Przed Sądem Okręgowym w Lublinie zapadł wyrok w sprawie Mateusza Ch., oskarżonego o zabójstwo partnera swojej matki. Chodzi o zdarzenie, jakie miało miejsce w nocy z 2 na 3 listopada 2024 roku w Kozubszczyźnie w gminie Konopnica.
W niedzielne przedpołudnie, w pobliżu stawu zlokalizowanego przy obwodnicy Lublina, jeden z mieszkańców zauważył leżącego zakrwawionego mężczyznę. Nie wykazywał on oznak życia. O wszystkim natychmiast zaalarmował policję. Wszystko wskazywało bowiem na to, że doszło tam do zbrodni.
Już wstępne oględziny wykazały, że 42-latek nie zginął śmiercią naturalną. Na jego ciele odkryto rany kłute, najprawdopodobniej zadane nożem. Teren został zabezpieczony, a technicy przystąpili do zabezpieczania śladów. Jednocześnie kryminalni zaczęli ustalać okoliczności zdarzenia.
Bardzo szybko natrafili też na trop podejrzanych. Okazało się bowiem, że w sprawę zamieszani są matka z synem. Jak wynika z akt śledztwa, mieszkający w Radawcu Dużym Mateusz Ch. wieczorem wrócił do domu. W tym czasie jego 49-letnia matka szykowała się do wyjścia. Kiedy zapytał, gdzie się wybiera, usłyszał, że jedzie zatankować samochód.
Mężczyzna poszedł spać, jednak przebudził się około pierwszej w nocy. Kiedy zorientował się, że matka nie wróciła, postanowił do niej zadzwonić. Ta wyjaśniła mu, że jest na cmentarzu i niedługo wróci. Nie uwierzył w jej słowa. Podejrzewał, że znów spotkała się z jego byłym już kolegą Grzegorzem G.
Obaj znali się od lat i przez dłuższy czas nawet się przyjaźnili. Kiedy jednak 30-latek dowiedział się, że Grzegorz G. zaczął spotykać się z jego matką, relacje uległy znacznemu pogorszeniu. Był przeciwny temu związkowi i nalegał, aby obie strony go zakończyły.
Dlatego też Mateusz Ch. zaczął sprawdzać okolicę. Kiedy nie udało mu się odnaleźć matki, udał się do Kozubszczyzny, do domu Grzegorza G. Zanim tam dotarł, zauważył stojące na uboczu auto kobiety. Od razu domyślił się, w jakim celu ona tam pojechała. Miejsce to upodobały sobie bowiem pary szukające chwili intymności.
Z ustaleń śledczych wynika, że 30-latek podszedł do auta, po czym otworzył drzwi. Wówczas zastał swoją matkę z Grzegorzem G. Siedzenie było rozłożone. Bez słowa zaczął okładać leżącego w środku mężczyznę po głowie. W pewnym momencie dostrzegł leżący w pojeździe nóż. Chwycił go i zadał nim ofierze kilka ciosów.
– Grzesiek wtedy wypchnął mnie z samochodu, następnie wyszedł i zaczął się oddalać, nic nie mówiąc. Pamiętam, że mnie kopnął, więc odpowiedziałem kolejnymi ciosami. Po nich Grzesiek zaczął mdleć. Położyłem więc go obok auta i wtedy zobaczyłem, że jest on cały we krwi – wyjaśniał podczas składania zeznań 29-latek.
Wtedy Mateusz Ch. zawołał swoją matkę i oboje pojechali do domu. Po drodze, w pobliskim lesie, wyrzucili zakrwawione ubrania oraz nóż. Rano mężczyzna umył samochód, starając się usunąć ślady krwi. Spalił też swoje ubrania. Po południu pojechał spotkać się z kolegami, z którymi pił alkohol. Wtedy został zatrzymany.
Proces Mateusza Ch. rozpoczął się we wrześniu ubiegłego roku. Z uwagi na to, że mężczyzna od początku przyznawał się do popełnienia czynu, postępowanie nie trwało długo. Podczas mowy końcowej prokurator wnioskował o wymierzenie kary 20 lat pozbawienia wolności, obrońca zaś wskazywał, że wystarczy 10 lat. Bliscy zamordowanego 42-latka, występujący jako oskarżyciele posiłkowi, zażądali dożywocia.
Sędzia wskazał, że wina 30-latka nie pozostawia żadnych wątpliwości. Uznał go za winnego dokonania zarówno zabójstwa, jak i znęcania się nad matką, co wyszło na jaw podczas śledztwa. Podkreślił, że oskarżony, zadając tyle ciosów nożem w newralgiczne miejsca, działał z bezpośrednim zamiarem pozbawienia życia.
Tym samym skazał Mateusza Ch. na karę 16 lat pozbawienia wolności. Do tego dochodzi obowiązek zapłaty nawiązki w wysokości po 100 tysięcy złotych dla matki i brata ofiary. Jako okoliczności łagodzące wskazano fakt, że mężczyzna nie wchodził wcześniej w konflikt z prawem, po dokonaniu zabójstwa wyraził skruchę oraz przeprosił bliskich zamordowanego. Wyrok jest nieprawomocny.
21 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A matka nic nie dostała? Z dzieckiem się na ruch… umawiać. Kto to widział, miłość znalazła, a później kochasia jak worek ziemniaków wyrzuciła
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
„moze” koniecznie chciałeś pochwalić się brakiem rozumu?
Kobieta – 49 lat.
Partner – 42 lata.
A ty piszesz, że „z dzieckiem się na ruch… umawiać”.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Zeznała że syn się nad nią znęcał, więc pewnie obrona poszła po linii, że ją zastraszył
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A zbezczeszczenie zwłok?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
49 letnia matka i 30 letni syn. Wszystko po katolicku i na bank planowane z wieloletnim wyprzedzeniem za zgodą proboszcza i Watykanu. Na 500 czy 800 plus się niestety nie załapali. 😆
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Do (Gorąca mamuśka w twojej Kozubszczyźnie) zrobiłeś jakieś matematyczne wyliczenia i się teraz chwalisz, że potrafisz liczyć.
Ale co to ma wspólnego z określeniem „po katolicku”?
Wiesz chociaż w jakim wieku kobieta może zawrzeć katolicki ślub małżeński bez dodatkowej zgody sądu?
Jak widać nie wiesz!
Ale pajacować potrafisz 🙂