Do wypadku doszło we wtorek około godziny 20 na drodze ekspresowej S17 Lublin – Warszawa. Na odcinku Lublin – Kurów, na wysokości Bogucina zderzyły się dwa samochody osobowe: fiat i toyota. Na miejscu interweniowała straż pożarna, zespół ratownictwa medycznego oraz policja.
Jak nas poinformowano, na poboczu pracowała ekipa pomocy drogowej, która zabierała na lawetę uszkodzone auto. Teren zabezpieczali policjanci i służba drogowa. Zablokowany był prawy pas jezdni. Kierowcom dawano znaki, aby zjeżdżali na lewy pas jezdni.
Przez kilkanaście minut wszystko szło sprawnie, dopóki nie nadjechała kierująca Fiatem Seicento kobieta. Na widok funkcjonariusza, dającego znaki do zjazdu na lewy pas jezdni stwierdziła, że chce on zatrzymać ją do kontroli. Zaczęła gwałtowanie hamować i zatrzymała się na środku drogi.
Poruszający się za fiatem kierowca toyoty, zaskoczony manewrem kobiety, nie zdołał zahamować i z impetem uderzył w fiata. W zdarzeniu poszkodowana została jedna osoba. Kierującą fiatem 50-latkę przetransportowano do szpitala.
Na miejscu pracują policjanci, którzy ustalają szczegółowe okoliczności wypadku. Całkowicie zablokowany jest przejazd w kierunku Warszawy. Pojazdy kierowane są objazdem przez węzeł Jastków, drogą krajową nr 12 do węzła Nałęczów. Utrudnienia mogą potrwać kilka godzin.
(fot. lublin112, OSP Garbów)
2018-06-26 20:41:03
35 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Moderator nie zmieniaj tego co piszę ….. zablokuj moj wpis w całości jak ci sie nie podoba ….
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
???
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ekspresówki jak widać nie dla każdego …. pisać że to kobieta za kółkiem jest krzywdzące bo znam wiele Pań świetnie jeżdżących …. To po prostu [..] …. mam nadzieję że zakwalifikują ją jako jedynego sprawcę wypadku .
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Kierującej to można zarzucić nieuzasadnione hamowanie i stworzenie zagrożenia w ruchu drogowym, ale to kierowca Toyoty jest winien. Jakby zachował większy odstęp nic by się nie stało.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Chyba sobie kpisz człowieku. Co za bezmozgim yeti trzeba być by na ekspresowce gdzie samochody jeżdżą z dużą prędkością, nagle zahamować. Ewidentnie wina kobiety. Owszem wine za brak zachowania odległości ponosi kierowca który wjedzie w tyłek ale nie w tej sytuacji. Pani z seicento kompletnie postradała zmysły wykonujac tak niebezpieczny nie tylko dla niej ale dla kierowcy toyoty manewr.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
jeżeli rzeczywiście tak myślisz to raczej słabo myśląca jesteś Ty. Fakt, kierująca nie zachowała się prawidłowo, ale winnym kolizji jest tylko i wyłącznie kierowca toyoty który staranował pojazd poprzedzający. Gdyby zastosował się do przepisów i zachował odpowiednia odległość oraz zapewne prędkość, nie zapominając o zasadzie ograniczonego zaufania to do kolizji by nie doszło. W tym przypadku raczej na pewno obydwoje zostaną ukarani mandatami jako współwinni, jednak to kierowca toyoty w większym stopniu przyczynił się do zdarzenia. W tego typu przypadkach zawsze jest winny ten kto wjechał w tył pojazdu poprzedzającego, no chyba że kierowca tego pierwszego był nietrzeźwy, bo to zmienia klasyfikację czynu czy też wykroczenia. Podobnie jest w przypadku tzw. zielonej strzałki, masz obowiązek zatrzymać się przed sygnalizatorem bez względu na to czy ktoś jest na przejściu czy też nie, i czy po drodze poprzecznej ktoś jedzie czy też nie ma nikogo. W razie patrolu policji zostaniesz zawsze ukarana mandatem za to wykroczenie, bez względu na to co o tym myślisz. Odsyłam do kodeksu drogowego.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Zgadzam się z @noddam a gadanie że nie zachował odległości to brednie… kobieta miała szczęście że to była toyota a nie Scania czy Iveco z kilkoma tonami na naczepie jadąca przepisowo … manewr który kierująca wykonała jest sam w sobie złamaniem kilku przepisów RD więc nie spinajcie się na kierowce toyoty że nie jechał 0,5km za panią by mógł spokojnie zahamować.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Jedziesz 120 km/h, przed tobą jedzie inne auto, również 120km/h. Zachowujesz prawidłową odległość jaką jest 60m dystansu między autami. Pojazd przed tobą wykonuje nagły manewr awaryjnego hamowania. W ciągu 6 sekund zatrzymuje się niemal do zera. Odejmij od tego czas reakcji i zastanów się czy jesteś w stanie zatrzymać się w takiej sytuacji.
Wg. kalkulatora drogi hamowania potrzeba 73,9m by wyhamować przy takiej prędkości – zakładając, że droga była płaska, a kierowca zareagował niemal natychmiastowo.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Bzdury…
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
To teraz sobie wyobraź hamowanie przed zwierzęciem które wtargnelo na jezdnię (np loś). Także będzie wina hamującego? Tu pewnie zrobią współwine.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Zwierze na ekspresówce xD Od tego są te kilometrowe siatki i płoty by zwierzęta nie stwarzały zagrożenia. łosiu..
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ale żadnego zwierzęcia nie było. Tylko babsko które już pewnie na oczy nie widzi.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
No i się potwierdza to co zawsze powtarzałem, że drogi ekspresowe już są tylko co niektórzy kierowcy nie umieją po nich jeździć.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Co za tępa p…a. Powinni jej dożywotnio zabrać prawko,skoro nie zna elementarnych zasad bezpieczeństwa
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
???
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Ta Pani mam nadzieje nie posiada już prawa jazdy