Środa, 17 kwietnia 202417/04/2024
690 680 960
690 680 960

Dziecko wymagało natychmiastowej pomocy. Policjanci przez kilkadziesiąt kilometrów pilotowali pojazd (wideo)

Policjanci z Ostrowa Lubelskiego przez ponad 40 kilometrów pilotowali do Szpitala Dziecięcego w Lublinie volkswagena, w którym znajdował się ośmiomiesięczny chłopiec.

W poniedziałek około godziny 15 w miejscowości Brzeźnica Leśna w powiecie lubartowskim przy radiowozie policjantów z Ostrowa Lubelskiego zatrzymał się samochód osobowy marki Volkswagen.

Mężczyzna kierujący pojazdem poprosił mundurowych o pomoc w jak najszybszym dotarciu do szpitala w Lublinie. Kierujący autem relacjonował, że wiezie do placówki medycznej ośmiomiesięcznego syna, któremu zagrażało niebezpieczeństwo. Maluch uległ nieszczęśliwemu wypadkowi.

Policjanci nie zwlekając, natychmiast skontaktowali się z dyżurnym komendy policji i przy użyciu sygnałów świetlnych i dźwiękowych eskortowali volkswagena do szpitala w Lublinie. Tam na dziecko czekał już personel medyczny.

(fot. wideo Policja Lubartów)

12 komentarzy

  1. Jak trzeba pomóc , to się pomaga , później się analizuje czy dobrze się zrobiło.

  2. O! I to jest to. ?

  3. Trzeba mieć fart, by trafić na radiowóz. Niemal zapomniałem, że w tym kraju jest jeszcze taka formacja.

    • Ostatni raz widziałem Policjanta, gdy przyszedł do nas do Gimnazjum i mówił, że rowerem nie można jeździć po chodniku. Było to chyba w tamtym roku.

  4. A czy to przypadkiem nie leży w zakresie ich obowiązków?

    • Pewnie leży. Ale strażakom też się dziękuję, że gasili. Lekarzom się dziękuje, że leczyli. Nauczycielom, że uczyli. Urzędnikom, że przychodzili do pracy.

  5. Wiezienie kilkadziesiąt kilometrów dziecka w stanie zagrożenia życia, bez zabezpieczenia ,bez obecności personelu medycznego? Co najmniej dziwne. Jest przecież lotnicze pogotowie ratunkowe , w Ostrowie pod ośrodkiem stacjonuje karetka z ratownikami,
    Dlaczego dziecka nie przejęła karetka z lubartowa, albo na trasie z Lublina.
    Czy ktoś pomyślał jakie zgrożenie stwarza pilotowanie samochodu , który czasami zostaje 200m za radiowozem (niestety widziałem tą sytuację osobiście), skąd inni kierowcy mają wiedzieć ,że radiowóz kogoś pilotuje? Uważam ,ze jest to stwarzanie zagrożenia w ruchu, czy nie bezpieczniej byłoby przesadzić dziecko do radiowozu? Jeżeli już z jakiegoś powodu nie ma dostępnej karetki.? Uważam ,że radosne pilotowania skończą się po poważnym wypadku , będzie jak z łańcuchami życia nad morzem.

  6. Jak to powiedział jeden z policjantów, on by tak nie zrobił, bo nie zna umiejętności kierowcy, ojciec w takich emocjach może nie być w pełni sprawny psycho-fizycznie, aby jechać za radiowozem, ponadto kierowcy mogą wjechać od razu za radiowóz i nie zauważyć, że ktoś jeszcze jedzie i spowodować wypadek. W takiej sytuacji on by wziął dziecko z ojcem do radiowozu i sam zawiózł – z czym w pełni się zgadzam.

  7. Zatrute strzały się odzywają…gadacie tak, dopóki wam nie trzeba bedzie takiej pomocy…jak ci, co szczują na WOŚP- szczują do czasu gdy ich dziecko ląduje pod respiratorem z serduszkiem…zabraliby spod niego??? Ciekawe…..

    • Pomagać trzeba z głową , dbając o bezpieczeństwo osób ratujących i postronnych.
      WOSP wspieram i to nie ma nic do rzeczy , argument z czapy.

  8. Czyli zachowali się jak normalni ludzie. Nie wyobrażam sobie innej reakcji.

Z kraju