690 680 960

Czy ocaleje prywatne popiersie narodowego bohatera na Sławinku? Pan Marian i jego „Emilka” (zdjęcia)

Takie miejsce z prywatną rzeźbą w formie popiersia, a do tego jeszcze usytuowanego na terenie miejskim, jest chyba tylko jedno w Lublinie. A znajduje się przy sławinkowskiej ul. Emilii Plater.

Pan Marian Choina, dziś już nieżyjący pomysłodawca i fundator popiersia, zmarł 2,5 roku temu. Jego grób znajduje się na cmentarzu przy ul. Unickiej. Na swój oryginalny pomysł wpadł w połowie lat 80. ubiegłego stulecia, gdy mieszkał jeszcze u zbiegu dawnej ul. Snopkowskiej i ul. Północnej. Plan zabudowy przestrzennej miasta przewidywał usytuowanie właśnie w tym miejscu obecnego wiaduktu Poniatowskiego z jego rozjazdami, czyli al. Mieczysława Smorawińskiego nad al. Solidarności. Rodzina państwa Choinów miała przenieść się niedaleko, bo na Sławinek. Gdy pan Marian dowiedział się, że zamieszka przy ul. Emilii Plater, wtedy wiedział już, co zrobi i w jaki sposób uczci patronkę swej nowej ulicy.

Trwała budowa jego nowego domu, podobnie jak i na wielu okolicznych posesjach. Pan Marian proponował innym mieszkańcom wspólne wystąpienie do władz miasta z inicjatywą zmierzającą do ufundowania pomnika bohaterki. Ale jakoś nie wyszło. Sąsiedzi wprawdzie nie oprotestowali tego pomysłu, ale też i nie chcieli wziąć udziału w inicjatywie społecznej.

– „Emilka” – to bohaterka narodowa – pieszczotliwie mówił o patronce ulicy Marian Choina. –  Moje pokolenie miało dobre lekcje historii zarówno w szkole, jak i na co dzień. Teraz jest już coraz gorzej ze znajomością przez młodych ludzi dziejów naszego kraju. Młodzież ma w szkole coraz mniej lekcji historii i gdy, stojąc przed domem, widzę zatrzymujących się przy mojej „Emilce” przychodniów, muszę im niejednokrotnie wyjaśniać, kim była ta bohaterka powstania listopadowego. Jest to trochę przykre – taka chluba naszego narodu, a pamięć o niej zanika…

Gdy ok. 30 lat temu Marian Choina nie znalazł wśród nowych sąsiadów współwykonawców własnego zamysłu postawienia pomnika „dziewicy-bohaterowi” – kobiecie, która wsławiła się swymi czynami powstańczymi, postanowił działać indywidualnie. Choć nie do końca rozumiał odmowę innych mieszkańców ulicy, to jednak uszanował ich decyzję. Znajomy poinformował go, iż pewien ludowy artysta z Opola Lubelskiego jest gotów za pół darmo wykonać odlew popiersia Emilii Plater. Panowie spotkali się, artysta otrzymał od lublinianina zdjęcia polskiej Joanny d’Arc, a tamten wykonał już resztę. Nawet pomalował popiersie. Wprawdzie tylko olejną farbą, ale efekt został osiągnięty. W charakterze cokołu wykorzystana został zwykła rura kanalizacyjna, która pozostała z budowy.

I w ten sposób niewielkie popiersie polskiej Dziewicy Orleańskiej stanęło na trawniku przy ul. Emilii Plater, tuż przed domem Mariana Choiny.

Dzięki zapałowi tego nieżyjącego już mieszkańca Sławinka wielu okolicznych mieszkańców i gości tej kameralnej uliczki przypomina sobie niezwykle barwne losy kobiety-kawalerzysty, która w wieku 24 lat na wieść o wybuchu powstania listopadowego natychmiast przystąpiła do czynu. Skróciła swe długie włosy, zrzuciła suknię, a nałożyła męskie ubranie. I ze sztyletem za pasem oraz z pistoletami w rękach ruszyła, aby walczyć z rosyjskim zaborcą. Sformowała oddział partyzancki w liczbie 280 strzelców, kilkuset kosynierów i 60 kawalerzystów. Stanęła na ich czele i w randze kapitana odnosiła liczne sukcesy. Niestety trudy takiego życia okazały się zbyt uciążliwe dla młodej 25-letniej kobiety, która rok później zmarła. Pochowano ją w Kopciowie na ziemi litewskiej, tuż przy obecnej polskiej granicy.

To o niej, honorowo nadając jej wysoką rangę wojskową, pisał Adam Mickiewicz w wierszu „Śmierć pułkownika”:

Lecz ten wódz, choć w żołnierskiej odzieży,

Jakie piękne dziewicze ma lica?

Jaką pierś? – Ach, to była dziewica,

To Litwinka, dziewica-bohater,

Wódz Powstańców – Emilija Plater!

Lubelski postument Emilii Plater od samego początku swego istnienia budzi zaciekawienie, wywołuje sympatię zarówno mieszkańców, jak i przechodniów. Stanowi on charakterystyczny punkt okolicy, jest świetnie rozpoznawalny. A pan Marian był dumny, iż w ten skromny sposób pomagał dzieciom i młodzieży w zapamiętywaniu chlubnych stronic narodowej przeszłości.

Pomysłodawca i fundator tego niewielkiego postumentu dbał o swą „Emilkę”, czyścił ją, odmalowywał, utrzymywał zawsze w nienagannym stanie. Dziś, gdy go zabrakło, nikt nie kontynuuje jego starań, nikt z sąsiadów nie dba o stan techniczny tego prywatnego popiersia zdobiącego ulicę, stanowiącego jej niezwykle charakterystyczny wyznacznik. Może inicjatywa radnych pomogłaby w tej sprawie?

Dziś już nie ma w Lublinie placówki oświatowej, której patronką byłaby ta narodowa bohaterka. Jeszcze niedawno funkcjonowała Szkoła Podstawowa nr 35 im. Emilii Plater przy ul. Wajdeloty 12, ale została zlikwidowana i obecnie zlokalizowane jest w tymże budynku XXX LO im. Księdza Jana Twardowskiego. Pewne tradycje związane z kobietą-kawalerzystą posiada również IV LO im. Stefanii Sempołowskiej, kontynuujące historię przedwojennego Prywatnego Żeńskiego Gimnazjum Wacławy Arciszowej. Do dziś w IV LO aktywna jest bowiem Drużyna Harcerska podtrzymująca tradycje działającej w owej szkole od 1913 roku I Żeńskiej Drużyny im. Emilii Plater.

Czy o lubelski postument Emilii Plater, narodowej bohaterki, ktoś się zatroszczy? Czy zniknie on z panoramy Sławinka?

(fot. tekst Leszek Mikrut)

6 komentarzy

  1. Apostazy Pierdółko Pierwszy (i ostatni)

    Skoro wieszcz informuje że to Litwinka, to niech sie tym zajmują Litwini, a nie Miasto Inspiracji (dawniej: Lublin).

  2. Sławne miejsce na Sławinku to było ale na generała Zajączka 🤪 stara gwardia pamięta 🤪

  3. I znowu bardzo mądry wpis pierdółki-brawo.

Kursy walut

  • USD 4.3833zł 2.11%
  • GBP 5.2764zł 0.37%
  • EUR 4.7195zł 0.59%
  • CHF 4.7458zł 0.93%

Polub nas