Przed Sądem Okręgowym w Lublinie rozpoczął się proces trojga radców prawnych, którzy zostali oskarżeni o przywłaszczenie blisko 3 mln zł. Sprawa ma swój początek wiele lat temu, kiedy to starsze małżeństwo postanowiło walczyć o odszkodowanie za bezprawnie przejętą kamienicę. Należąca do nich nieruchomość w centrum Lublina zaraz po wojnie trafiła na potrzeby wojska. Początkowo małżonkowie starali się odzyskać swoją własność, ostatecznie w 2013 roku sąd przyznał im ponad 4 mln zł odszkodowania wraz z odsetkami.
Mężczyzna nie dożył finału sprawy, gdyż zmarł w 1996 roku. Przez lata jednak powtarzał, że jeżeli uda im się uzyskać pieniądze za odebraną kamienicę, część środków chce przeznaczyć na Katolicki Uniwersytet Lubelski. Dlatego też jego żona postanowiła spełnić wolę męża i zleciła kancelarii prawniczej utworzenie specjalnego funduszu jego imienia, z którego będą finansowane projekty naukowe i badawcze realizowane na KUL-u.
Na konto kancelarii wpłynęło 3,7 mln zł z odszkodowania oraz 500 tys. zł z odsetek. Część z tych pieniędzy miało stanowić wynagrodzenie za prowadzenie sprawy odszkodowawczej, kolejne środki były dla kobiety, zaś blisko 3 mln zł przeznaczyła ona na wspomnianą wcześniej darowiznę. Niedługo później, a dokładnie w 2017 roku, fundatorka zmarła.
Po kilku latach do kancelarii prawniczej odezwali się przedstawiciele uczelni pytając o sprawę funduszu. Nie uzyskali jednak żadnych konkretnych informacji. Podejrzewając, że ofiarowane na Uniwersytet środki mogły zostać przywłaszczone przez inne osoby, zawiadomili o wszystkim organy ścigania.
Sprawą zajęła się prokuratura. W trakcie czynności ustalono, że pieniądze z odszkodowania zostały wpłacone na 14 różnych lokat bankowych, należących do kancelarii. Następnie wspólnicy kancelarii przeznaczali je na liczne transakcje finansowe. Śledczy oskarżyli 74-letniego Krzysztofa P., 65-letnią Katarzynę P. i 69-letnią Iwonę K. o przywłaszczenie ponad 2 mln 913 tys. zł wskazując, iż nadużyli zaufania swojej mocodawczyni.
Oskarżeni nie przyznali się do winy, złożyli wyjaśnienia, w których zapewniali, że mieli prawo rozporządzać tymi pieniędzmi. Jeżeli zaś chodzi o same lokaty, to dodali, iż w ten sposób chcieli rozmnożyć kapitał, aby do funduszu wpłynęło więcej środków. Jedna z nich wskazywała przed sądem, że sama osobiście poinformowała Katolicki Uniwersytet Lubelski o powołaniu funduszu. Dodała jednocześnie, iż przez lata uczelnia nie interesowała się darowizną. Dopiero kiedy odeszła ona z kancelarii i poinformowała o tym fakcie KUL, wówczas ta przypomniała sobie o założonym funduszu.
Podejrzanym grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Zostali też zawieszeni w wykonywaniu zawodu radcy prawnego.
35 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Sęp nigdy nie puści swojej zdobyczy, tak samo kleszcze nie potrafią odessać się od kasy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Wyjątkowo zgadzam się z Twoją światłą opinią. Od siebie dodam że każda kwota przekazana na omawianą instytucję grzęźnie jak przysłowiowa śliwka w krowiej kupie, albo jak w Radiu Ma… wieprzową twarz.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
prostaku jeszcze będziesz szczekał jak przyjdzie kostucha już niedługo ubeku jeden
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Myślicie że normalnych ludzi ruszają wasze bajki?