Przejdź do treści
wtorek, 6 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Kierował pod wpływem amfetaminy, zabił rowerzystę. Spędzi w więzieniu 3 lata

Już na pierwszej rozprawie zakończył się proces Karola B., który pod wpływem narkotyków poruszał się samochodem i śmiertelnie potrącił rowerzystę. Mężczyzna skorzystał z możliwości samodzielnego poddania się karze.

Na karę 3 lat pozbawienia wolności skazał sąd 23-letniego Karola B., który był oskarżony o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, znajdując się pod wpływem środków odurzających. Dodatkowo wobec mężczyzny orzeczony został dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Musi też zapłacić 5 tys. złotych na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym w Wypadkach, 10 tys. złotych nawiązki dla rodziny ofiary, a także zwrócić koszta sądowe.

Tak łagodna kara to głównie skutek zachowania oskarżonego od czasu wypadku, do dnia procesu. Mężczyzna podczas przesłuchania przyznał się bowiem do winy, złożył obszerne zeznania, w których nic nie ukrywał, jak też współpracował ze śledczymi na każdym etapie postępowania. Przede wszystkim jednak nawiązał kontakt z rodziną poszkodowanego. Żonę oraz dzieci zmarłego mężczyzny przeprosił, wyraził skruchę, jak też prosił kobietę o wybaczenie. Zaoferował również zapłatę nawiązki na rzecz rodziny. Postanowił także skorzystać z możliwości dobrowolnego poddania się karze, na co zgodziła się zarówno prokuratura, jak też żona ofiary.

Przypomnijmy, wypadek miał miejsce 21 sierpnia ub.roku koło Parczewa. Na drodze wojewódzkiej nr 815 Parczew – Wisznice, kierujący skodą 23-letni mieszkaniec Parczewa potrącił rowerzystę. Gdy na miejsce dojechali ratownicy okazało się, że 59-letni mieszkaniec Wisznic zginął na miejscu. Siła uderzenia była tak duża, że rowerzyście nie pomógł nawet kask, a ciało mężczyzny jak też jednoślad, którym się poruszał, zostały odrzucone do przydrożnego rowu.

Kierowca skody trafił do policyjnego aresztu, zatrzymano mu również uprawnienia do kierowania. Śledztwo w sprawie zdarzenia było wykonywane pod nadzorem Prokuratora Rejonowego w Parczewie. Wykazało ono, że kierowca skody nawet nie hamował. Samochód stał blisko 100 metrów od miejsca, gdzie został potrącony rowerzysta. Mężczyzna był trzeźwy, ale została od niego pobrana krew do badań. Wyniki wykazały, że 23-latek znajdował się pod wpływem amfetaminy.

Prokuratura uznała, że Karol B. umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Znajdując się pod wpływem środków odurzających wsiadł do samochodu i ruszył w drogę. Jednocześnie nie zachował należytej ostrożności podczas wyprzedzania prawidłowo jadącego rowerzysty. W wyniku tego doszło do potrącenia. Za spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym, znajdując się pod wpływem alkoholu lub środków odurzających, mieszkańcowi Parczewa groziła kara do 12 lat pozbawienia wolności.

(fot. policja)
2017-02-07 23:00:56

31 komentarzy

  1. VanPit
    Odpowiedz

    @all
    Nie byliście nie widzieliście nie znacie szczegółów ale macie, nie wiadomo skąd, przekonanie, że świat jest zainteresowany waszymi wymiocinami intelektualnymi. Dlatego właśnie wy wszyscy spece od sprawiedliwości i dobrych wyroków nie jesteście sędziami tylko zwykłymi wiejskimi filozofami.

  2. zana
    Odpowiedz

    co to w ogole za kary no bez jaj 3 lata i 10 tys co to ma byc to za kradzierz teraz jest wiecej to lepiej zabijac i okradac i posiedzi sie łacznie 8 i hulaj dusza od nowa… poje*****e państwo brak słow….

  3. olo
    Odpowiedz

    Ciekawe ile sędzia wziął w łapę za taki wyrok?

    1. Kuba
      Odpowiedz

      Sędzia?
      Skoro dogadał się adwokat oskarżonego z prokuratorem, to rolą sędziego było jedynie „przyklepanie” ugody pozasądowej. Sędzia nie może w takich wypadkach ingerować w jej treść (bo jest z definicji POZASĄDOWA).

  4. Ola
    Odpowiedz

    Morał jest taki jak chcesz kogoś zabić to tylko samochodem na trzeźwo.

  5. Kuba
    Odpowiedz

    Nie ma co płakać nad kulawością polskiego prawa karnego.
    Nie dość, że pójdzie siedzieć (co zostanie mu w papierach przez minimum 5 lat po odsiadce – właściwie eliminując go z rynku pracy), to jeszcze mamy prawo cywilne.
    A tutaj zrobią mu prawnicy towarzystwa ubezpieczeniowego jesień średniowiecza (regres za jazdę pod wpływem „podobnie działającego środka”).
    Rodzina ofiary bez trudu uzyska odszkodowania (po 50-100 tysięcy na głowę), gdyby miał jeszcze niepełnoletnie lub studiujące dzieci dochodzi renta. Pierwsze dwa lata spędzi w więzieniu, odsetki ustawowe to 5%… przyjmując, że TU wypłaci minimum 200 tysięcy odszkodowań, na start, po wyjściu z ciupy, będzie miał do spłaty ponad 220 tysięcy… i nikłe szanse na znalezienie pracy.

    1. Cichobiorek cichodajek
      Odpowiedz

      Powiadasz 220 tysi do spłaty i bez pracy – nikła szansa na spłatę.
      Nic tylko zakrzątnąć się za nabyciem jakiejś przechodzonej tetetki, albo jakiegoś kałacha i palnąć sobie w łeb, można tez próbować „zasłabnąć” w poprzek drogi, albo torów kolejowych.
      Z mostu nie warto skakać bo w zimie zamarznięte, a w lecie 20 cm wody i śmierdzący muł, już lepiej z jakiegoś wyżej położonego balkonu.

      1. Kuba
        Odpowiedz

        Tu sytuacja jest taka – nie spłacisz, nie żyjesz.
        W życiu nie będziesz miał na siebie domu, mieszkania, samochodu, umowy o pracę czy nawet abonamentu na telefon. Albo pójdzie robić na budowę i w kilka/kilkanaście lat spłaci co do grosza, albo nie będzie miał życia.
        Mało osób wsiadając po pijaku (lub na haju) za kierownicę zdaje sobie z tego sprawę. A to właśnie najbardziej bolesna konsekwencja zabicia kogoś za kierownicą, jak się wcześniej chlało/ćpało.

  6. Cichobiorek cichodajek
    Odpowiedz

    W takiej Japonii np. za jazdę po pijaku facet prosto zza kółka idzie do pierdla na pół roku, w tym czasie przechodzi odwyk połączony z ustawicznym szkoleniem z zakresu przepisów ruchu drogowego.
    Jak zaliczy egzamin końcowy daje mu sie prawko na pół roku, a jak nie daj japoński Boże, w tym czasie drapną go drugi raz po kielichu, traci prawko dożywotnio.
    Brak mi wiadomości na temat postępowania jak taki pijusek kogoś potrąci, albo zabije jak ten tu opisywany, ale chyba 3 lat by nie dostał, żeby nie wiem jak się kłaniał i ronił krokodylowe łzy.

  7. bh89
    Odpowiedz

    Nawet nie 3 lata.
    Po odbyciu połowy kary wyjdzie za dobre sprawowanie. Czyli w praktyce dostał max 1,5-2 lata więzienia.

    Jedyna szansa na prawdziwą karę, że rodzina z OC sprawcy wyciągnie konkretne odszkodowanie, które później sprawca będzie oddawał ubezpieczycielowi w ramach regresu.

    Poza tym prawo powinno być takie, że jak dostał dożywotni zakaz kierowania, to powinna być zasada, że po złamaniu takiego zakazu jak by go kiedyś złapali za kółkiem to od razu do paki na kilka lat.

  8. strzyga
    Odpowiedz

    MAMUSI MUMINEK

  9. wito525
    Odpowiedz

    Czytajac artykul to koles ma na imie Karol czy Konrad??

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia