W niedzielę rano policjanci zostali poinformowani o aucie, które stoi w ogrodzeniu jednej z posesji przy ul. Łysakowskiej w Lublinie. Pojazd był otwarty, miał opuszczone szyby, nigdzie w pobliżu nie było też kierowcy.
Jak ustalili policjanci, kierujący toyotą mężczyzna poruszał się od strony Pliszczyna. Na łuku jezdni przesadził z prędkością, w wyniku czego stracił panowanie nad pojazdem. Auto wypadło z drogi, przeleciało nad rowem po czym uderzyło w ogrodzenie pobliskiej posesji.
Okazało się również, że zdarzenie miało miejsce jeszcze w nocy. Natomiast kierowca porzucił pojazd i oddalił się z miejsca kolizji. Został on już ustalony, a policjanci prowadzą teraz dalsze czynności wyjaśniające w tej sprawie.
(fot. lublin112)
33 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
pewnie kierowca trochę zawiany, z Zimbabwe, któremu antylopa przebiegła drogę
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ludziom to się z tego dobrobytu w głowach poprzewracało, taki piękny samochód wyrzucić w krzaki…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
To nie jego auto . Normalnie w sposób natychmiastowy wymówł pracę w latającym bolcu .
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Zlądował z telemarkiem?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Te Bolce to nawet latać umieją, a kierownik być może śniady?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
powinni zakazać działalności na terenie RP
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Tego jeszcze nie grali. Jest moc.