Przejdź do treści
piątek, 9 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Żniwowanie w Muzeum Wsi Lubelskiej. Można było wziąć udział w żniwnej tradycji (zdjęcia)

Złociste łany zbóż, rytmiczne skrzypienie kos i szelest powróseł – tak wyglądała niedziela w Muzeum Wsi Lubelskiej, gdzie odbył się wyjątkowy pokaz tradycyjnego żniwowania. W sektorze Wyżyna Lubelska, przy malowniczym wiatraku z Zygmuntowa, odwiedzający mogli na własne oczy zobaczyć, jak wyglądała jedna z najważniejszych i najbardziej wymagających prac w dawnym kalendarzu rolniczym.

fot. Piotr Michalski / Muzeum Wsi Lubelskiej

Niedzielne wydarzenie przeniosło uczestników w czasy, gdy sierp, kosa i cep były podstawowymi narzędziami rolnika, a żniwa najcięższym, ale i najważniejszym okresem w wiejskim kalendarzu. Można było podziwiać, jak doświadczone ręce ciągnęły ostrza sierpów i kos przez dojrzałe żyto, a snopki układano na polu tak, jak robili to nasi przodkowie.

Nie był to jednak zwykły pokaz – to była sentymentalna podróż w czasie. Obserwując pracę żniwiarzy, wielu gości wracało myślami do opowieści dziadków i pradziadków, dla których żniwa były nie tylko obowiązkiem, ale także czasem wspólnoty i współpracy.

– Takie żniwa znałam tylko z opowieści babci. Zawsze mnie to fascynowało, bo ludzie wtedy byli bardziej razem. Dziś tego brakuje – mówiła 20-letnia Ewelina, jedna z uczestniczek wydarzenia. – Mam szczęście, że moi pradziadkowie żyją i dzielą się wspomnieniami. To dla mnie bardzo cenne.

Pokaz miał nie tylko wymiar sentymentalny, ale również edukacyjny. Najmłodsi mogli własnoręcznie spróbować wiązania snopków, młócenia cepem i podbierania zboża. Zwiedzanie zabytkowego wiatraka uzupełniło wiedzę o dawnych technikach pracy na roli. Dla wielu dzieci była to pierwsza okazja, by zobaczyć, jak wyglądała codzienność ich przodków.

Organizatorzy zadbali również o atmosferę – po pracy na polu można było odpocząć wśród snopków zboża, racząc się jeszcze ciepłym podpłomykiem i świeżą maślanką, przyniesionymi prosto z gospodarstwa.

– W dzieciństwie całe wakacje spędzałam u dziadków. Pomagałam w sadzie i przy żniwach. Najbardziej pamiętam smak chleba z masłem i mleka, które babcia przynosiła nam na pole. Tego nie da się zapomnieć – wspominała Teresa Pluta, która na wydarzenie przyjechała z wnukami.

Widok suszących się snopków, odgłosy pracy i gwar rozmów sprawiły, że choć na chwilę ożyła wiejska codzienność sprzed dziesięcioleci. Muzeum Wsi Lubelskiej po raz kolejny udowodniło, że historia to nie tylko daty i wydarzenia, ale również smaki, zapachy i emocje, które warto pielęgnować i przekazywać kolejnym pokoleniom.

5 komentarzy

  1. Pawełek
    Odpowiedz

    Ciekawe czy zabrali na pole gotowane jajka do jedzenia

  2. Abc
    Odpowiedz

    Ale problem masz!

  3. rolas
    Odpowiedz

    Udział w żniwnej tradycji biorą aktywnie potomkowie okolicznych małorolnych przesiedlonych do Lublina. Fabryki, w których pracowali, już padły, ale oni niestety nie wrócili na wieś, zalewają się w trupa co weekend, jak po ostrych żniwach.

  4. J
    Odpowiedz

    W niedzielę bezboznicy z komunistycznego Lublina za pokazowe koszenie się wzięli ??? Apage satanas! Niech na was spadną wszelkie plagi!

    1. Bor
      Odpowiedz

      bałwan katololicki się odezwał

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia