W trakcie prac związanych z termomodernizacją jednego z budynków wielorodzinnych przy ul. Wajdeloty w Lublinie natrafiono na hasło: „Solidarność Żyje”. Naniesiono je na ścianę za pomocą czerwonej farby. O wszystkim powiadomiony został lubelski oddział Instytutu Pamięci Narodowej.
Tego typu odkrycia, pochodzące z czasów stanu wojennego za każdym razem budzą spore zainteresowanie, gdyż należą one do rzadkości. Solidarnościowe napisy stanowiły bowiem symbol protestu skierowanego przeciwko totalitarnej władzy komunistycznej. Większość z nich, zaraz po namalowaniu, było niszczonych przez ówczesne służby bezpieczeństwa. Autorów zaś wtrącano nawet na kilka lat do więzienia.
Jak wskazują historycy, po wprowadzeniu stanu wojennego prawa obywateli zostały mocno ograniczone. Władze mogły też stosować na szeroką skalę działania represyjne. Wprowadzono zakaz strajków, akcji protestacyjnych i zgromadzeń publicznych, zawieszona została działalność NSZZ „Solidarność”, innych związków zawodowych i organizacji społecznych.
Nie brakowało jednak osób, które nie godziły się z postanowieniami stanu wojennego i prowadziły „podziemną” działalność. Oprócz drukowania i kolportowania ulotek, odezw i gazetek, niszczone były oficjalne obwieszczenia PZPR, a niechęć do władzy wyrażano właśnie poprzez nanoszenie na murach symbolów kotwicy, czy też właśnie różnego rodzaju haseł. Wiele z nich, tak jak to na LSM-ie, odkrywanych jest dopiero po latach.
Z uwagi na bardzo dużą wartość historyczną, tego typu napisy są też często obejmowane ochroną konserwatorską. Obecnie lubelski oddział Instytutu Pamięci Narodowej podjął próby ustalenia autora bohaterskiego napisu o Solidarności. Każdy, kto ma wiedzę na ten temat, lub też zna okoliczności jego powstania, proszony jest o kontakt z lubelskim IPN-em.


(fot. IPN Lublin)
37 komentarzy
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Każda władza usuwa napisy, które są sprzeczne z jej interesami.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Coś nam to przypomina?