Przejdź do treści
sobota, 10 października 2026
Kontakt do redakcji: 690 680 960 [email protected]
Wiadomości z Lublina i regionu
Kontakt do redakcji 690 680 960 [email protected]

Kto jest winien wypadkom z udziałem pieszych? Jak niewiele trzeba żeby żyć (List od czytelnika)

Olbrzymia w ostatnim czasie liczba wypadków, w których poszkodowane zostają osoby piesze wywołuje wiele dyskusji na temat kto jest winien tym zdarzeniom. Kierowca czy pieszy? Nasz Czytelnik swoim listem chciałby wpłynąć na zachowanie użytkowników drogi.

Po raz kolejny piętnuje się kierowców za potrącenie całkowicie umywając od winy pieszych. Proszę spojrzeć na to ze strony prawa. Owszem pieszy ma pierwszeństwo będąc już na pasach. Pytanie za sto punktów – stoję na światłach, na skrzyżowaniu, zapala mi się zielone ruszam i widzę, że porusza się (cholera na czerwonym skoro ja mam zielone) rozpędzony tir… Co mam zrobić? wjechać na skrzyżowanie? Przecież mam pierwszeństwo! Nieprawda, hamuje i puszczam wariata! Przecież nawet w przepisach mamy, że na skrzyżowanie wjeżdżamy upewniając się, że pokonamy je bezpiecznie. To oczywiste jest dla nas kierowców. Można nawet się powoływać na jedną z podstawowych zasad ruchu drogowego – zasada ograniczonego zaufania! A przecież, pieszy jest też uczestnikiem ruchu drogowego.

Cały czas w mediach słyszymy o tym, że 5-10km mniej ratuje życie. Coś w tym jest jednakże gdzie są akcje, plakaty, spoty które nakazują pieszemu zachowanie szczególnej ostrożności. Ba nawet w przedszkolu uczą dzieciaczki, że przed przejściem – lewa – prawa – lewa, dopiero idziemy, na środku powinniśmy spojrzeć jeszcze w prawo! Właśnie to gubi naszych pieszych. Wszyscy jesteśmy ludźmi, możemy się na chwilę rozkojarzyć. Niestety jako kierowcy mamy dużo mniej czasu na reakcje niż taki pieszy. Najlepsze opony nie zatrzymają auta w miejscu, ale z kolei najtańsze tenisówki pozwolą w pół kroku się zatrzymać i uniknąć tragedii.

Tak wiele ostatnio wypadków potrąceń było przy bardzo niekorzystnych warunkach. Kto jeździ autem, wie jak ciężko jest coś dostrzec wieczorem w deszcz a na dodatek gdy z naprzeciwka jedzie auto z oślepiającymi lampami. Do tego ciemny strój? potrącenie gotowe. A przecież auto prościej zauważyć…bo jest oświetlone, słychać odgłos, silnika… ale halo musimy myśleć o tym, że wchodzimy na jezdnię – przepraszam na przejście – ale tędy też poruszają się pojazdy! może zdejmijmy kaptur, ściszmy muzykę na słuchawkach lub przestańmy bawić się telefonem!

Nie chcę by ktoś pomyślał, że moim zdaniem piesi są sami sobie winni. NIE lecz sami pracują na swój los, wtargnięcia to jedno, ale nawet gdy już jesteśmy w połowie i widzimy, że jedzie auto, przechodzimy dalej? Czy robimy z siebie męczennika i ofiarę walcząca o swoje prawa? Przecież ten za kółkiem może obejrzeć się w lusterko wsteczne, w bok, zerknąć na zegary bo właśnie mignęła mu rezerwa, choćby ziewnąć, wystarczy jechać i przepisowe 50 km/h ale jak ktoś wyjdzie na przejście w odległości paru metrów od nas nie mamy już czasu na reakcję, ułamek sekundy przekreśla wszystko, niestety. I powiedzcie mi Państwo kto w takiej sytuacji jest bardziej poszkodowany?

Kobieta, której jeszcze dobrych naście lat zostało? Babci, matce, żonie? Miała dla kogo żyć, to im teraz będzie najciężej. A kierujący tym autem? Wyskoczył z auta złapał się za głowę biegał i krzyczał! Miał rodzinę w tym aucie. Nie życzę nikomu. Do końca życia, tego widoku nie zapomni ani on, ani jego żona ani tym bardziej dziecko. Przecież nie zrobił tego celowo. Teraz czekają go ze dwa lata zanim sprawę sądy rozstrzygną, do tego czasu psychicznie będzie wykończony..

Drodzy Państwo zastanówmy się nad tym kto tak najbardziej ma większy wpływ na nasze bezpieczeństwo na drodze. Tylko kierowcy z innych aut? Czy również my sami?

Zastanówmy się nad tym wszyscy…

Kierowca i przechodzień.

A co Wy na ten temat sądzicie?

(fot. archiwum)
2015-01-28 08:00:24

76 komentarzy

  1. Kierowca
    Odpowiedz

    Jeżdzę codziennie po kilka razy przez miasteczko akademickie, koło biblioteki, sowińskiego, widoczność wieczorami jest bardzo utrudniona, duzo samochodów, deszcz. 1 pieszy na 100 przed wejściem na pasy spojrzy na boki. Pozostali idą jak deptakiem.

    1. optymista
      Odpowiedz

      To akurat święta racja, też jeżdżę tamtędy codziennie. W godzinach szczytu od głębokiej korek bo wielcy żacy przechodzą i nawet nie myślą się rozejrzeć, poczekać 5 sekund tylko idą wpatrzeni w te smartfony jak święte krowy. Ale co tu dużo gadać – „świat idealny, gdzie piesi są bezpieczni a kierowcy szczęśliwi i odstresowani”.

  2. Michał
    Odpowiedz

    Popieram na 100%, piesi u nas na drodze nie dbają o własne bezpieczeństwo. A za to co zaraz powiem zostanę pewnie zjedzony i wy-klikany przez hejterów. Ale kierowcy poprzez nieustąpienie pierwszeństwa pieszym, wyprzedzanie i omijanie dokładają swoje trzy grosze. Kierowca czasem jak jest wyżej napisane nie ma możliwości zauważyć pieszego. Ale ten biedny pieszy musi najczęściej stać przy przejściu na deszczu bo nikt nie chce się zatrzymać i go przepuścić. A nawet jak jeden się zatrzyma to reszta najchętniej by go strąbiła. Brak kultury również od strony kierowców szczególnie w godzinach szczytu.

    1. Pop
      Odpowiedz

      Nie ma u nas takich przepisów, że trzeba przepuścić pieszego i tu wcale nie chodzi o kulturę. Jest bardzo dużo wypadków, kiedy niespodziewanie jeden z kierowców nagle się zatrzyma ustępując pieszemu, a kierowca za nim się tego nie spodziewając – jak jest pusta ulica daleko przed nim, po prostu wjeżdża mu w tył. No i ten od kultury musi później biegać po ubezpieczycielach, policji, warsztatach i innych przez miesiąc jak nie dłużej…

      1. dex
        Odpowiedz

        Dokładnie!
        Gdyby nie to, że mam ten znienawidzony przez UE stary, nieodkręcany hak, pewnie miałbym przymusowe klepanie tyłu po takim przepuszczaniu pieszych.

  3. KUba
    Odpowiedz

    Nic dodać ,nic ująć . Miłego dnia dla wszystkich .

  4. ja
    Odpowiedz

    100% prawdy. Niestety, ostatnimi czasy wmawia się pieszym, że na przejściach są bezpieczni, przez co ludzie przestają myśleć, patrzeć i słuchać. Gdyby pieszy, przechodząc przez ulicę obserwował, co się dzieje na drodze a nie patrzył na drugi koniec ulicy, to myślę, że można byłoby uniknąć co najmniej połowy potrąceń. Nie twierdze też, że to piesi są sami sobie winni a kierowcy są „czyści”, ale zasada ograniczonego zaufania powinna obowiązywać wszystkich.

    1. xor
      Odpowiedz

      kto i gdzie wmawia pieszym ze są bezpieczni na przejściach? Bo jakoś się nie spotkałem? Tu bardziej chodzi o to, że teraz wszyscy sa tak „zaje**ście” obeznani w swoich prawach, że mądrzejszych nie ma. Wchodzi baran na przejście i czuje się szczególnie uprzywilejowany. Żeby skały srały, on ma pierwszeństwo. Kaptury, słuchawki itp swoją drogą. Prawie codziennie zdarza mi się że ktoś ładuje się przed maskę bo ma przejście, centralnie pod samochód, często się nie rozglądając. Gdybym nie zwalniał przy przejściach tak jak ustawa przewiduje, to juz nie jeden by się na masce przejechał. Piesi to jak rowerzyści – wydaje im się że mają jakieś szczególne prawa. Nic tylko niebieskie koguty na łby pozakładać i wszyscy z drogi, bo jaśnie państwo wkracza na ulicę.

      1. refleksja
        Odpowiedz

        „Gdybym nie zwalniał przy przejściach tak jak ustawa przewiduje…” – otóż to…

        1. xor
          Odpowiedz

          Chyba masz jakies proble ze zrozumieniem…

  5. Obserwator
    Odpowiedz

    Wszystko racja co napisano.Do tego jeszcze dochodzi „praca” policji która nawet nie wnika czy pieszy wtargnął czy się rozglądał itd.Oni już mają winnego i nie będą się wysilać by ustalić jak było naprawdę i kto łamiąc ustawę bezpośrednio przyczynił się do zdarzenia drogowego.

    1. xor
      Odpowiedz

      Prawda. Potrącenie na przejściu – z góry zakłada się że winny kierowca, bo powinien zachować szczególną ostrożność. Ale co w przypadku który był tu ostatnio opisany i okraszony filmem z kamerki samochodowej, kiedy jakiś koleś dosłownie wbiegł na przejście tuż przed samą maską? I kto tu byłby bardziej winny?

      1. sss
        Odpowiedz

        Na początku zeszłego roku był taki wypadek na ul. Zana gdzie młoda studentka przebiegała przez jezdnię. Samochód jechał lewym pasem ruchu. Niedawno umorzono postępowanie w tej sprawie z uwagi na winę tej studentki, która przebiegała przez jezdnię.

  6. człek
    Odpowiedz

    Bardzo dobrze człowiek pisze!

    1. sss
      Odpowiedz

      Droga sluzy do poruszania sie samochodem, to pieszy schodzac z chodnika wkracza na jego terytorium. Czy chcac pokonac rzeke, zatrzymuje sie jej bieg ???

      1. czasem kierowca, czasem pieszy
        Odpowiedz

        Doskonala analogia z ta rzeka, nie zatrzymujemy jej biegu tylko budujemy mosty, zeby zaden samochod na rzece nas nie potracil. Nie powinno byc przejsc dla pieszych tylko kladki, nad ulicami, jak mosty wiszace, a teraz jest jak jest i jest to wina pani minister Kopacz i Schetyny! nie zrobili nic, zeby zmienic obecna sytuacje,a od tego oni są, od tego są oni

      2. Bartosz
        Odpowiedz

        No nie bardzo, jest ruch pieszych który był pierwszy a samochody przcinaja drogi pieszym, jeżeli tak chcesz to rozpatrywac.

        1. Pop
          Odpowiedz

          Jest ruch kaczek chcących pokonać rzekę, jednak ta na złość nie chce się zatrzymać.

      3. ppp
        Odpowiedz

        Inaczej byś badał jak by ktoś z twoich bliskich został potrącony na pasach czego oczywiście nie życzę. Wina lezy po obu stronach trochę wyobrazni

Dodaj komentarz

Masz coś do dodania? Podziel się swoją opinią.

Dbaj o kulturę dyskusji. Publikując komentarz, akceptujesz regulamin komentarzy.

Z kraju

Lubelski biznes

Polityka

Społeczeństwo

Nauka i technologia

Nauka i technologie

Eksperci: zanim zapytasz AI, pomyśl sam

Sztuczna inteligencja zmienia sposób, w jaki zdobywamy wiedzę, podejmujemy decyzje i rozumiemy świat. Chatboty wyszukują informacje, piszą teksty, tworzą obrazy