W czwartkowe popołudnie województwo lubelskie odwiedził prezydent Andrzej Duda. Przyjechał do Tomaszowa Lubelskiego, a swoją wizytę rozpoczął od spotkania z załogą firmy RST Roztocze. Jest to jeden z największych w Europie producentów systemów zamykania, a także laureat Nagrody Gospodarczej Prezydenta RP sprzed trzech lat. 20 lat temu spółka funkcjonowała w przydomowym garażu, obecnie posiada duże hale produkcyjne i zatrudnia blisko tysiąc osób.
Następnie prezydent udał się do Parku Miejskiego, gdzie w amfiteatrze spotkał się z mieszkańcami miasta i powiatu. Przypomniał, że po raz pierwszy przyjechał do Tomaszowa Lubelskiego w kwietniu 2015 roku, jako kandydat na urząd głowy państwa. Następnie dodał, iż dzisiaj przybył, żeby podziękować i się pożegnać.
W swoim przemówieniu skupił się na podsumowaniu 10 lat swojej prezydentury. Zaznaczył, że od początku realizował politykę skierowaną przede wszystkim na poprawę życia obywateli i wzrost zamożności naszego państwa. Natomiast jednym z najważniejszych elementów jego polityki miał być rozwój.
– Nazywaliśmy to różnie: polityką zrównoważonego rozwoju Polski, a ja to po prostu nazwę polityką uczciwego, sprawiedliwego rozwoju Polski polegającą na tym, że rozwijają się nie tylko wielkie miasta, nie tylko bogate regiony, ale to właśnie pieniądze, inwestycje kierowane są tam, gdzie do tej pory tego rozwoju nie było – mówił Andrzej Duda.
Wyraził też zadowolenie ze współpracy z rządem Zjednoczonej Prawicy, dzięki czemu wprowadzono szereg programów, m.in. inwestycji strategicznych, czy rozwoju dróg lokalnych. Rozpoczęto też wielkie projekty, co wyznaczyło ambitną drogę rozwoju. Wspomniał też o rozwoju komunikacji drogowej i kolejowej, co ma za zadanie „likwidować faktyczne wykluczenia, poczucie wykluczenia wśród ludzi, oraz sprawiać, żeby czuli, że doceniana jest ich praca i miejsce, z którego pochodzą”.
Prezydent poruszył też temat bezpieczeństwa kraju, budowaniu odporności i zwiększeniu wydatków na obronność. Nie pominął również nadchodzącej drugiej tury wyborów prezydenckich. Na początek zaapelował do mieszkańców, aby w niedzielę udali się do lokali i wzięli udział w wyborach zaznaczając, iż jest to ważny moment dla Polski, rozstrzygający o tym, kto będzie Prezydentem Rzeczypospolitej przez następne 5 lat.
– Dla mnie wybory będą oznaczały rychłe zakończenie mojej prezydenckiej misji, po 10 latach jej wykonywania. Ale mam nadzieję, że prezydent, który przyjdzie będzie realizował właśnie taką politykę pamięci historycznej. Politykę pamięci o wielkiej ofierze, którą ponieśli Polacy, by żyć w wolnym, suwerenny i niepodległym państwie – mówił.
Dodał też, że potrzebujemy w Polsce nadal ambitnych planów rozwojowych i ich realizacji, a także władzy, która rozumie, co to znaczy interes Rzeczypospolitej, i która ma ten interes na pierwszym miejscu. Dodał, iż życzy sobie, aby Polacy wybrali prezydenta, który będzie miał na względzie budowanie silnego, odpornego i ambitnego państwa dla każdego, także w znaczeniu jego równego i sprawiedliwego rozwoju, który nie pozwoli, by w Polsce bogaciły się nadmiernie grupy i pewne jej obszary. Powinna to być osoba, która będzie dbała o rozwój całego kraju.
(fot. Marek Borowski KPRP, UM Tomaszów Lubelski)
31 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Przeczytaj ten list i udostępnij. Napisała go Urszula Sikorska-Kelus „Kuba”. Dobry, mądry człowiek tak zasłużony dla naszej wolności
„Szanowni Państwo
Pisze ten list człowiek stary, osiemdziesięcioletnia kobieta, która większość swego życia przeżyła w komunie. Niektórzy mówią o takich ludziach „świadek
historii”.
Świadek historii dobrze pamięta komunistyczny terror. Pamięta też cenzurę w każdej dziedzinie życia. Ocenzurowane spektakle teatralne i telewizyjne, ocenzurowane
książki i piosenki, ogłoszenia w gazetach i klepsydry na cmentarzach. Pamięta szum zagłuszaczki i rodzinę skupioną przy radiu, która próbuje coś uchwycić
z wiadomości podawanych przez Wolną Europę.
Świadek historii dość wcześnie zrozumiał, że tylko nieograniczony dostęp do informacji pozwala człowiekowi czuć się wolnym obywatelem. Zrozumiał też, że
o to dobro, które powinno być dostępne każdemu człowiekowi – trzeba walczyć. W każdy możliwy sposób. Organizował więc – z podobnie myślącymi jak on – przerzut
książek Kultury Paryskiej przez Tatry, za co odsiedział swoje w więzieniu na Rakowieckiej. Pomagał nagrywać i kolportować nieocenzurowane i notorycznie
konfiskowane przez bezpiekę piosenki swego ówczesnego partnera, a obecnie męża, Jana Krzysztofa Kelusa.
Przez lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte, wspólnie z grupą młodzieży szkolnej i studentami, organizował i prowadził podziemną wypożyczalnię nieposiadających
imprimatur cenzury książek. I jak wielu takich jak on świadków historii, pomagał w drukowaniu, przechowywaniu, kolportowaniu ulotek, książek, kaset i
wszelkiego rodzaju wydawnictw podziemnych, aby współobywatele mieli dostęp do prawdziwej, rzetelnej, niezakłamanej informacji.
Zaowocowało to tym, że nas – świadomych i coraz bardziej zdeterminowanych obywateli – było coraz więcej i więcej. I miała szansę powstać Solidarność.
Po 1989 roku zachłysnęliśmy się wolnością. Przełknęliśmy jakoś postanowienia Okrągłego Stołu. Nie od razu i nie wszyscy zdali sobie sprawę z oszustwa,
jakim było porozumienie elit z komunistami – ponad głowami większości społeczeństwa. Zmęczeni latami życia w Komunie chcieliśmy normalności – tego, czym
żyli wtedy ludzie na tzw. Zachodzie.
A poza tym – byliśmy wreszcie u siebie.
I znów nie od razu i nie wszyscy, uświadomili sobie do jakiego stopnia reformy Balcerowicza zniszczyły kraj. Rozkradziono co się dało, sprzedając „swoim”
za symboliczną złotówkę. Zniszczono także Wspólnotę powstałą w czasie Solidarności.
Pocieszaliśmy się, że tak samo wyglądało to w innych demoludach. Uznaliśmy, że tak niestety muszą wyglądać wielkie przemiany polityczne.
Szanowni Państwo – jak wspomniałam – jestem już starą kobietą i wydawało mi się, że szczęśliwie doczekałam końca komunistycznej historii w naszym kraju,
że nikt już nigdy nie będzie próbował ograniczać obywatelom wolnego dostępu do informacji.
Myliłam się.
Wybraliśmy w demokratycznych wyborach rząd, którego premier publicznie ogłasza, że będzie łamał zasady demokracji, a jego urzędnicy jawnie kombinują, jak
ograniczyć obywatelom dostęp do mediów społecznościowych. Rząd, który zamierza zlikwidować, utrzymywaną w dużym stopniu przez obywateli, prywatną stację
telewizyjną i wprowadzić cenzurę jak w PRL.
Dokąd myśmy zawędrowali?
Dlaczego my, obywatele, którzy przeżyli z trudem opresję komuny, ciągle jeszcze siedzimy cicho? Czy czujemy się bezradni, od czasu, kiedy Donald Tusk starający
się o prezydenturę w 2005 roku wepchnął nas, seniorów do kąta?
Przypomnę Państwu – jeśli ktoś wymazał sobie z pamięci – tę obrzydliwą sztuczkę. Pomysł, który miał na celu nas obywateli, podzielić. Na młodych, uśmiechniętych
i wykształconych – a także dokonujących zawsze słusznych politycznych wyborów oraz tych drugich, niewykształconych, prymitywnych seniorów – nierozumiejących
współczesnego świata i niechętnych nowemu europejskiemu ładowi.
Tych drugich trzeba było ośmieszyć i poniżyć.
„Zabierz babci dowód” – urocze hasło, skierowane do młodych, nieznających jeszcze sposobów manipulacji.
Przypomnijcie sobie Państwo te dziesiątki plakatów promujących kandydata na prezydenta, wesoło nawołujących do wykluczenia części społeczeństwa. Tej właśnie
części, która doskonale pamiętała czasy komunistycznej cenzury i nie tak łatwo było ją zmanipulować czerwonymi serduszkami.
Dowodów co prawda nie udało się odebrać, bo niby jak – to był przecież tylko żarcik.
Ale tych starych, zbyt wiele pamiętających, wpędziło się do przysłowiowego kąta. Odebrało poczucie bycia obywatelami, szansę na stanie się autorytetami
dla młodych.
Przypominam to Państwu i nawołuję – wyjdźmy z tego kąta!
To my, starzy ludzie, którzy na własnej skórze odczuli ciężar komunizmu, nie tak łatwo dajemy się oszukiwać słodkimi słówkami i uśmiechami władzy, która
rozrzuca wokół siebie serduszka, a jednocześnie z żelazną konsekwencją niszczy reguły demokracji.
My wiemy, jak ważna jest wolność słowa i możliwość wyboru.
Ale żeby móc dokonywać wyborów, trzeba mieć rzetelną wiedzę. I do tego są niezbędne różnorakie media, które pokażą nam różne oglądy świata. Wybór – co
będziemy czytać i oglądać, czego będziemy słuchać, gdzie będziemy szukać informacji – musi należeć do nas. Do każdego z nas z osobna. Nie do tych, którzy
w imię przez nich wymyślonego raju, będą nas zmuszać do uznania ich pomysłów jako jedynie słusznych.
Nie ma zgody na społeczeństwo orwellowskich niewolników!
Świadkowie historii nauczyli się przez lata jak zwalczać komunistyczny reżim i nie pozwolą na ograniczenie w jakikolwiek sposób ich wolności.
Szanowni Państwo, pierwszy krok, jaki mamy do wykonania, to zagłosowanie w wyborach prezydenckich na kandydata, dla którego wolność słowa jest równie ważna,
jak dla nas.
Na obywatelskiego kandydata Karola Nawrockiego!
To pierwsze, ale nie jedyne nasze działanie przeciw złu, kłamstwu i manipulacji, które zaczęły nam zagrażać.
Urszula Sikorska – Kelus
Opozycjonistka i więzień polityczny w PRL.
Jedna z tysięcy współobywateli, którzy nigdy
nie zezwolą na powrót cenzury i ograniczenie
wolności słowa.”
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Lubelszczyzno masz okazję wygrać w poparciu prawicy z Podkarpaciem. Czy my zawsze musimy mieć mniej procent poparcia dla prawicy? Naprawdę musimy być gorsi? W niedzielę wszyscy idziemy zagłosować na Karola Nawrockiego. Najwyższy czas, aby nasz regiom wygrał w całej Polsce. Ujawnili plan rządu Tuska i Trzaskowskiego na następne 10 lat. Czyli likwidacja Polski wschodniej, powiatów przez zagłodzenie nas. Tusk nienawidzi naszej Lubelszczyzny i dlatego każdy kto żyw w niedzielę odda głos na Nawrockiego. Wygrana Karola to pewny koniec tego rządu i koalicji a jesienią PiS z konfą wraca do rządzenia. A wraz z politykami Brauna zmienia Konstytucję i koniec postkomuny i Tuska. To jest niewyobbrażalnie realna szansa na wielką Polskę.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ostatni akcent kampanii prezydenckiej: Trzaskowski nie bierze udziału w debacie w Końskich, ale przysyła chronioną przez policję ekipę ze specjalistycznym sprzętem, która debatę zagłusza. Warto zapamiętać ten model działania. Chamskie, siłowe wzorce rodem z reżimu
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Aby coś było debatą, muszą być dwaj kandydaci i jakaś prowadząca telewizja.