Sąd zdecydował o trzymiesięcznym tymczasowym areszcie dla kierowcy BMW podejrzanego o spowodowanie śmiertelnego wypadku, do którego doszło we wtorek w centrum Lublina. Decyzję podjęto w nietypowych warunkach – na terenie szpitala, gdzie przebywa 19-latek.
Oby moje dzieci mi takiego wstydu nie przyniosły. Okropność.
Krtek®
Ocena: 2
Z obserwacji tego portalu wynika, iż kierowcy NAGMINNIE olewają zakaz jazdy po alkoholu, odpowiedzialność to w post-PRL-u pojęcie abstrakcyjne, zresztą ryba psuje się od głowy…
W normalnym państwie zapis w kodeksie karnym, że spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym po użyciu alkoholu/narkotyków to zabójstwo umyślne (każdy wiedziałby, co za to grozi) skutkujące karą główną. Opisywany chłopak, pełnoletni przecież, dostałby karę śmierci wykonaną w ciągu maks. tygodnia, a info o jej wykonaniu podanoby dla publiki. W tym przypadku nie ma bowiem wątpliwości, kto kierował pojazdem: pasażerka z przodu wypadła, a ci z tylnego siedzenia przecież nie mogli. I jeszcze to roztrząsanie, że jeździł na łysych, że nie miał uprawnień, że szybko, które nie powinny być w tym wypadku brane pod uwagę; pił, jechał, zabił, czapa. Krótka piłka. Tumiwisizm niektórych kierowców to skutek braku poczucia strachu przed konsekwencjami. Złapią mnie – dostanę 2500 grzywny i jakieś śmieszne punkty karne. Kierowcy pijący i kierujący spychają głęboko myśl, że coś się może stać, natomiast w mojej wersji wreszcie wyklułoby się w nich poczucie odpowiedzialności za swoje czyny i strach przed tym, co się może zdarzyć przejawiający się w masowym zakupowaniu alkomatów i to nie bo państwo nakazuje, ale bo kierowca SAM SIĘ BOI.
Oglądacz
Ocena: 2
Dlaczego w artykule nie wspomina się, że wg ustaleń rmf koleś był wcześniej notowany, a auto było zarejestrowane na osobę z Prudnika na Opolszczyżnie i prowadzone są czynności wyjaśniające jak znalazło się w Lublinie?
Franio
Ocena: 2
Zupełnym zbiegiem okoliczności do tragedii doprowadził jak zawsze samochodzsita. Nie pieszy przechodzący na czerwonym z telefonem w ręku, nie osoba bez Karty Rowerowej przewożąca pasażera na hulajnodze, nie jadący bez kasku, ale po 2 piwach rowerzysta, lecz wiadomo kto. Nawet nie trzeba pisać.
Dlatego przyzwyczajony do metod działania Pouczeniówki spodziewam się można w najbliższych dniach kolejnej akcji policji poprawy bezpieczeństwa ruchu, czyli:
-mandatów za przechodzenie na czerwonym, itp
-mandatów dla hulajnogistów pod byle pretekstem
-mandatów dla rowerzystów pod byle pretekstem
-pouczeń i przymykania oczu na najniebezpieczniejsze wykroczenia, uczestników stwarzających największe zagrożenie w ruchu
mb43
Ocena: 1
Może stanu pojazdu oraz tego że kierowca nie ma prawa jazdy pasażerowie nie wiedzieli ale to że nawalony z pewnością tak.
Balbina
Ocena: 1
To do następnego. Za rok, czy miesiąc?
Danka
Ocena: 0
Przywrócić karę śmierci i tyle w temacie
A tak morderca będzie za nasze pieniądze siedział w więzieniu.
Kuba
Ocena: 0
Tak to powinno być.
czytelnik
Ocena: -7
Tak tylko, że w polskim prawie jest chyba coś takiego, że jazda po alkoholu jest środkiem łagodzącym bo kierowca nie ma pełnej świadomości. Warszawscy adwokaci użyją karkołomnych argumentów żeby go wybronić.
Mecenas piotrowicz
Ocena: 2
O ile nic się nie zmieniło, bycie naje…nym albo na haju nie jest w polskim prawie okolicznością łagodzącą
Oby moje dzieci mi takiego wstydu nie przyniosły. Okropność.
Z obserwacji tego portalu wynika, iż kierowcy NAGMINNIE olewają zakaz jazdy po alkoholu, odpowiedzialność to w post-PRL-u pojęcie abstrakcyjne, zresztą ryba psuje się od głowy…
W normalnym państwie zapis w kodeksie karnym, że spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym po użyciu alkoholu/narkotyków to zabójstwo umyślne (każdy wiedziałby, co za to grozi) skutkujące karą główną. Opisywany chłopak, pełnoletni przecież, dostałby karę śmierci wykonaną w ciągu maks. tygodnia, a info o jej wykonaniu podanoby dla publiki. W tym przypadku nie ma bowiem wątpliwości, kto kierował pojazdem: pasażerka z przodu wypadła, a ci z tylnego siedzenia przecież nie mogli. I jeszcze to roztrząsanie, że jeździł na łysych, że nie miał uprawnień, że szybko, które nie powinny być w tym wypadku brane pod uwagę; pił, jechał, zabił, czapa. Krótka piłka. Tumiwisizm niektórych kierowców to skutek braku poczucia strachu przed konsekwencjami. Złapią mnie – dostanę 2500 grzywny i jakieś śmieszne punkty karne. Kierowcy pijący i kierujący spychają głęboko myśl, że coś się może stać, natomiast w mojej wersji wreszcie wyklułoby się w nich poczucie odpowiedzialności za swoje czyny i strach przed tym, co się może zdarzyć przejawiający się w masowym zakupowaniu alkomatów i to nie bo państwo nakazuje, ale bo kierowca SAM SIĘ BOI.
Dlaczego w artykule nie wspomina się, że wg ustaleń rmf koleś był wcześniej notowany, a auto było zarejestrowane na osobę z Prudnika na Opolszczyżnie i prowadzone są czynności wyjaśniające jak znalazło się w Lublinie?
Zupełnym zbiegiem okoliczności do tragedii doprowadził jak zawsze samochodzsita. Nie pieszy przechodzący na czerwonym z telefonem w ręku, nie osoba bez Karty Rowerowej przewożąca pasażera na hulajnodze, nie jadący bez kasku, ale po 2 piwach rowerzysta, lecz wiadomo kto. Nawet nie trzeba pisać.
Dlatego przyzwyczajony do metod działania Pouczeniówki spodziewam się można w najbliższych dniach kolejnej akcji policji poprawy bezpieczeństwa ruchu, czyli:
-mandatów za przechodzenie na czerwonym, itp
-mandatów dla hulajnogistów pod byle pretekstem
-mandatów dla rowerzystów pod byle pretekstem
-pouczeń i przymykania oczu na najniebezpieczniejsze wykroczenia, uczestników stwarzających największe zagrożenie w ruchu
Może stanu pojazdu oraz tego że kierowca nie ma prawa jazdy pasażerowie nie wiedzieli ale to że nawalony z pewnością tak.
To do następnego. Za rok, czy miesiąc?
Przywrócić karę śmierci i tyle w temacie
A tak morderca będzie za nasze pieniądze siedział w więzieniu.
Tak to powinno być.
Tak tylko, że w polskim prawie jest chyba coś takiego, że jazda po alkoholu jest środkiem łagodzącym bo kierowca nie ma pełnej świadomości. Warszawscy adwokaci użyją karkołomnych argumentów żeby go wybronić.
O ile nic się nie zmieniło, bycie naje…nym albo na haju nie jest w polskim prawie okolicznością łagodzącą
Batyr ułaskawi jak poprzednik