W sobotę po południu policjanci otrzymali zgłoszenie, że w rejonie stacji paliw przy wyjeździe z Michowa w przydrożnym rowie znajduje się rozbite bmw. Świadkowie poinformowali, że mężczyzna kierujący pojazdem wysiadł z niego, zabrał alkohol i poszedł w stronę miejscowości Michów.
Policjanci przystąpili do poszukiwań mężczyzny. W pewnym momencie zauważyli opisanego przez świadków mężczyznę, który na widok radiowozu zaczął uciekać. Mundurowi zatrzymali go na jednej z posesji. Jak się okazało był to 34-latek pochodzący z Tanzanii, ale mieszkający w Warszawie.
Mężczyzna tłumaczył policjantom, ze wypadł bmw z drogi, ponieważ przed pojazd wbiegła mu „antylopa”. Chciał uniknąć zderzenia, więc zjechał z drogi, a następnie uderzył w drzewo.
Badanie stanu trzeźwości wykazało prawie 2 promile alkoholu w organizmie 34-latka. Oprócz tego mężczyzna nie miał uprawnień do kierowania. Jak informują policjanci na swoim koncie ma już przestępstwa przeciwko mieniu i wolności seksualnej.
Za swoje czyny będzie odpowiadał przed sądem.
2018-05-21 09:36:18
(fot. Policja Lubartów)

43 komentarze
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
dobrze że nie słoń,a panu pewnie chodziło o sarnę,taka tutejsza antylopa,tyle ze z 2 promilami to mógł i białe myszki widzieć.
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Białe myszki po pijoku widzi, plebs, gmin i obywatele gorszego sortu, bo już np. adwokaci i cała tzw. palestra, widzą czarne koty, a ten to chyba przynajmniej jakiś poseł, albo i arcy ksiądz, skoro widział tak szlachetne zwierzę jak antylopa
Komentarz ukryty z powodu bardzo niskiej oceny.
Niezłego ma dziewczyna „kolegę”…