690 680 960

Ponad trzy godziny walki strażaków z pożarem garażu. Jedna osoba trafiła do szpitala (zdjęcia)

W nocy z piątku na sobotę w miejscowości Majdan Stary doszło do pożaru garażu. Strażacy walczyli z ogniem ponad trzy godziny, jedna osoba trafiła do szpitala.

W minioną sobotę przed północą strażacy z Włodawy otrzymali zgłoszenie o pożarze garażu w miejscowości Majdan Stary. Na miejscu strażacy zastali objęty ogniem drewniany garaż wraz z wyposażeniem.

Działania straży pożarnej polegały na podaniu jednego prądu wody w natarciu na palący się garaż oraz drugiego prądu wody w obronie na pobliski dom. Dalsze działania polegały na rozbiórce elementów drewnianych garażu i przelewaniu pogorzeliska, doprowadzając do całkowitego ugaszenia pożaru.

Do szpitala z poparzeniami ciała przetransportowana została właścicielka obiektu.

W wyniku pożaru spaleniu uległ garaż drewniany, samochód osobowy marki Volkswagen Tiguan, 11 luster fotowoltaicznych, pompa ciepła oraz sprzęt warsztatowy.

W  działaniach brały udział dwa zastępy straży pożarnej z OSP Hańsk oraz dwa zastępy z JRG Włodawa. Łącznie 14 ratowników. Działania strażaków trwały ponad trzy godziny. Trwa ustalanie szczegółowych okoliczności pojawienia się ognia oraz szacowanie strat.

(fot. PSP Włodawa)

11 komentarzy

  1. Co prawda garaż był drewniany, ale już samochód osobowy marki Volkswagen Tiguan, 11 luster fotowoltaicznych, pompa ciepła oraz sprzęt warsztatowy, już nie były drewniane i warte znacznie więcej niż nawet kilka dobrych gaśnic.
    Uprzedzając frontalny atak na mnie opiszę to bardziej obrazowo…
    Dostrzegam, że coś się u mnie zaczyna jarać, jak mam to chwytam jedną, czy druga gaśnicę i zaczynam gasić, a tymczasem żona, czy kochanka dzwoni na 112…
    A jak nie masz gaśnicy to kręcisz się w kółko za telefonem, który został w domu, jak już go dopadniesz i trzęsącymi się łapkami wybierzesz numer 112 i nawet jak operator zaraz odbierze to zanim mu wytłumaczysz, kto i skąd dzwoni, gdzie i co się jara to Twój przykładowy garaż się jara… coraz bardziej się jara (!)…
    Jak już pokonasz barierę tworzoną przez operatora 112, a ten raczy zadzwonić do najbliższej jednostki bohaterskiej Straży Pożarnej i wytłumaczy gdzie i u kogo się jara, to u Ciebie się jara (!). Jak już dyżurny strażak wie co i gdzie, alarmuje swoich dzielnych druhów, a zanim oni dotrą do remizy i zajmą miejsca w bojowym wozie (dowolnej marki) to u Ciebie się jara (!) a kobita wzywa wszystkich świętych. Kiedy po pół godzinie druhowie przyjeżdżają z dyskoteką i sikawkami to u Ciebie kończy się jarać, a garaż trzeba rozebrać… w czym pomogą ci dzielni druchowie, strażacy. A Ty jesteś mądrym Polakiem po szkodzie

    • Również dodam, że wystarczy kupić zwykłą czujkę dymu, która kosztuje ok 100zł, żeby coś jeszcze wcześniej (szczególnie późną porą) podniosło alarm, koszt niewielki a i straty może oszczędzić

  2. Wniosek jest jeden , nie trzymać rzeczy wartościowych w jednym miejscu .

  3. A falownik to gdzie był? Jeżeli też w garażu zamontowany to duża szansa, że instalacja była wykonana przez domorosłego elektryka i poszło zwarcie.

  4. ,aa,boKrzycho.paPj

    Wniosek jest taki, że należy wykluczyć możliwość powstania pożaru,ma być bezpieczna instalacja elektryczna w budynku, garażu,a taki Tiguan czy inne samochody powinny mieć rozłączanie masy w samochodzie,powinien być łatwo odłączyć jeden z biegunów akumulatora,a tu produkują te samochody,wielcy inżynierowie zupełnie bezmyślnie,a Ty kolego co napisałeś taki duży ,obrazowy i dość groteskowy scenariusz sytuacji(do filmu się nadaje).Nic ci nie pomoże duży zestaw gaśnic w garażu,gdy będziesz spał twardym snem z żoną czy kochanką po seksie wyczerpującym.No przecież jarać może się o 2 w nocy i jak ugasisz gaśnicami jak będziesz spał

  5. ,aa,boKrzycho.paPj

    Recepta,to jedynie wykluczyć możliwość powstania samoistnego ognia

  6. ,aa,boKrzycho.paPj

    Jasny gwincie wyklucz możliwość powstania pożaru,bo to nawet w śnie człowiek może się spalić i nie zdąży złapać za gaśnice czy telefon

    • Krzychu, ja opisałem sytuację, która się widzi, dostrzega, ale jako żywo nie ma czym gasić (nawet jak się dużo piwa napijesz, to sikawka za mała).
      Pożar w zarodku, mały pożar często można ugasić we własnym zakresie, jak się ma czym.
      Bo jak nie masz czym to dzieje się jak opisałem wyżej.
      Inna sprawą jest noc, gdzie o pożarze dowiadujesz się jak cię w pięty parzy.
      W tedy zone, albo kochankę za łeb i chodu na świeże powietrze, tylko o telefonie pamiętaj…

  7. ,aa,boKrzycho.paPj

    A to już wiem czemu masz keywe jasny gwint,bo Ty jesteś blyskotliwy, i jak zawsze masz rację (prawie),Fakt , że jak masz gaśnice i pożar jest w zarodku i ani żona ,ani kochanka nie zawraca gitary to łatwo ten pożar można ugasić,a co ty cierpisz na syndrom małej sikawki jak się piwa napijesz, wielkość sikawki jest w porządku,gorzej z ciśnieniem,bo kiedyś w młodości to i na 3metry szło,a teraz z wiekiem ciśnienie słabnie

  8. Czujnik dymu najprostszy nawet 25 z.

Kursy walut

  • USD 4.3252zł -0.24%
  • GBP 5.3505zł -0.34%
  • EUR 4.7076zł -0.35%
  • CHF 4.6961zł -0.38%

Polub nas