Każdego dnia w naszym regionie dochodzi do kolizji i wypadków. Część z tych zdarzeń, szczególnie tych poważniejszych, powoduje utrudnienia w ruchu. Jeśli nie ma osób poszkodowanych, zazwyczaj dość szybko udaje się usunąć z jezdni uszkodzone pojazdy, a tym samym udrożnić ruch. Inaczej wygląda sytuacja, gdy są ranni. Wówczas konieczne jest przeprowadzenie dodatkowych czynności. Mowa tu o pomiarach, dokumentacji fotograficznej czy zabezpieczeniu śladów. Jest to bardzo ważne w kontekście późniejszego postępowania sądowego. Do zakończenia tych działań położenie pojazdów nie może być zmieniane.
Zablokowana droga oznacza dla kierowców konieczność korzystania z objazdów. Wydawałoby się, że każdy z nich, widząc przed sobą miejsce wypadku, powinien wiedzieć, jak się w takiej sytuacji zachować. Okazuje się jednak, że w ostatnim czasie coraz częściej dochodzi do sytuacji, w których niektórzy kierowcy dosłownie dostają przysłowiowego „małpiego rozumu”.
Stojący w poprzek drogi radiowóz, oznaczający zamknięty przejazd, omijają na wszelkie możliwe sposoby. Podobnie jest z pachołkami blokującymi przejazd. Nie tak dawno kierujący Dacią starszy mężczyzna wysiadł z auta, przesunął je nogą i wjechał na miejsce wypadku, próbując przecisnąć się między rozbitymi samochodami. Wyjaśniał, że nie zna innej drogi, którą mógłby ominąć zdarzenie.
Zazwyczaj w takich sytuacjach policjanci nie wyciągali poważniejszych konsekwencji. Kończyło się na zawróceniu pojazdu i pouczeniu kierowcy. Jednak wszystko ma swoje granice. Szczególnie gdy kierowcy niemal przejeżdżają funkcjonariuszom po stopach, jadą chodnikiem między pieszymi lub poruszają się pod prąd, stwarzając ogromne zagrożenie dla innych uczestników ruchu drogowego.
Tak było w piątek, 6 listopada, na ul. Nasutowskiej w Lublinie. Po południu, na skrzyżowaniu z ul. Kupiecką, zderzyły się dwa samochody osobowe: Audi i Volkswagen. W wyniku zdarzenia zablokowany został wjazd na parkingi pobliskiego centrum handlowego dla kierowców jadących od strony ul. Kwietniowej.
Większość osób zawracała i kierowała się w stronę pozostałych dróg dojazdowych. Jednak na niektórych stojący w poprzek jezdni radiowóz, blokujący przejazd, nie robił żadnego wrażenia. Kierowcy zaczęli go omijać i przejeżdżać między rozbitymi samochodami. Funkcjonariusze ustawili więc słupki, aby nie było już żadnych wątpliwości, że droga jest zamknięta.
To jednak niewiele zmieniło. Kierowcy zaczęli bowiem jeździć chodnikiem, pasem wzdłuż przejścia dla pieszych, a także przekraczać linię ciągłą i poruszać się pod prąd. W pewnym momencie niemal doszło do czołowego zderzenia. Wtedy policjanci powiedzieli: dosyć. Kierowców zatrzymywano i wyciągano wobec nich konsekwencje. W pewnym momencie ustawiła się kolejka osób oczekujących na mandat.
Tu warto zaznaczyć, że tego typu sytuacje tylko wydłużają czas prowadzonych na miejscu wypadku czynności. Tym samym utrudnienia w ruchu trwają dłużej.
3 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
„małpiego rozumu” to dostają strażacy razem z policjantami przy każdej kolizji w tym mieście.
Prawda jest taka, że zwykła przejeżdża 5 strażaków + 2 policjantów i co robią……stoją i CZEKAJA NA LAWETĘ ponad godzinę.
7 zdrowych chłopa nie przesunie rozbitego samochodu o 2 metry, żeby udrożnić ruch tylko stoją i śmieszkują dwie godziny a ludzie stoją w korku bo jeden pas zajęty przez RADIOWÓZ i WÓZ STRAŻACKI. Nieraz jeszcze przyjedzie karetka stanie w poprzek i stoi mimo, że poszkodowany sam o własnych siłach wsiadł do niej na badania.
Mam takie widoki z okna w pracy co kilka tygodni….stłuczka i pół miasta stoi w korku bo służby robią PROCEDURY.
W końcu układu pokarmowego mają płacących im pensję obywateli tylko własne 4 litery się liczą i aby się nie narobić.
Zaraz się odezwie jakiś „mundry” z mundurówki, że takie procedury.
Im nie wolno, oni nie od tego, i co jeszcze mają robić…….to jest właśnie „małpi rozum”
Ciężko się dziwić, że dziadek nie wytrzymał i wysiadł kopnął kawałek plastiku z jedni i pojechał.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
A to właśnie wina policjantów że w takich sytuacjach nie reagują. Kierowcy się przyzwyczajają do łamania prawa i do olewania policjantów.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
patologa uczestnicy zdarzenia