Brutalnie pobił żonę i zostawił ją na mrozie na pewną śmierć. Sąd uznał, że nie ma mowy o zabójstwie
17:18 02-10-2026 | Autor: redakcja
W piątek, 2 października, przed Sądem Okręgowym w Lublinie zapadł wyrok w sprawie Michała M., oskarżonego o zabójstwo swojej małżonki. Chodzi o głośne zdarzenie, do którego doszło na początku lutego ubiegłego roku w Trzydniku Dużym w powiecie kraśnickim. Wówczas na telefon alarmowy zadzwonił mężczyzna, który powiedział, że jego żona wymaga pomocy medycznej.
Przybyli na miejsce ratownicy zastali nieprzytomną, znajdującą się w krytycznym stanie 39-latkę. Od razu zorientowali się, że została pobita. Dlatego o wszystkim zaalarmowali policję. Kobietę przetransportowano śmigłowcem LPR do szpitala, jednak pomimo starań lekarzy jej życia nie udało się uratować.
Sprawą zajęła się prokuratura. Jak ustalili śledczy, dzień wcześniej Michał M. wraz z żoną Pauliną udali się na przyjęcie do rodziców partnera ich córki. Tam wspólnie spożywali spore ilości alkoholu. Około godz. 20:30 wrócili do domu. Oboje byli mocno pijani, przy czym kobieta miała problem z utrzymaniem równowagi.
Już przed domem między małżonkami wywiązała się kłótnia. Nie mogli dostać się do domu, gdyż 49-latek zawieruszył gdzieś klucz do drzwi. Zaczął wyzywać swoją żonę, że ta upiła się na przyjęciu. Ta wówczas odpowiedziała, uderzając go w twarz. Z ustaleń prokuratury wynika, iż był to „punkt zapalny”.
Michał M. popchnął z dużą siłą Paulinę, w wyniku czego upadła, uderzając głową o drzwi i ścianę. Następnie zaczął ją bić po całym ciele, korzystając też z nieustalonego narzędzia. Widząc, że kobieta się nie rusza, zostawił ją leżącą przed drzwiami i poszedł spać do mieszkającej po sąsiedzku ciotki. Tymczasem temperatura wynosiła kilka stopni poniżej zera.
W środku nocy przebudził się i wyszedł sprawdzić, co z żoną. Ta leżała w tym samym miejscu. Wtedy postanowił dostać się do domu, wyważając drzwi. Wciągnął też nieprzytomną żonę do środka, przykrył kocem i udał się dalej spać. Dopiero rano, widząc, iż małżonka dalej jest nieprzytomna, zdecydował się na wezwanie pogotowia ratunkowego.
Jak się okazało, 39-latka miała szereg ran tłuczonych głowy i krwiaków, a także złamane kości czaszki. Przyczyną śmierci były zaś obrażenia układu nerwowego połączone z oddziaływaniem niskiej temperatury. W momencie zabierania kobiety do szpitala temperatura jej ciała wynosiła zaledwie 24,5 st. C.
Podczas przesłuchania 49-latek zapewniał, że nie zdawał sobie sprawy z poważnego stanu swojej żony. Sądził, iż jest pijana do nieprzytomności, a urazy głowy uznał za niegroźne. W przeszłości bowiem miała ona nie raz po pijanemu przewrócić się i potłuc.
Na koniec postępowania sędzia postanowił zmienić kwalifikację czynu. Jak zaznaczył, oskarżony podczas procesu wykazywał skruchę, a także wziął odpowiedzialność za to, co się wydarzyło. Dlatego uznał, że należy przyjąć, iż Michał M. nie chciał śmierci swojej żony. Tym samym uznał go za winnego, ale nie zabójstwa, lecz spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego następstwem był zgon kobiety.
Mężczyzna odpowiadał również za posiadanie aparatury do nielegalnego wytwarzania alkoholu. Na sprzęt do pędzenia bimbru natrafili policjanci w trakcie prowadzonych czynności po śmierci kobiety. W tym przypadku nie było żadnych wątpliwości co do czynu. 49-latek został skazany na łączną karę 6 lat i 1 miesiąca pozbawienia wolności.
Wyrok jest nieprawomocny.

fot. policja