W środę przed Sądem Rejonowym Lublin-Wschód w Świdniku odbył się proces Pawła W., pracownika Urzędu Gminy w Bychawie. Mężczyzna został oskarżony o niedopełnienie obowiązków. Chodzi o zdarzenie, jakie miało miejsce w ubiegłoroczne wakacje w miejscowości Stara Wieś Trzecia. Na drodze Stara Wieś – Stawce samochód osobowy potrącił psa.
Ponieważ kierowca pojazdu nawet się nie zatrzymał, na pomoc psu ruszyła mieszkająca tuż obok kobieta. Widząc, że został on poważnie ranny, o wszystkim powiadomiła policję. Przybyły na miejsce patrol, zgodnie z procedurami powiadomił o wymagającym pomocy zwierzęciu gminnego urzędnika. Prawo nakłada bowiem na Urzędy Gminy obowiązek zajęcia się zwierzęciem w tego typu sytuacjach.
Policjanci otrzymali zapewnienie od Pawła P., że na miejsce zostanie skierowana pomoc. Tymczasem przez ponad dobę nikt się nie pojawił. W końcu o wszystkim powiadomiona została Fundacja na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt EX LEGE. Wolontariusze zareagowali natychmiast. Odebrali rannego psa i przewieźli go do kliniki, gdzie od razu udzielono mu fachowej pomocy. Po tym, jak fundacja poznała szczegóły zdarzenia, postanowiła o wszystkim zaalarmować prokuraturę.
Rozpoczęło się śledztwo, które zakończyło się zarzutami dla Pawła W. Mężczyzna został następnie oskarżony o to, iż po otrzymaniu zgłoszenia od policji o zdarzeniu drogowym z udziałem psa, który wymagał natychmiastowej pomocy weterynaryjnej, wbrew przepisom Uchwały o Ochronie Zwierząt, oraz uchwały Rady Miasta w Bychawie, jak też wbrew zapisowi swoich obowiązków wynikających z karty wymagań stanowiskowych, nie powiadomił lekarza weterynarii narażając psa na utratę życia oraz bezzasadny ból i cierpienie.
Urzędnik zasłaniał się tym, że nie miał pewności, czy to na gminie spoczywa obowiązek reagowania w tego typu sytuacjach. Dodawał, że z uwagi, iż zdarzenie miało miejsce na drodze powiatowej, usiłował się skontaktować z jej zarządcą. Jednak nikt nie odebrał telefonu. Nic więcej w tej sprawie nie zrobił.
Podczas dzisiejszej rozprawy prokuratura wniosła o warunkowe umorzenie postępowania oraz orzeczenie przez oskarżonego świadczenia pieniężnego w kwocie 1,5 tys. złotych na rzecz Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Paweł W. wyraził zgodę na tego typu rozwiązanie. Powodem takiej decyzji miał być fakt, iż mężczyzna nigdy nie był karany.
Zakończenie sprawy w taki sposób oburzyło obrońców zwierząt, którzy uczestniczyli w rozprawie, jednak zostali z postępowania wykluczeni jako strona. Jak wyjaśniała Marta Włosek z Fundacji na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt EX LEGE, niezrozumiałe jest to, że prokurator nie wziął pod uwagę faktu, iż zwierzę cierpiało. Pies miał bardzo poważne obrażenia fizyczne, w tym złamania. Gdyby nie pomoc wolontariuszy, raczej by nie przeżył.
Jak dodaje przedstawicielka fundacji, mieli nadzieję, że kara będzie adekwatna do popełnionego czynu. Satysfakcjonujący byłby wyrok podany do publicznej wiadomości, z kolei urzędnik powinien ponieść również koszt leczenia psa, który był wielokrotnie wyższy niż owa nawiązka, która nawet nie trafi na cele związane z pomaganiem zwierzętom. Surowsza kara byłaby również przestrogą dla innych urzędników, gdyż z relacji wolontariuszy wynika, że z problemami związanymi z wykonywaniem ustawowych obowiązków przez urzędników spotykają się na co dzień.

(fot. lublin112)
33 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
W moim odczuciu (o ile przebieg zdarzenia został podany zgodnia z prawdą), to wyrok jest sprawiedliwy.
Człowiek popełnił błąd, lub nie dopełnił obowiązków – dostał słuszną karę.
To i tak niezły ewenement – iż urzędnik w tym kraju poniósł odpowiedzialność za swe czyny …
Idzie w dobrą stronę!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Obrońcy zwierząt zobaczcie krowy we wsi Borkowizna koło Strzyżewic,tam jest tragedia od lat i nikt z tym nic nie robi,weźcie wódeczkę gospodarzom to się ucieszą i podoradzają we wszystkim
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A ja bardzo dziękuję Pani Marcie Włosek z fundacji Ex Lege. Za empatię i serce dla krzywdzonych sierściuchów. Za determinację w dochodzeniu ich praw. Niech Pani robi to nadal. Ludzie są wredni wystarczy przeczytać większość wpisów na tym forum. Karma wraca. Wróci do wszystkich.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
100% popieram.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
To tak według mnie jak to wygląda prawnie:
1.Droga powiatowa więc policja powinna zwrócić się bezpośrednio do zarządcy drogi. Gmina nie ma nic do tego.
2. Tu nie mam pewności: Policja powinna być na miejscu do czasu przyjazdu kogoś z Zarządu Dróg / Weterynarza
Jednak troszkę winy urzędnika widzę, bo powinno być więcej dobrej woli:
Jeśli już zwrócono się do gminy to urzędnik z braku kontaktu z zarządcą drogi, powinien szybko powiadomić zakład opieki weterynaryjnej z którym gmina ma podpisaną umowę. Weterynarz przyjeżdża, zabiera psiaka pod opiekę. A koszty można przekazać później do pokrycia przez ZDP.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Wniosek z tego jest taki.
Wozimy saperkę w bagażniku.
Zdarzy się incydent, szybki zabieg i po krzyku ?
Psycho eko terroryści ?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Zaś.rany biurw! ****** kmiot, urzędas skończony co nie wie nawet co w jego obowiązkach! Won do grabienia liści !
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Nikt nie szanuje ludzkiego życia to ja nie będę szanować obrońców zwierząt. A żeby waszego życia nie szanowali inni. Bo teraz zwierzę ważniejsze od człowieka. Możecie pocałować mnie w d….
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
nie złamałam regulaminu…a dostałam bana…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
gdzie był właściciel psa?????????!!!!!!!!!!!!!!!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Zastanawiam się, czy miłujący tak bardzo zwierzęta działacze z równą siłą kochają ludzi – bez względu na ich przekonania. Urzędnik niewątpliwie zachował się nie tak jak powinien, zaniechał skutecznych działań, by pomóc psu, ale żądanie wendety na nim to duża przesada. Sam kocham zwierzęta, ale nie rozumiem zachowania ich obrońców. Przesada nie jest wskazana. Niech mi p. Włosek przy okazji wyjaśni, jak ocenić postępowanie lekarzy w pewnym lubelskim szpitalu, którzy moją prawie 90-letnią mamę z problemami sercowymi trzymali na izbie przyjęć 25 godzin, bez picia i posiłku? Mama, podobnie jak pies, na szczęście przeżyła. Czy też mam domagać się sądowej wendety? Postawmy na jednej szali życie i zdrowie psa i człowieka. I pomyślmy, które jest ważniejsze. Bychawski urzędnik popełnił błąd, ale to nie znaczy, że zasłużył na gilotynę.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Oczywiście, że powinieneś. Akceptacja tego typu zachowań powoduje tylko, że ci, którzy w ten sposób postępują czują się bezkarni. Nie ma znaczenia, lekarz czy urzędnik, jeśli zaniedbuje swoje obowiązki powinien być pociągnięty do odpowiedzialności.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jest Ustawa o Ochronie Zwierząt, która nakłada określone obowiązki na gminę. Gminny urzędnik odpowiedzialny za wypełnianie tych obowiązków nie ma myśleć i oceniać zasadności przepisów, tylko robić swoje, co jest czarno na białym wyłożone we ustawie. To że w Ameryce biją Murzynów, a na SOR czeka się wiele godzin na pomoc nie ma tu nic do rzeczy. Gdyby tak było, nic by w tym kraju nie funkcjonowało. Ten gościo nie popełnił błędu, tylko olał prawo.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
ale co ma jedno do drugiego? co ma sor do urzędu, co ma lekarz medycyny do urzędnika gminy? bo nie rozumiem związku
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A ja dostrzegam. Nikt nie karze lub karze się rzadko za zaniedbania wobec chorych ludzi. Nie słyszałem, by żądający głowy urzędnika równie głośno bronili ich praw. Zachowajmy właściwe proporcje swych postaw i zachowań. A jeśli, jak ktoś pisał, zaniechanie nie było wyłączną winą urzędnika? Jeśli wywierano na niego presję, by „oszczędzał” gminne pieniądze i nie wychylał się zbytnio? Odrębną kwestią, przemilczaną jakoś przez działaczy, jest brak opieki nad psem, który wałęsał się po jezdni i odpowiedzialność kierowcy, który pozostawił psa bez pomocy. A co z osobą, świadkiem zdarzenia? Czy jest zupełnie bez winy? Ja bym od razu dzwonił do weterynarza a nie do gminy.