Przejdź do treści
sobota, 10 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Sygnał od Czytelnika. Balkony, auta i elewacja budynku jest w odchodach gołębi, bo jedna z sąsiadek dokarmia ptaki (zdjęcia)

Mieszkańcy jednego z bloku przy ul. Snopkowskiej od pewnego czasu mają duży problem z gołębiami. Wszystko przez to, że jedna z mieszkanek budynku dokarmia te ptaki.

Czytelnik poinformował nas, że jedna z mieszkanek bloku przy ul. Snopkowskiej od długiego już czasu dokarmia gołębie. W związku z tym pojawił się problem notorycznego zanieczyszczania balkonów i elewacji bloku odchodami. Oprócz tego na pobliskim parkingu można na pojazdach znaleźć pozostałości po tych ptakach.

Na fotografiach, które otrzymaliśmy, widać zniszczoną elewację budynku przez gołębie. Jak relacjonuje Czytelnik, starsza pani od kilku lat dokarmia na balkonie te ptaki, co więcej robi to przez cały rok. Gołębie przylatują już z rana, hałasują i zostawiają odchody na balkonach. Co ciekawe, starsza kobieta potrafi nawet wystawiać garnki z kaszą dla ptaków.

Problem ten jest znany od kilku lat lokatorom bloku na Wieniawie. Spółdzielnia zbierała nawet podpisy w celu zakazania dokarmiania gołębi. Wywieszane były ulotki informujące o chorobach przenoszonych przez gołębie. Niektórzy założyli nawet siatki i kolce, aby pozbyć się szkodników. Starsza kobieta nie reaguje na uwagi mieszkańców bloku. Dodatkowo potrafi nasyłać na sąsiadów straż miejską. W dalszym ciągu dokarmia gołębie, dodatkowo w gorące dni unosi się na balkonach rakotwórczy fetor z gołębich odchodów. Jedna z lokatorek wyprowadziła się kilka lat temu z budynku, ponieważ mieszkała tuż obok pani, która dokarmia ptaki. Jej balkon w tym czasie był cały w gołębiach i odchodach.

Co więcej z powodu dużej populacji gołębi ucierpiały również samochody zaparkowane przy ulicy Snopkowskiej. Codziennie auta muszą być czyszczone z odchodów. Mieszkańcy zastanawiają się, kiedy problem ustąpi, ponieważ obecność dużej populacji gołębia miejskiego prowadzi do szkód, a bytujące na nich pasożyty stwarzają zagrożenie dla życia i zdrowia mieszkańców bloku. Niektóre z ptaków zakładały nawet gniazda na balkonach, zwłaszcza pod szafkami. Część gniazd była usuwana przez mieszkańców bloku.

Dokarmianie ptaków, szczególnie gołębi miejskich, może stwarzać zagrożenia chorobowe dla ludzi. Dokarmiania gołębi należy unikać przede wszystkim w miejscach często odwiedzanych przez dzieci tzn. place zabaw, okolice budynków mieszkalnych, a także parki, place przedszkolne i szkolne.

Gołębie mogą być źródłem zakażeń dla ludzi i nieść zagrożenie rozwojem chorób. Ich odchody, pióra i gniazda są idealnym siedliskiem dla bakterii, wirusów i grzybów. Należy również zaznaczyć, że ptaki w okresie letnim mają dostęp do zdrowszego dla nich, naturalnego i bardziej wartościowego pokarmu, niż ten który oferują mu ludzie.

Nieodpowiedzialne zachowanie jednego z mieszkańców staje się w takim przypadku uciążliwe dla innych, ale sprowadza również ryzyko zdrowotne. Gołębie mogą być źródłem różnych chorób m.in. ornitozy, salmonellozy lub boreliozy. Przenoszą na sobie pasożyty groźne dla człowieka – obrzeżki, ptaszyńce, glisty, czy tasiemce.

(fot. nadesłane)

55 komentarzy

  1. olo
    Odpowiedz

    Gołębie w mieście to plaga. Najgorsze, że niektórzy nie dadzą sobie wytłumaczyć, że ptactwo latem musi samo sobie pokarm pozyskać.
    Dokarmianie w blokach to jeszcze nic. Co powiecie na akcje dokarmiania w szpitalu wojskowym? Dobre „pańcie” śniadankiem czy obiadkiem dzielą się z gołębiami, a te – już przed godziną karmienia – siedzą na parapecie. Wystarczy okno otworzyć, a wpadają na sale i osobom gorzej sobie radzącym (starszym, z trudnościami w poruszaniu – po udarach, wylewach itp.) potrafią siadać na talerze z talerzy wyżerać! To dopiero klęska! A „pańcie” nie wyobrażają sobie, że mają gołąbka nie nakarmić (no, przecież gołąbek będzie głodny)…

  2. Taka prawda
    Odpowiedz

    Wolnoć gołąbku w swoim domku.Gołąbki to takie sympatyczne ptaszki ludzie nie widza nawet jak one sprzątają,widziałem kiedyś jak jakiś facet puścił pawia na chodnik przyleciały gołąbki i po 30 minutach nie było śladu a ze robią kupki no cóż my też robimy i to o wiele większe i śmierdzące.

  3. antoni
    Odpowiedz

    justynka ,nie denerwuj się tak fanko zwierzatek ,bo ci żyłka pęknie

  4. Justyna
    Odpowiedz

    Posprzątajcie miasta i lasy z waszych śmieci, plastiku i flaszek po wódzie a nie się zwierząt czepiacie.

  5. B jak bębenek
    Odpowiedz

    smrody roznoszące bakterie..

  6. Zielińskiego
    Odpowiedz

    Wszędzie podobnie, w Kraśniku fabrycznym wprowadziły sie dwie zdrowe inaczej baby ze wsi i zaczęły zbierać koty może 8 juz, dokarmianie gołębi, nawet trzymanie w klatce dla kanarkow. Ludzie muszą kupować siatki sztuczne wrony a parapety balkony zafajdane

  7. Tomek
    Odpowiedz

    Osiedle Lipińskiego na Czechowie. Setki tych smrodów opanowały dawny plac zabaw. Chmary wzbijają się w powietrze i siadają niczym amerykańskie helikoptery w Wietnamie waląc napalmem po dachach wieżowców. Podobnie jak na innych dzielnicach przychodzi starsza pani i sypie całą siatę pieczywa. Wiadomo, że po bułkach sranko jeszcze większe. Swego czasu ktoś zamontował dźwiękowe odstraszacze. Nic nie pomagało. Przyzwyczaiły się. Jedyny plus, że mój kot w oknie ma codzienne kino akcji i nie umiera z nudy.

  8. ppp
    Odpowiedz

    przecież mieszczuchy kochają zwierzęta, wiec w czym problem?

  9. nieKrytyKrytyk
    Odpowiedz

    Widać ubogie uzwojenie mózgu, występujące u osobników z miast, średniowieczni ludzie może ukamienujcie ją,
    ale mnie już chyba w mieście nic nie zaszkodzi, typ ma fermi od 20 lat, w tamtym roku postawił się miejski burak koło niego i już sądem straszy bo mu hałasuje, i nie powinien tego robić, bo burak miejski się postawił koło niego i ma zamknąć firmę, bo bez mózg miejski nie zrobił wywiadu środowiskowego w terenie, tylko teraz kozak bo mu hałasuje, jedynie co wam mogę mieszczuchy powiedzieć, jesteście gorzej durni od krów jedzących lucernę.
    typowe polskie buractwo, nie wiemy co chcemy ale tego chcemy. dopiero tak wszystkie bezmózgi karpi bronili i dzików, bo boże narodzenie na karpia i dziki na odstrzał miały iść, a teraz już wam ptaki przeszkadzają?? czy miasto wyżera mózg?? chyba tak normalnych ludzi nie spotkałem w mieście, jak krowy nie pchają się na przejście, to konfident jeden przez drugiego, mały ruch wyłączyć światła, wyłącza źle bo wypadki, bo jeden czy drugi buraczek którego nauczyli zdać prawko nie potrafi się zastosować do podstawowych zasad ruchu drogowego. ale do szczekania to mordy jak niedźwiedzie.

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia

Nauka i technologie

Eksperci: zanim zapytasz AI, pomyśl sam

Sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki zdobywamy wiedzę, podejmujemy decyzje i rozumiemy świat. Chatboty wyszukują informacje, piszą teksty, tworzą obrazy