizacją (ponad połowa potrąceń pieszych w Lublinie to potrącenia na przejściach około 60%, a na zachodzie: „Co piąty zabity pieszy z UE(28 krajów) ginie w Polsce. Można stracić życie 10 razy łatwiej niż w Szwecji czy Danii. Pieszy jest u nas co trzecią ofiarą wypadku drogowego. Bardzo wielu ginie na zebrach – to drugie po jezdni najniebezpieczniejsze miejsce pod tym względem.” – no ale tam to piesi mają pierwszeństwo już w chwili zbliżania się do przejścia a kierowcy naprawę uważają na tych uczestników ruchu)

    • Waylander – nie bierze pan pod uwagę najważniejszej przyczyny powodującej, że TAM ginie mniej pieszych niż u NAS.
      Naukowo stwierdzono, że TAM jest mniej pieszych durniów niż u NAS.
      Może dla tego, że TAM jest więcej samochodów.

      • Musi Pan wziąć pod uwagę, że tułałem się po tamtym świecie 10 lat (po 5 w eu i usa) – wierzcie lub nie ale piesi tam wychodzą na przejścia i to bez porównania gwałtowniej niż u nas… różnica taka, że kierowcy przy przejściach się toczą, przejścia są dobrze doświetlone i widoczne jeśli mowa o miastach (całkiem inaczej niż u nas to fakt) …
        Za miastem jest trochę inaczej i faktycznie to pieszy czeka przed przejściem aż przejadą samochody więc pierwszeństwo pieszych dotyczy terenu zabudowanego…
        Całkiem inaczej jest w USA najgorzej na obrzeżach miast lub małych miastach bez komunikacji gdzie 90% mieszkańców jeździ, a nie chodzi – tam o dziwo najłatwiej zostać potrąconym na chodnikach wzdłuż głównych dróg – kierowcy wyjeżdżając w prawo patrzą tylko w lewą stronę i jeśli pieszy wejdzie z prawej strony idąc chodnikiem to ma bidę szczególnie na południu gdzie królują pickupy i niskiej osoby nie widać przed maską, kierowcy jak w zegarku po 8 nie patrzą już na chodniki (przed 8 na chodnikach uprawia się jogging)..

        • Marysia - nie zawsze dziewica

          A u NAS (przypadek z wczorajszego dnia).
          Prowadząc trolejbus ul. Głęboką, zatrzymałam się przed przejściem dla pieszych przy wieżowcach żeby przepuścić ok. 6 osobowa grupę (prawdopodobnie studentów). Weszli mi przed maskę i musieli przeczekać ok. 10 !!! samochodów jadących w przeciwna stronę bo żaden [***] nawet nie raczył zwolnić, żeby ich przepuścić przez drugą połowę przejścia.

    • Jest dokładnie tak jak piszesz – mieszkam przy tym skrzyżowaniu – generalnie staram się jako pieszy mieć na każdym przejściu głowę jak światowid – ale tutaj szczególnie – większość kierowców włączając się do ruchu jak powyższy peugeot nie zatrzymuje się przed przejściem, a dopiero za nim, na wysepce autobusowej, a kierowcy głównie skupiają się na szukaniu z lewej strony (w lusterku bądź nie) wolnego miejsca by włączyć się do ruchu – staje się to często powodem „obtrąbienia” takiego kierowcy przez bus/autobus wjeżdżający na powyższą wysepkę, a czasem i kolizji… Jeżdżę sporo (dziennie po 400km) i uważam się za doświadczonego kierowcę i winy pieszego tu nie widzę. Dla przykładu osobie o nicku „Chichot Losu” powiem że u naszego zachodniego sąsiada (co widziałem na własne oczy) jeśli pieszy wejdzie na przejście nawet na czerwonym świetle, to auta stają i kierowcy uśmiechając się pokazują ręką „wolna droga” – ale takiego zachowania pieszego nikomu nie proponuję jako normę do przyjęcia…

      • dokładnie z tym spotkałem się w Szwajcarii, Niemczech i Holandii – tzn piesi wchodzący na przejścia przy czerwonym świetle i kierowcy ironicznie pozdrawiający ich ręką 😛 cóż taka moda sam w Zurychu zostałem wciągnięty prze falę na przejście przy czerwonym świetle, na początku zdurniałem i nie wiedziałem co się dzieje – najlepsze że kawałek dalej była policja ale skończyło się na kilku trąbkach i gwizdkach policmajstra wymachującego rękami żeby opuścić przejście….
        I tu ciekawostka w Szwajcarii można wyprzedzać na przejściach 🙂 oczywiście jeśli w pobliżu nie ma pieszych, polecam pojechać tam i nauczyć techniki jazdy przy tamtejszych pieszych, którzy idąc chodnikiem wchodzą na przejścia nie patrząc przez ramię czy droga jest wolna i to jest dopiero pieszy wyrastający z ziemi…. (a samochody hmmm profilaktycznie zwalniają do 20 przy każdym przejściu)..
        lub lepiej nie wyjeżdżajcie …. szkoda ludzi

    • I co na grobie napiszą że miał pierwszeństwo pieszy!?!? Ja jestem i kierowcą i pieszym i 10 razy upewiam się zanim postawie nogę na jezdni!

      • Cieć z Lubartowskiej

        Nino – tylko w swoim imieniu napiszę Ci jakie mam podejście do tego co mi na grobie nagryzmolą moi szanowni żałobnicy.
        Jak nie będę żył to mi to lata jak luźna skóra na jajach !!!

      • W tym miejscu gdzie zginął ten człowiek nie wystarczy się obejrzeć, potrzebna jest jeszcze załadowana bazooka i refleks – kilka razy przechodząc tam właśnie miałem taką sytuację : jestem już na przejściu i widzę oczy chama który z tego samego kierunku (z mojej lewej) co ten peugeot jedzie prosto na mnie, oczywiście że się w porę wycofam, ale tego nie zrobi osoba starsza, albo dzieciak ze słuchawkami w uszach… Rację miał też mój instruktor od nauki jazdy i wiecznie ją cytował : ” ponad połowa tych co leży po wypadkach na Majdanku miała pierwszeństwo… i ja też każdemu przy takich okazjach to powtarzam.