Sporo kontrowersji wzbudziły informacje na temat żołnierza, który w Nowy Rok w Mielniku ostrzelał po pijanemu cywilny samochód. Pojazdem podróżował ojciec z córką. To bulwersujące zdarzenie nie powinno się wydarzyć i znacząco wpłynęło na postrzeganie mundurowych pełniących służbę na granicy. Po naszej wczorajszej publikacji skontaktowali się z nami żołnierze, który od dwóch lat co pewien czas stacjonują przy polsko-białoruskiej granicy w celu ochrony jej przed napływem nielegalnych migrantów.
Wyjaśniają, że postanowili zabrać w tej sprawie głos, gdyż jak wskazują, społeczeństwo w większości nie ma pojęcia na temat tego, co się dzieje na granicy. O ile pracę policjantów czy strażaków każdy może obserwować na co dzień, tak żołnierzy czy straży granicznej już nie. I z tego powodu pojawiają się liczne niedomówienia czy kontrowersyjne teorie krążące w sieci.
– Chciałbym zacząć od tego, że zarówno ja, jak też wszyscy moi koledzy i koleżanki, którzy służą na „pasku” (tak wśród mundurowych określana jest granica) stanowczo potępiamy zachowanie zatrzymanego żołnierza. To co zrobił było niedopuszczalne i nikt z pewnością nie będzie go bronił. Jednak chyba wszyscy z nas zdają sobie sprawę, co do tego doprowadziło. Co ważne, nie jest on pierwszy, któremu siadła psycha, jednak poprzednie przypadki nie miały aż tak drastycznego wymiaru – mówi nasz rozmówca.
Żołnierze wyjaśniają, że służbę na granicy można niejako porównać do wojny. Najbardziej narażeni są ci, którzy prowadzą patrol pieszy. Napięcie jest wówczas ogromne. Trzeba mieć oczy dookoła głowy, gdyż nie wiadomo kiedy i z której strony nastąpi atak. A „przybysze” wykorzystują do tego celu szereg niebezpiecznych przedmiotów, które naprawdę mogą zrobić krzywdę. Wymieniono tu kamienie, metalowe kulki które lecą z bardzo dużą siłą po wystrzeleniu z procy, dzidy, były też ataki nożem.
– Kiedy policjant czy ratownik medyczny zostanie zaatakowany podczas służby trąbią o tym media w całym kraju. O nas nie mówi nikt. Owszem, jak w czerwcu zginął raniony nożem Mateusz, było o tym głośno. Ale żaden z rzeczników jakoś nie powie, że co kilka dni ktoś tu na pasku odnosi mniejsze czy większe obrażenia. W tym roku rannych na skutek ataków zostało z pewnością ponad 50 żołnierzy. A słyszałem też o poszkodowanych policjantach czy strażnikach granicznych. Atakują nas jak tylko mogą, na szczęście jeszcze do nas nie strzelają – dodaje jeden z żołnierzy.
Żołnierze wyjaśniają, że wielu osobom wydaje się, że w trakcie służby leży się w ciepłym pomieszczeniu i czeka na alarm. A tymczasem są to ciężkie warunki terenowe. Wielu z nich wskazuje, iż nawet na poligonie nie mieli takiej przeprawy, jak na granicy. Część odcinków jest niezwykle trudnych, znajdują się tam bagna czy liczne błotniste tereny, przez które trzeba się przedzierać. I to niezależnie od temperatury czy warunków atmosferycznych.
– Tak czytam teraz, że „służba w wojsku to bajka, jest dobre wynagrodzenie i wczesna emerytura„, czy też że „Podlasie byłoby dużo bezpieczniejsze, gdyby tych żołnierzy w ogóle tam nie było” to po prostu człowieka szlag trafia. Czasami po prostu tłumaczymy sobie, że tego typu komentarze są autorstwa osób niepełnosprawnych intelektualnie. Gdyż jak logicznie myśląca osoba może coś takiego napisać. Jednak trzeba powiedzieć sobie jasno. Gdyby taki jeden z drugim w przypadku wystąpienia konfliktu zbrojnego musiał wziąć w ręce karabin, to zes…ał by się w spodnie jeszcze w jednostce. Jeżeli oczywiście wcześniej nie uciekłby porzucając swoją ojczyznę na pastwę losu. Takie to chojraki – kontynuuje żołnierz.
Właśnie tego typu sytuacje służący na granicy wskazują jako kolejny bardzo dużym problem. Gdyż oprócz ataków ze strony uchodźców, na co dzień są atakowani przez… swoich rodaków. Dotyka do szczególnie młodych, niedoświadczonych żołnierzy. Chodzi zarówno o komentarze pojawiające się w przestrzeni publicznej pod adresem żołnierzy, jak też ataki ze strony „aktywistów”. W tym przypadku w ich kierunku rzucane są nie tylko liczne wyzwiska, lecz były nawet przypadki słoików z fekaliami co stanowi niemałe upokorzenie. Do tego dochodzi nieustanna presja ze strony dowódców, aby po broń sięgać w ostateczności. Nie wszyscy są w stanie poradzić w tak stresujących sytuacjach.
I tu pojawia się temat alkoholu. Nasi rozmówcy nie ukrywają, że różnego rodzaju trunki towarzyszą w służbie od początku działań na granicy. Zaznaczają jednak, że nie jest to zjawisko masowe. Początkowo występowało często, teraz z uwagi na liczne kontrole, piją już nieliczni. Jednak nie dla przyjemności, lecz ma to być forma walki ze stresem.
– Pięknie to wszystko wygląda, jak wszyscy wokół mówią, że mamy do dyspozycji psychologów, do których w każdej chwili możemy się udać. I społeczeństwo to łyka. Jednak w służbie jest już zupełnie inaczej. Grafik ustalony, posterunki wyznaczone i wyobraźcie sobie kiedy jeden z drugim wyskoczą z tekstem, że chcą do psychologa. Dowódca się wk…ia, bo trzeba znaleźć zastępstwo, koledzy się wk…ją, bo mieli mieć wolne a są ściągani na „pasek”. A potem wszyscy na ciebie krzywo patrzą, że psycholog to ściema aby wymigać się od patrolu. I kto w takiej sytuacji będzie o to wnioskował. A najbardziej wk…ia to, że nam non stop każdy patrzy na ręce, a migranci robią co chcą i są bezkarni – mówi.
„Starzy” służbą żołnierze, którzy na granicy bywają regularnie, najczęściej są już uodpornieni na występujące tu sytuacje i mało co potrafi nimi wstrząsnąć. Jednak panująca tam codzienność często stanowi spory wstrząs dla tych, co niedawno założyli mundur i na „pasek” przyjechali po raz pierwszy.
– Oni często są w szoku, nie mogą się zaadaptować do tej sytuacji. Służba w tym miejscu jest wyczerpująca nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie. Nieustanny stres, zmęczenie, wyczerpanie czy też niejednokrotnie brak odpowiednich warunków do odpoczynku. Są to wyzwania, jakich dotąd nie znali. Do tego rozłąka z rodziną. Więc co tu się dziwić, że niektórym psychika siada. Ale o tym głośno się nie mówi – wskazuje nasz rozmówca.
Dowiedzieliśmy się jednocześnie, że są też plusy służby w rejonie granicy polsko-białoruskiej. A mowa tu o wyżywieniu, na które raczej nikt nie narzeka. Logistycy dbają bowiem, aby nikt nie chodził głodny a potrawy były zróżnicowane a porcje duże. Choć wiele osób wskazuje, iż woleli by siedzieć w domu o suchym chlebie i wodzie, niż spędzać noce w chłodzie i błocie wypatrując, czy nikt nielegalnie nie wchodzi akurat doi naszego kraju.
46 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Skończyło się pierdzenie w prześcieradło i służba od 7 do 15 w tym udawanie jakiejś musztry i zamiatanie placu manewrowego.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
kogo oni biorą do tego wojska ?
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Każdego kto się nawinie. Tak jak do policji.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Wysłać na granicę nasza gwiazdę europoslicę Wcisło. Swoim wrzaskiem zagada wszystkich nielegalnych uchodźców.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ochojską,Kurdej Szatan ,Szczerbę i innych madrych inaczej..!!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Raczej prawdziwych patrJotów z pisu😅
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jak czytam te komentarze samych komandosów jacy to teraz są żołnierze i jakie to kiedyś wojsko było to aż brak mi słów. Jedyne co potraficie pisać to wiosna 94 czy inna fala która była zwykłą błazenadą. Rok czy dwa tego wojska, drogie wojaki to nic w porównaniu do kilkuletniej służby obecnej. Najlepiej komentować z ciepłego łóżeczka a sami robicie jeżdżąc pewnie ciężarówką czy innym busem bądź na budowie. Kwestia migrantów każdy wie i zna temat ale kwestia AKTYWISTÓW kto te zwierzęta tam w ogóle wpuszcza? Czy policja nie może wspierać bądź straż graniczna którą wojsko wspiera a w rzeczywistości WP odwala większość roboty a oni wykorzystują urlopy i mają luz, nie wspomnę o setce strażników na macierzyńskim gdzie większość mężczyzn wcześniej się nie dostawało do służby a kobiety były brane które widać że sobie nie poradzą chyba że wyglądem. Aktywiści powinni mieć nakładane kary czy areszty tymczasowe za utrudnianie czynności. Ale no jak widzimy, polskie służby nie interesują strajki aktywistów i uprzykrzanie życia funkcjonariuszom. W artykule zapomnieliście wspomnieć o licznych kontrolach, żołnierz zamiast nasłuchiwać uchodźców musi być czujny także z tyłu na przyjazd osób kontrolujących codziennie 🙂
Ps. Komandosi z komentarzy, jeśli narzekacie tak na wojsko to przyjedźcie na pasek, spróbujcie wesprzeć cywilnie tą sytuację. Obstawiam że tak szybko byście uciekali za niemiecką granicę jak ci uchodźcy po stronie białoruskiej
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ot wymyślił…
Tępy żołdak, nachlany strzela do cywilnego samochodu!
Tu każdy ma prawo się wypowiedzieć i nie musi się znać, sytucja jest tak patologiczna, że nawet cygan sprzedający patelnie może napisać, że wojsko to kpina!
I stulcie pysk szeregowy!
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ale też nikt nie mówi o… Od 400 do 1200 zł dniówki… Tego już nie ma…
Ani szkoda ani żal.. Sami się pisaliście..
A że alkohol wam dominuje… No cóż.. Takie macie szefostwo