Z informacji, które do nas spływają od godzin porannych wynika, że Szpitalny Oddział Ratunkowy Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie przestał przyjmować pacjentów. Przed szpitalem rano stały karetki z chorymi, których nie było komu przekazać. Co więcej, pracownicy będący na nocnej zmianie mają mieć zakaz opuszczania szpitala.
Jak ustaliliśmy, duża część pracowników poszła na L4, m.in. pielęgniarki oraz ratownicy, a także część lekarzy. Obecnie osoby, które były na nocnej zmianie, nie mogą wyjść z placówki szpitalnej. Sytuacja ta ma być pokłosiem braku porozumienia z dyrekcją szpitala w sprawie wynagrodzeń.
– Niezwłocznie po uzyskaniu informacji o sytuacji w SOR przy ul. Jaczewskiego 4, w trybie pilnym zwróciliśmy się do dyrekcji szpitala o złożenie szczegółowych wyjaśnień w poruszonej sprawie. Aktualnie czekamy na wyjaśnienia – przekazała nam Małgorzata Bartoszek rzecznik prasowy z Zespołu Komunikacji Społecznej Lubelskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ.
Od rana czekamy na komentarz szpitala na temat całej sytuacji.
– Dyrektor SPSK nr 4 w Lublinie jest w stałym kontakcie z wojewodą lubelskim. W związku z bieżącą sytuacją w szpitalu, ma się odbyć spotkanie kierownictwa z personelem w celu jej wyjaśnienia. Po tym spotkaniu, jeśli będzie trudna sytuacja związana z obsadą, wówczas odbędzie się spotkanie dyrektorów szpitali z terenu Lublina i okolicznych z wojewodą lubelskim w celu zabezpieczenia potrzeb pacjentów, przy ograniczonym funkcjonowaniu SOR w SPSK nr 4 w Lublinie – poinformowała nas Agnieszka Strzępka rzecznik prasowy Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego.
AKTUALIZACJA
Komunikat Dyrekcji Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego Nr 4 w Lublinie:
Potwierdzamy, iż część pielęgniarek i ratowników medycznych oraz kilkoro lekarzy okazało zwolnienia lekarskie – jest to grupa stanowiąca znaczącą część całego personelu SOR w naszym szpitalu. Nikt nie złożył wypowiedzenia. Nie mamy uprawnień, by weryfikować zasadność zwolnień, jednak przypuszczalnym motywem może być brak zakwalifikowania SOR do II poziomu zabezpieczenia covidowego przez Ministerstwo Zdrowia, co wiąże się z brakiem tzw. “dodatku covidowego” dla pracowników. Dyrekcja zaproponowała dodatek pieniężny ze środków własnych szpitala za pracę w strefie czerwonej SOR. Pracownicy nie zgodzili się na to rozwiązanie. Obecnie Dyrekcja Szpitala aktywnie szuka sposobu zabezpieczenia personelu do pracy w SOR. Do tego czasu karetki z chorymi mają być kierowane do innych szpitali, co wynika z decyzji przekazanej pracownikom Centrum Powiadamiania Ratunkowego, Lekarzowi Koordynatorowi Ratownictwa Medycznego i Wojewodzie Lubelskiemu.
(fot. lublin112.pl)
88 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Muszą kłamać. Oglądam codziennie „Dziennik” i ciągle słyszę o sukcesach i jak jest dobrze.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Trzeba wprowadzić 15 i 16 emeryturę. Albo rozstawić ołtarze polowe i wysłać żołnierzy do modlitwy o zdrowie dla chorych.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Dlaczego stoją karetki skoro SOR nie działa? Przecież trzeba pacjentów zawieżć do innych szpitali. czy to nie logiczne? Czy koordynator który kieruje ZRM do niedziałającego SOR jest normalny? A co do personelu , to tylko pochwalić. Aż dziw że tyle zwlekaliście z tymi zwolnieniami…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
„Według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom, a chorym nieść pomoc bez żadnej różnic, takich jak rasa, religia, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, mając na celu wyłącznie ich dobro i okazując im należny szacunek”
– a [***] niech sobie radzą, idę na L4 – rzeczywistość.